02.09.2024, 12:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.09.2024, 14:35 przez Brenna Longbottom.)
Chyba po prostu chciała trzymać się myśli o tym, że to spłonięcie było metaforyczne – że skoro ostatecznie powstał i ruszył dalej, miało to być ogólne ostrzeżenie, a nie sen o własnej śmierci. Przecież ta nie mogłaby wyglądać tak jak w tej wizji, gdy biegł i po prostu spłonął, właściwie bez prób walki, i bez żadnego jasnego ostrzeżenia.
Proroctwa mogły przydawać się dużo bardziej niż widmowidzenie – przydatne chyba właśnie przede wszystkim w ramach pracy gliny – ale niosły ciężar zupełnie innego rodzaju. Tak jak w kręgu widywało się to, co paskudne i co wraca w snach, tak jasnowidzenie przynosiło brzemię przygotowania się na przyszłość, malowaną jednak tak rozmazanymi barwami, że ciężko było zrozumieć, co przedstawiają.
– Przyda ci się eliksir chroniący przed ogniem – powiedziała z pewnym zamyśleniem, nieświadoma, że w ręce wuja spadła ta sama nagroda. – Co zabawne, akurat wygrałam go na Lammas – stwierdziła, uśmiechając się blado, cóż za ironia, jesienią miały nadejść płomienie, a na święcie żniw wśród fantów na loterii znajdowały się właśnie takie mikstury. – Poproszę Norę, by sprawdziła, czy wszystko z nimi w porządku, bo to dziwna była loteria: mam z niej też wielosokowy i veritaserum. Aż napisałam do Patricka, że moim zdaniem musimy ustalić jakieś hasła i zwracać uwagę na… dziwne zachowania.
Było tam przecież więcej takich buteleczek, które trafiły w różne ręce i Brenna wzdychała, że to sporo może narobić problemów w Brygadzie Uderzeniowej – a i z jednej strony właśnie mikstury te były cenne dla Zakonu, z drugiej niebezpieczne w rękach „tej drugiej strony”. Niby nikt nie wiedział o tym, że działają, oficjalnie stroną konfliktu było Ministerstwo Magii, ale… wielu z nich dla Ministerstwa pracowało.
– Nie sądzę, żeby zmuszenie jej było możliwe, a i nie musisz się obawiać. Warownia nie będzie pusta. Nigdzie się nie wybieram – odparła, bo żadna zagłada, żaden ogień, nie mógł sprawić, że po prostu stąd ucieknie. Dokonała wyboru już dwa lata temu. A może jeszcze wcześniej.
Albo nigdy go nie miała, jak z uporem lepszej sprawy lubił dowodzić Anthony: że on go nie dostał.
– Może to byłoby przydatne dla mugoli – przyznała. Czarodzieje mogli wyczarować ogień, ale jeśli Dolina zapłonie, nikt nie mówił, że mugolskie domy ocaleją. Umysł, choć rozespany, przetwarzał informacje: szukał sposobu na zmniejszenie strat. – Więc zbieranie wody. Dodatkowe zabezpieczenia? Porozmawiam z Thomasem. Eliksiry przeciwko ogniowi, niepłonący lakier…? Poza tym środki lecznicze. Dowiedzieć się u innych jasnowidzów, czy też mieli jakąś wizję, czy to tylko ty? Jeśli ty, wskazywałoby to na aspekt osobisty, jeżeli jest ich więcej, na podobny proces jak przy Lammas.
Proroctwa mogły przydawać się dużo bardziej niż widmowidzenie – przydatne chyba właśnie przede wszystkim w ramach pracy gliny – ale niosły ciężar zupełnie innego rodzaju. Tak jak w kręgu widywało się to, co paskudne i co wraca w snach, tak jasnowidzenie przynosiło brzemię przygotowania się na przyszłość, malowaną jednak tak rozmazanymi barwami, że ciężko było zrozumieć, co przedstawiają.
– Przyda ci się eliksir chroniący przed ogniem – powiedziała z pewnym zamyśleniem, nieświadoma, że w ręce wuja spadła ta sama nagroda. – Co zabawne, akurat wygrałam go na Lammas – stwierdziła, uśmiechając się blado, cóż za ironia, jesienią miały nadejść płomienie, a na święcie żniw wśród fantów na loterii znajdowały się właśnie takie mikstury. – Poproszę Norę, by sprawdziła, czy wszystko z nimi w porządku, bo to dziwna była loteria: mam z niej też wielosokowy i veritaserum. Aż napisałam do Patricka, że moim zdaniem musimy ustalić jakieś hasła i zwracać uwagę na… dziwne zachowania.
Było tam przecież więcej takich buteleczek, które trafiły w różne ręce i Brenna wzdychała, że to sporo może narobić problemów w Brygadzie Uderzeniowej – a i z jednej strony właśnie mikstury te były cenne dla Zakonu, z drugiej niebezpieczne w rękach „tej drugiej strony”. Niby nikt nie wiedział o tym, że działają, oficjalnie stroną konfliktu było Ministerstwo Magii, ale… wielu z nich dla Ministerstwa pracowało.
– Nie sądzę, żeby zmuszenie jej było możliwe, a i nie musisz się obawiać. Warownia nie będzie pusta. Nigdzie się nie wybieram – odparła, bo żadna zagłada, żaden ogień, nie mógł sprawić, że po prostu stąd ucieknie. Dokonała wyboru już dwa lata temu. A może jeszcze wcześniej.
Albo nigdy go nie miała, jak z uporem lepszej sprawy lubił dowodzić Anthony: że on go nie dostał.
– Może to byłoby przydatne dla mugoli – przyznała. Czarodzieje mogli wyczarować ogień, ale jeśli Dolina zapłonie, nikt nie mówił, że mugolskie domy ocaleją. Umysł, choć rozespany, przetwarzał informacje: szukał sposobu na zmniejszenie strat. – Więc zbieranie wody. Dodatkowe zabezpieczenia? Porozmawiam z Thomasem. Eliksiry przeciwko ogniowi, niepłonący lakier…? Poza tym środki lecznicze. Dowiedzieć się u innych jasnowidzów, czy też mieli jakąś wizję, czy to tylko ty? Jeśli ty, wskazywałoby to na aspekt osobisty, jeżeli jest ich więcej, na podobny proces jak przy Lammas.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.