• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling

[05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#6
03.09.2024, 15:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.09.2024, 10:26 przez Millie Moody.)  

Ostra, agresywna, chropowata faktura jej istnienia została wygładzona miękką, brzoskwiniową materią. Blizny ukryte, kołtuny myśli rozczesane i spięte w ciasny kok. Złociste oczy zdradzały jednak prawdę ich nie dało się zasłonić magią, czy innymi specyfikami. Złociste oczy utkwione w drobnej blondynce, śledzące każdy jej krok, zasłuchane w każde słowo, które wypadało z jej ust. Nawet nie raczyła porównać jej do kruka, upadlając ją żółtym ptaszkiem, któremu z taką łatwością można przetrącić kark. Małpka... gdzie zatem smycz i właściciel, gdzie jego katarynka, która dyktuje jej kroki kolejnego tańca?

Jeszcze w szkole, za nazwanie jej słodką, można było dostać w ryj.

Już na ulicy za nazwanie jej pocieszną, można było trafić na dołek za obrażanie funkcjonariuszki na służbie.

Parsknięcie pełne politowania zapiekło jak policzek sprzedany jej z rozmachem, aż dziw, że skóra nie czerwieniła się dojrzałą inwektywą. To nie policzek, to dusza, to serce, tam jednak nie było już czego upokarzać, nie było czemu udowadniać jak niską miało wartość.

Mildred żałowała, że zapytała, nawet jeśli słowa, które były potem otulały uderzenie przebrzmiałą, fałszywą w swym wyrazie teraz i zmysłem obserwacyjnym Lestrange. Każde jedno słowo, każde najmniejsze wypalało się w niej wściekłością i bezsilnością. Mieć ją na odległość ręki, mówić do niej akwarelami, dać się obrażać, a potem głaskać prośbami, których przecież nie mogła spełnić. Których nie powinna spełnić.

Dzika, nieposkromiona, kpiąca z zasad, łamiąca bariery...

Na wyciągnięcie ręki...

Zawsze była lustrem, odbijała w blasku błyskawicy to co ukryte, pragnienie, tęsknotę, agresję, popęd, wszystko to, co skrywała podświadomość rozmówcy. Gubiąc siebie gdzieś po drodze, robiąc zawsze to, na co inni nie mieli odwagi. Klnąc, bijąc, pikując z niebios tak, jakby jutra miało nie być. Skacząc z wieży. Zawsze była lustrem, a teraz czuła się tak, jakby stała przy drzewie poznania dobra i zła, zupełnie naga z jabłkiem, które mogła zerwać. Kto wszedłby do środka? Kto zabroniłby jej zmiąć sukienkę kochanki ostatni raz? Kto zrugałby za paznokcie znaczące szczupłe udo w drodze do soczystego owocu? Mogła ją przepchnąć do buduaru, w końcu były na piętrze, mogły ukryć się w rezydencji i do białego rana zatapiać się w przeszłości. Mogły w końcu kłócić się równie żarliwie, odtwarzać punkt po punkcie, scena po scenie powody, dla których nie mogły być razem, wyjąwszy oczywisty powód społeczny. Były jak woda i olej, można było je mieszać i mieszać, a jednak zawsze rozdzielały się ich drogi. Zbyt różne, by móc współistnieć, choćby w ukryciu, choćby w tajemnicy przed światem, o co Mildred błagała ją tyle razy. Zupełnie jakby przyzwolenie na to, żeby być w cieniu Eden Malfoy znaczyło o jej wartości. Zupełnie jakby wartością Eden był fakt, że potrafiła poskromić złośnicę, potrafiła sprawić, że ta przestawała gryźć, a jej pocałunki stawały się słodsze niż miód.

Zawsze była lustrem, a teraz wyśmiana, zrugana przez dawną swoją miłość, zacisnęła pięść, w sztywności naciągniętej struny, którą tylko milimetry dzieliły od pęknięcia. Suknia ciążyła jak obcy pancerz, jak cudza skóra, którą trzeba było zedrzeć i spalić, aby zgodnie z cudzą wolą znów mogła być sobą. Cudza wola. Zawsze. Cudza wola, cudze oblicze, cudze oczekiwania. Czy Eden rzeczywiście kiedykolwiek kochała pannę Moody? Czy można kochać kogoś kto sam nie wie kim lub czym jest? Ciało, własne ciało było obcą skorupą, zupełnie jak wyśmiane ubranie, makijaż. Przebranie. Ciało było tylko dodatkiem do spętanego ducha, który teraz czując wszystko, czuł nic. Rzeczywistość w relatywnym chaosie, odkształcała się wkoło, fluktuując w rytmie walącego, potrzaskanego serca.

– To wymyśl lepsze miejsce i lepszy czas. Powinnyśmy w końcu porozmawiać jak dorośli ludzie, a nie zapodziane w korytarzach zamku dziewczynki. – Głos jej nie zadrżał, nie zbiegł z prostej linii lodowatej myśli, że to może być ich pierwsze po latach ale też ostatnie spotkanie. Niepewność i wściekłość wypalała jej trzewia, złociste oczy lśniły jadem, który zaaplikowała jej rozmówczyni. Dwa słowa, trzy gesty. Jak łatwo można było rozpracować Moody, gdy wiedziało się gdzie dotknąć... Nie sposób było policzyć błędów, które popełniła Moody tego wieczoru, ale wchodzenie do tej konkretnej damskiej łazienki było największym z nich. To był błąd. Jak zawsze. Powinna skoczyć z wieży tamtego dnia sama. Ich drogi nigdy by się nie przecięły. Nie splotły. Nie pozostawiły po sobie bolesnych blizn. Czy mogła jednak powstrzymać się przed pozostawieniem otwartych drzwi? Przed desperacką prośbą o jeszcze jedną chwilę razem? O cichy szept? O skamlenie u stóp, a może rozpaczliwy wrzask domagający się wyjaśnień? Możliwości zalewały jej i tak rozregulowany umysł, paraliżując i szarpiąc od środka. Ciasny gorset utrzymał jednak sylwetkę w nienaruszonym stanie, ręce pozostawał luźno ułożone wzdłuż ciała, a wzrok utkwiony był bezmyślnie przed siebie.

A co, jeśli taka właśnie jestem, a Tobie tylko się przyśnił robak, którym przestałam być? A co, jeśli w końcu zostałam motylem, gdy Ty uwielbiałaś moje pozbawione skrzydeł ciało? A co, jeśli nawet nie wiedziałyśmy który z naszych pocałunków był tym ostatnim?

– Czekam na wiadomość. Jeśli nie masz odwagi, to mogę cię pchnąć, ale nie ociągaj się z decyzją– dodała gorzko, nim odeszła, pozostawiając za sobą tylko zapach ozonu i trzask zamykanych za sobą drzwi.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eden Lestrange (1924), Millie Moody (1579)




Wiadomości w tym wątku
[05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Eden Lestrange - 07.07.2024, 23:41
RE: [05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Millie Moody - 09.07.2024, 11:03
RE: [05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Eden Lestrange - 09.07.2024, 23:21
RE: [05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Millie Moody - 23.07.2024, 09:52
RE: [05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Eden Lestrange - 16.08.2024, 20:58
RE: [05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Millie Moody - 03.09.2024, 15:06
RE: [05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Eden Lestrange - 05.10.2024, 22:14

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa