Szkoła dawała wiele możliwości, szczególnie takim osobom jak ona, które dowiadywały się o istnieniu magii dopiero, gdy miały jedenaście lat. Trochę żałowała, że nie było jej dane jej skończyć, może dzięki temu potrafiłaby lepiej czarować. Nie było jednak sensu płakać nad rozlanym mlekiem, kto wie bowiem, jakby potoczyło się jej życie, gdyby jednak nie zwiedzała świata. Aktualnie nie wyglądało wcale najgorzej, no nie licząc tego, że jej bracia byli lwami.
- Niby tak, ale wiesz, może nauczyłabym się czegoś więcej, tak to raczej wszystko robię na wyczucie. - Jasne, posiadała jakieś podstawy, ale no nie było to nic nadzwyczajnego. Na całe szczęście jej bracia również byli czarodziejami, tyle, że właśnie to magiczne stworzenia były ich największym zainteresowaniem, więc w tej dziedzinie zrobili z niej specjalistkę. Zabawne, bo Fiery była przy tym całkiem drobna, mało kto patrząc na nią mógłby stwierdzić czym się zajmuje. Potrafiła oswoić naprawdę straszne bestie będąc taką filigranową. Siła w tym przypadku jednak okazywała się być jej hartem ducha, a nie sprawnością fizyczną, chociaż tej również jej nie brakowało.
- To prawda, głodne koty potrafią bardzo głośno płakać. - Miała w tym również doświadczenie. Szczególnie takie ogromne koty, jak lwy. Starała się dlatego nie dopuszczać do tego, aby jej braciom brakowało czegokolwiek. Nie znosiła ich jęków. - Ale faktycznie, wydaje się być spokojnie, tylko dzisiaj? - Słyszała, że to miejsce należy raczej do obleganych, więc nieco zdziwiło ją to, że teraz mało kto zaglądał do środka. Może miała szczęście, tak po prostu. Dzięki temu mogła sobie gawędzić z Thomasem do woli bez poczucia winy (małe się pojawiało tak, czy siak, o czym oczywiście mu wspomniała).
Pokiwała głową, kiedy zaczął mówić, że jest to tajemnica zawodowa, rozumiała, że nie mógł się z nią dzielić swoimi sekretami. Dopiero po chwili dotarło do niej, że żartował. - Udało ci się mnie nabrać. - Wyglądał strasznie poważnie, kiedy wspomniał, że nie może podzielić się sekretem.
Słuchała uważnie jego herbacianej opowieści. Nie odrywała wzroku od mężczyzny ani na moment, bo nie chciała przegapić żadnego szczegółu. Jej rodzeństwo zapewne chętnie spróbowałoby podobnego trunku, może uda jej się to odtworzyć dzięki jego szczegółowej instrukcji.
Nie spodziewała się, że podzielenie się przepisem spowoduje, że Thomas opowie jej, aż tak wiele o herbacie. Najwyraźniej był to temat na którym się znał. Ona jako laik z ogromnym zainteresowaniem wsłuchiwała się w te wszystkie ciekawostki.
- Mam wrażenie, że żyłam pod kamieniem. Dziękuję za lekcję, będę musiała uzupełnić wiedzę, bo moja kończyła się na tym, że zalewam saszetkę wodą. - Nawet trochę głupio jej się było do tego przyznać przed mistrzem parzenia herbaty, za jakiego miała teraz Thomasa.