01.09.2024, 01:15 ✶
- Tak, czasami jest straszny ruch, że aż nie ma kiedy sobie usiąść i odetchnąć, dzisiaj jest wyjątkowo spokojnie, zupełnie jakby ludzie wyczuli że potrzebują chwili, żeby z kimś móc miło spędzić czas - może i zagalopował się w swoich słowach, ale nie powiedział niczego co byłoby nieprawdą. to że akurat dzisiaj okazało się być nieco luźniej w Norze Nory było dla niego zbawieniem bo nie musiał biegać od klientów do Fiery tylko mógł jej poświęcić nieco więcej czasu. Dzięki temu też nie czuł wyrzutów sumienia, że zaniedbuje interes siostry, a jednocześnie spędzał popołudnie na rozmowie z panną Bell i bawił się wyśmienicie.
- Lepiej się przyzwyczajaj, żarty imają się mnie jak rzepy psiego ogona - puścił jej oko z szerokim uśmiechem, Thomas był śmieszkiem poza kontrolą, znaczy sam siebie jeszcze kontrolował bo wiedział, że nie każdego bawi t Osamo, dlatego dzięk swojej znajomości osób wiedział z kim na jakie żarty może sobie pozwolić. Było to niezwykle istotne, bo dobrze wiedział, że opowiedzenie nieodpowiedniego żartu może zamiast salwy śmiechu wprawić słuchających w zażenowanie, a tego starał się unikać.
- Nie bierz tego do siebie, to nie jest kwestia tego, jak żyłaś, Nasza kultura została tak a nie inaczej wykreowana po prostu. Herbata była sama w sobie luksusem sprowadzanym z odległych krain, a industrializacja społeczeństwa sprawiła, ze czas był ważniejszy niż jakieś obyczaje - wyjaśnił tak pokrótce i znacznie spłaszczając wiele powodów, jednak podarował sobie dywagację nad tym dlaczego zaparzanie herbaty tutaj w Europie zostało sprowadzone do zalewania torebki herbaty (szczególnie, ze wiele tych torebkowatych herbat pozostawiało wiele do życzenia jeśli chodziło o smak).
- Nie zrozum mnie też źle, nie widzę nic złego w takiej herbacie z torebki, po prostu czasami wiem, że warto spróbować czegoś innego - dodał tytułem wyjaśnienia. Daleko mu było od oceniania innych i ich zwyczajów, jeśli komuś smakowała taka torebkowata herbata i lubił ją pić to dlaczego miałby przestać? Bo Thomas uważał to za abominację i wypaczanie smaku herbaty? Kłamałby wówczas, bo sam często pił takie napary, gdy nie miał czasu na długie parzenie innych mieszanek.
Popatrzył uważnie na Fiery i delikatnie zmrużył oczy.
- Wiesz, jeżeli chciałabyś się podszkolić w obsługiwaniu różdżki, to mogę pomóc. - zaoferował się przypominając sobie co mu powiedziała, zanim zabrał si za przygotowywanie herbaty i zamówienia dla dwóch klientek, które znajdowały się poza nimi w izbie. - Może nie jestem profesorem z Hogwartu, ale coś tam umiem - dodał jeszcze z delikatnym uśmiechem.
- Lepiej się przyzwyczajaj, żarty imają się mnie jak rzepy psiego ogona - puścił jej oko z szerokim uśmiechem, Thomas był śmieszkiem poza kontrolą, znaczy sam siebie jeszcze kontrolował bo wiedział, że nie każdego bawi t Osamo, dlatego dzięk swojej znajomości osób wiedział z kim na jakie żarty może sobie pozwolić. Było to niezwykle istotne, bo dobrze wiedział, że opowiedzenie nieodpowiedniego żartu może zamiast salwy śmiechu wprawić słuchających w zażenowanie, a tego starał się unikać.
- Nie bierz tego do siebie, to nie jest kwestia tego, jak żyłaś, Nasza kultura została tak a nie inaczej wykreowana po prostu. Herbata była sama w sobie luksusem sprowadzanym z odległych krain, a industrializacja społeczeństwa sprawiła, ze czas był ważniejszy niż jakieś obyczaje - wyjaśnił tak pokrótce i znacznie spłaszczając wiele powodów, jednak podarował sobie dywagację nad tym dlaczego zaparzanie herbaty tutaj w Europie zostało sprowadzone do zalewania torebki herbaty (szczególnie, ze wiele tych torebkowatych herbat pozostawiało wiele do życzenia jeśli chodziło o smak).
- Nie zrozum mnie też źle, nie widzę nic złego w takiej herbacie z torebki, po prostu czasami wiem, że warto spróbować czegoś innego - dodał tytułem wyjaśnienia. Daleko mu było od oceniania innych i ich zwyczajów, jeśli komuś smakowała taka torebkowata herbata i lubił ją pić to dlaczego miałby przestać? Bo Thomas uważał to za abominację i wypaczanie smaku herbaty? Kłamałby wówczas, bo sam często pił takie napary, gdy nie miał czasu na długie parzenie innych mieszanek.
Popatrzył uważnie na Fiery i delikatnie zmrużył oczy.
- Wiesz, jeżeli chciałabyś się podszkolić w obsługiwaniu różdżki, to mogę pomóc. - zaoferował się przypominając sobie co mu powiedziała, zanim zabrał si za przygotowywanie herbaty i zamówienia dla dwóch klientek, które znajdowały się poza nimi w izbie. - Może nie jestem profesorem z Hogwartu, ale coś tam umiem - dodał jeszcze z delikatnym uśmiechem.