-Oby - dodał po cichu, upijając większy łyk herbaty.
Może nie powinien tak złowróżyć, ale nikt nie powinien mieć do niego pretensji, że się martwił. Martwił się o matkę, o rodzeństwo, o wujów. Czasy były niespokojne, a i pracę w Ministerstwie, a tym bardziej w Departamencie Tajemnic nie można było nazwać najbezpieczniejszą, czy najspokojniejszą. Kto wie, co tam się za rzeczy działy?
Brwi mu się uniosły, a pytający pomruk wydobył z jego krtani, słysząc pytania ojca chrzestnego. Kiedy... Nie opowiadał mu o tym?
Czym prędzej odstawił kubek i, omal się przy tym nie krztusząc, przełknął herbatę i otarł usta, by jak najszybciej wujowi o tym opowiedzieć.
-Co prawda nie był to worek po ziemniakach, tylko zwykły worek, ALE... - wcale nie robiło to wielkiej różnicy. -Byłem ostatnio z mamą na zakupach u Madame Malkin. Mama, oczywiście, głośno oświadczyła, że ona to wygląda doskonale we wszystkim, nawet w worku, więc zapytałem Madame Malkin, czy może jakiegoś worka nie ma na zapleczu, bo ani trochę jej nie wierzę. No i mama, oczywiście, żeby mi udowodnić, że ma rację, poprosiła o ten worek. Nawet Madame Malkin myślałam, że mama żartuje - przerwa na ciastko i herbatę. -Nałożyła ten worek. Trochę go przerobiła, tak, dodała jakieś dodatki, ale ubrała worek. Niestety, musiałem przyznać, że faktycznie nawet w worku wygląda dobrze i, co gorsza, jakiś stary oblech się do niej zaczął ślinić za szybą - tu pojawił się grymas obrzydzenia. -Niestety, żadnych zdjęć nie mam - co za szkoda. -Nie sądziłem, że mama mi rzuci takie wyzwanie. Jakbym wiedział, wziąłbym ze sobą aparat.
Mówiąc o swojej krwi, wcale nie myślał o jej statusie, ani o ten całej głupiej polityce "czystości" krwi. Po prostu każda krew czymś się różni i w zależności od jej czynników, dla wampirów mogła również różnić się smakiem.
-Krew wcale nie jest dobra, wujku. Smakuje, jak rdza i nie pytaj mnie, skąd wiem, jak smakuje rdza... Dlaczego chciałeś wiedzieć, jak wyglądał ten wampir?