01.09.2024, 00:17 ✶
- Patrzcie go, jaki mądrala - burknęła w odpowiedzi Olivia, mrużąc oczy. Pewnie i by dodała coś jeszcze, ale mężczyzna wspaniałomyślnie jej pomógł. Zarówno resztki jedzenia, jak i zapach, zostały wyczyszczone przez zaklęcie. Olivia mogła odetchnąć z ulgą i odrzucić torbę. Dobrze że w kieszeni cienkiej kurtki zawsze miała paczkę miętówek. Jedną z nich od razu wpakowała sobie do ust, a całe pudełko podsunęła Thomasowi. - Chcesz? Dobre, cytrynowe.
Ale jeżeli nie chciał, to nie nalegała. - Jak chcesz możesz ze mną poćwiczyć.
Odpowiedziała z przekąsem, przerzucając językiem miętówkę z jednej strony buzi do drugiej. Mądrala jak ta lala. Dupek, pewnie jedyny rzyg jaki miał to razem ze sraczką jak go jelitówka dopadła. Olivia wyciągnęła papierosy, korzystając z tego, że w ustach miała landrynkę. Dzięki temu dym tytoniowy miał niepowtarzalny smak. Zaciągnęła się, paczkę fajek również proponując Figgowi.
- Daj mi chwilę - powiedziała, prostując się. Była już czysta, paliła sobie papierosa i wszystko zdawało się być ok. Ona jednak potrzebowała jeszcze kilku minut, by świat przestał wirować, a żołądek wrócił na swoje miejsce. Odetchnęła mniej więcej w połowie fajki.
- No to tak. Tutaj... - Olivia przesunęła płócienną torbę na bok. Chwilę myślała o tym, czy sięgać tam ręką, ale jednak uznała, że to zbyt niebezpieczne. Zdjęła ją więc z ramienia i podała Thomasowi. - W środku jest naszyjnik. Znalazłam go z Brenną. A znalazłam, bo przypadkiem trafiłyśmy na wspomnienia czarownicy, która przez niego umarła. Naszyjnik zabił co najmniej dwie osoby. To jakaś paskudna klątwa, każdy kto go dotknie, umiera. Więc... No. Jest w szmacie. A szmata w pudełku. A pudełko w torbie.
Wyjaśniła najlepiej jak umiała, wręczając Thomasowi torbę. Odsunęła się na wszelki wypadek o kilka kroków, w razie gdyby to wszystko miało wybuchnąć.
- Z tego co ustaliłyśmy, to nie tak że od razu się umiera. Ale to działa po czasie. Jak choroba - dodała jeszcze, drapiąc się po głowie.
Ale jeżeli nie chciał, to nie nalegała. - Jak chcesz możesz ze mną poćwiczyć.
Odpowiedziała z przekąsem, przerzucając językiem miętówkę z jednej strony buzi do drugiej. Mądrala jak ta lala. Dupek, pewnie jedyny rzyg jaki miał to razem ze sraczką jak go jelitówka dopadła. Olivia wyciągnęła papierosy, korzystając z tego, że w ustach miała landrynkę. Dzięki temu dym tytoniowy miał niepowtarzalny smak. Zaciągnęła się, paczkę fajek również proponując Figgowi.
- Daj mi chwilę - powiedziała, prostując się. Była już czysta, paliła sobie papierosa i wszystko zdawało się być ok. Ona jednak potrzebowała jeszcze kilku minut, by świat przestał wirować, a żołądek wrócił na swoje miejsce. Odetchnęła mniej więcej w połowie fajki.
- No to tak. Tutaj... - Olivia przesunęła płócienną torbę na bok. Chwilę myślała o tym, czy sięgać tam ręką, ale jednak uznała, że to zbyt niebezpieczne. Zdjęła ją więc z ramienia i podała Thomasowi. - W środku jest naszyjnik. Znalazłam go z Brenną. A znalazłam, bo przypadkiem trafiłyśmy na wspomnienia czarownicy, która przez niego umarła. Naszyjnik zabił co najmniej dwie osoby. To jakaś paskudna klątwa, każdy kto go dotknie, umiera. Więc... No. Jest w szmacie. A szmata w pudełku. A pudełko w torbie.
Wyjaśniła najlepiej jak umiała, wręczając Thomasowi torbę. Odsunęła się na wszelki wypadek o kilka kroków, w razie gdyby to wszystko miało wybuchnąć.
- Z tego co ustaliłyśmy, to nie tak że od razu się umiera. Ale to działa po czasie. Jak choroba - dodała jeszcze, drapiąc się po głowie.