03.09.2024, 15:36 ✶
Olivia zaciągnęła się papierosem, uprzednio pozbywając się z rąk pudełka z naszyjnikiem. Nie skłamałaby gdyby powiedziała, że jej ulżyło, gdy tak przekazała przeklętą błyskotkę w inne ręce. Ale z drugiej strony odczuwała niepokój, bo... No - jak sama powiedziała chwilę temu, ten naszyjnik to nie był żart. To nie był nawet jakiś paskudny dowcip, polegający na zaciskaniu się na szyi osoby, która go nosi, gdy kłamie, śmieje się czy coś. To była naprawdę paskudna klątwa, która zabiła Merlin wie ile osób i ile by jeszcze zabiła, gdyby z Brenną przypadkowo nie natrafiły na fiolkę ze wspomnieniami.
- Uczą. Znalazła go Brenna - odpowiedziała, wzruszając ramionami. A gdy tak zaczął teoretyzować, Olivia zamachała rękami. - Żadna z nas go nie dotknęła bezpośrednio. Widzisz... To było tak, że NAJPIERW PRZYPADKIEM we dwie trafiłyśmy na wspomnienia pewnej czarownicy. POTEM je odczytałyśmy, a potem ją znalazłyśmy. No i w tych wspomnieniach było wszystko wyjaśnione. Że ten naszyjnik jest przeklęty i trzeba zdjąć klątwę, bo ona trzyma tutaj pewną starą duszę. Ale... No, ta dziewczyna nie zdążyła i umarła, ale przed śmiercią przekazała wspomnienia. Nie wiemy do kogo, ale trafiły w nasze ręce. Szukałyśmy tego naszyjnika i obie wiedziałyśmy, że to jest niebezpieczne. Więc nie - żadna z nas nie miała z nim styczności, więc jesteśmy bezpieczne.
Wyjaśniła wszystko najdokładniej, jak tylko mogła, niemal na jednym wdechu. Usiadła powoli, zachowując odpowiednią, bezpieczną odległość od pudełka z naszyjnikiem. Był piękny, ale brakowało mu kilku kamieni. Utrzymany w ciemnych tonach, ale pewnie wprawny jubiler by się zorientował, że ta błyskotka była cholernie, cholernie stara - pewnie złoto już zdążyło zczernieć. Nikt go nie dotykał od wieludziesięciu lat. Emanował mroczną, wibrującą i złowrogą aurą. Niemalże szeptał do Thomasa, by tylko przesunął po nim palcami i sprawdził, czy pod warstwą czerni nie skrywa złota.
- Jest niebezpieczny, więc chcemy go zniszczyć - dodała jeszcze cicho, krzywiąc się. Ten naszyjnik był dziwny. Źle na nią działał. Śmierdział i sprawiał, że chciało jej się płakać.
- Uczą. Znalazła go Brenna - odpowiedziała, wzruszając ramionami. A gdy tak zaczął teoretyzować, Olivia zamachała rękami. - Żadna z nas go nie dotknęła bezpośrednio. Widzisz... To było tak, że NAJPIERW PRZYPADKIEM we dwie trafiłyśmy na wspomnienia pewnej czarownicy. POTEM je odczytałyśmy, a potem ją znalazłyśmy. No i w tych wspomnieniach było wszystko wyjaśnione. Że ten naszyjnik jest przeklęty i trzeba zdjąć klątwę, bo ona trzyma tutaj pewną starą duszę. Ale... No, ta dziewczyna nie zdążyła i umarła, ale przed śmiercią przekazała wspomnienia. Nie wiemy do kogo, ale trafiły w nasze ręce. Szukałyśmy tego naszyjnika i obie wiedziałyśmy, że to jest niebezpieczne. Więc nie - żadna z nas nie miała z nim styczności, więc jesteśmy bezpieczne.
Wyjaśniła wszystko najdokładniej, jak tylko mogła, niemal na jednym wdechu. Usiadła powoli, zachowując odpowiednią, bezpieczną odległość od pudełka z naszyjnikiem. Był piękny, ale brakowało mu kilku kamieni. Utrzymany w ciemnych tonach, ale pewnie wprawny jubiler by się zorientował, że ta błyskotka była cholernie, cholernie stara - pewnie złoto już zdążyło zczernieć. Nikt go nie dotykał od wieludziesięciu lat. Emanował mroczną, wibrującą i złowrogą aurą. Niemalże szeptał do Thomasa, by tylko przesunął po nim palcami i sprawdził, czy pod warstwą czerni nie skrywa złota.
- Jest niebezpieczny, więc chcemy go zniszczyć - dodała jeszcze cicho, krzywiąc się. Ten naszyjnik był dziwny. Źle na nią działał. Śmierdział i sprawiał, że chciało jej się płakać.