03.09.2024, 11:32 ✶
Jonathanowi ta decyzja nie zajęła strasznie dużej ilości czasu. Po prostu w pewnym momencie, gdy przedyskutował już jedną sprawę, którą koniecznie musiał dzisiaj przedyskutować i napisał list, który koniecznie musiał dzisiaj napisać, wstał od swojego biurka i oznajmił komu trzeba, że wychodził w ważnych sprawach i nie miał pojęcia ile mu one zajmą.
Anthony mógł uciekać z pracy kiedy tylko chciał, to i on czasem mógł z niej zniknąć, zwłaszcza że dzisiaj przyświecały mu zdecydowanie ważniejsze cele, dlatego też od razu skierował się do znanego sobie gabinetu i zapukał do drzwi.
Cicho zamknal za sobą drzwi.
– Lorien przepraszam że cię nachodzę, ale – zaczął, przyglądając się jej strojowi, tak by po nim określić na jaką wdowę kreowała się Lorien. Niektórzy narzucali cokolwiek byle było to czarne. Inni, chodzili częściej w swoich służbowych strojach, tak by nic nie było widać, a inni jeszcze jakby cieszyli się na myśl o eksperymentowaniu z czarnymi kreacjami. – Wpadłem tylko, aby zobaczyć jak się miewasz, moja droga, i zasugerować, że jeśli masz na to dzisiaj czas i ochotę, to chętnie porwę cię dzisiaj na jakiś czas, bo dotarły do mych uszu plotki, że pewien salon Rosierów chętnie zamknie się na wszystkich poza pewną sędziną Wizengamotu i jej osobą towarzyszącą, tak by wybrać jej najlepsza kreacje na pogrzeb. – Nie naciskał. Po prostu wiedział, że w takich chwilach, nawet tak ponure zakupy, poprawiały mu humor, a on nie chciał, aby Lorien siedziała tu dzisiaj sama. – Oczywiście jeśli nie masz na to ochoty, nie było nawet tematu.
Anthony mógł uciekać z pracy kiedy tylko chciał, to i on czasem mógł z niej zniknąć, zwłaszcza że dzisiaj przyświecały mu zdecydowanie ważniejsze cele, dlatego też od razu skierował się do znanego sobie gabinetu i zapukał do drzwi.
Knock, knock
Gdy tylko usłyszał od Anthony'ego, że Lorien została wdową, wiedział, że dzisiejszego dnia musiał sprawdzić, jak miewa się jego ulubiona sędzina Wizengamotu. Czyżby jednak nie było jej obecnie w swoim gabinecie? Urlop ze względu na stratę? Była zbyt zajęta sprawami związanymi z pogrzebem?
Knock, knock
Hm... A może po prostu nie życzyła sobie niczyjej wizyty? Wdowieństwo bywało w sumie dość nieprzewidywalnym stanem, ale każdemu wdowcowi, czy wdowie, których znał ostatecznie się polepszało. Zastanawiał się w sumie, jakie dokładnie stosunki małżeńskie łączyły Lorien i... Roberta. Tak Roberta. Robert nie żył, Richard to był ten drugi. Naprawdę, nigdy nie miał najmniejszego problemu, by odróżniać od siebie bliźniaków, ale ta konkretna para jakoś wiecznie mu się mieszała. Może wynikało to z tego, że byli Mulciberami, którzy no cóż... W jego najbliższej rodzinie może nie mówiło się o nich źle, ale ze względu na sytuację z jego matką darzyło się ich raczej pewną niechęcią. Oczywiście były pewne wyjątki.Knock, kn...
Oh, czyli jednak była. Szybko przywołał na twarz jeden ze swoich najbardziej czarujących uśmiechów i wszedł do środka. Można by powiedzieć, że ubrany był niemalże tematycznie, bo jego dzisiejsza szata była czarna, ale że Jonathan kręcił nosem, nawet gdy na pogrzebach musiał ubierać się jedynie w tę barwę, ozdobiona była złotym wzorem roślinnym, inspirowanym niektórymi średniowiecznymi gobelinami.Cicho zamknal za sobą drzwi.
– Lorien przepraszam że cię nachodzę, ale – zaczął, przyglądając się jej strojowi, tak by po nim określić na jaką wdowę kreowała się Lorien. Niektórzy narzucali cokolwiek byle było to czarne. Inni, chodzili częściej w swoich służbowych strojach, tak by nic nie było widać, a inni jeszcze jakby cieszyli się na myśl o eksperymentowaniu z czarnymi kreacjami. – Wpadłem tylko, aby zobaczyć jak się miewasz, moja droga, i zasugerować, że jeśli masz na to dzisiaj czas i ochotę, to chętnie porwę cię dzisiaj na jakiś czas, bo dotarły do mych uszu plotki, że pewien salon Rosierów chętnie zamknie się na wszystkich poza pewną sędziną Wizengamotu i jej osobą towarzyszącą, tak by wybrać jej najlepsza kreacje na pogrzeb. – Nie naciskał. Po prostu wiedział, że w takich chwilach, nawet tak ponure zakupy, poprawiały mu humor, a on nie chciał, aby Lorien siedziała tu dzisiaj sama. – Oczywiście jeśli nie masz na to ochoty, nie było nawet tematu.