Zadziałało. Odwrócenie uwagi na siebie przyniosło zamierzony efekt. Wkurzenie Nekromantę bardziej niż było widać to wcześniej. Nicholas uniósł lekko kącik ust, słysząc ten gardłowy krzyk, aby ją zostawił. Trupa kobiety, ubranej w świeżą nową suknię. Znaczyło to, że była dla niego ważna, cenna. Kimś bardzo bliskim, kogo mógłby nawet przez pomyłkę lub swoją nieostrożność ją skrzywdzić. Lecz ona tego nie poczuje. Jej duszy tutaj nie było. Porzuciła już dawno tę ludzką skorupę.
Kiedy zauważył, że w jego kierunku powędrowało zaklęcie rzucone przez Nekromantę, zgodnie z przewidywaniami Atreusa, Nicholas zamachnął się odpowiednio różdżką tak, aby utworzyć tarczę ochronną wokół siebie i przed trumną. Jakoby ponownie chronił przed zaklęciem siebie i ciało tej, którą wykopano z grobu.
- Atakując mnie. Atakujesz ją!Uprzedził go jeszcze, jeżeli nie zauważył w przypływie swojego gniewu, czego się dopuszczał. Czy myślał rozsądnie? Czy wzbudzi to w nim pewnego stopnia zawahanie? Bawił się z nim? Czy może sam rozgryzie, ze Travers nie zamierzał nic jej zrobić i specjalnie też chronił jej ciało, aby on się poddał? Wymiana. Coś, za coś.
Nie miało to już znaczenia, kiedy Auror Bulstrode rzucił swoje zaklęcie. Wykorzystując odkrycie i nieuwagę Nekromanty.
Rzut na Rozproszenie, w celu utworzenia tarczy ochronnej, odbicia ataku.
Sukces!
Sukces!