04.09.2024, 10:46 ✶
Czy słowa Traversa dochodziły do rozwścieczonego mężczyzny? Tego nie mogli wiedzieć, bo wszystko nagle zadziało się szybko. Być może gdyby była ich dwójka, a nie trójka lub też gdyby nie byli czujni, to wynik walki byłby inny. Ale tak... Jeden przeciwko trzem: czarownik nie miał szans. Nekromanta tak skupił się na Nicholasie i trumnie, przy której stał Niewymowny, że nie tylko zignorował Atreusa, ale i Rodolphusa, którzy nie próżnowali. Tarcza Traversa uchroniła go przed ciśniętym weń zaklęciem.. Mężczyzna chciał zaatakować znowu, tym razem w odpowiedzi na buńczuczne słowa Nicholasa, ale nie zdążył.
Najpierw zaklęcie Bulstrode'a odrzuciło mężczyznę w tył i to cholernie mocno, bo grzmotnął w ścianę niczym szmaciana lalka, wyrzucona przez rozkapryszone dziecko. A potem różdżka wyleciała mu z dłoni, chociaż dość mocno ją trzymał. Poczuł, że powietrze po raz kolejny ucieka mu z płuc ale musiał walczyć. Musiał uciekać. Tylko jak, gdy pozbawili go jego broni? Jedynej broni. Nie był animagiem, nie miał niczego innego przy sobie poza różdżką, która teraz toczyła się po posadzce, a on nie był w stanie jej złapać, bo osuwał się na ziemię i próbował złapać oddech.
- ... - czy to był koniec? Nie był w stanie wydusić z siebie żadnego słowa. Padł na ziemię ale czołgał się - czołgał się w kierunku różdżki, która wcale nie poleciała tak daleko. Musiał ją złapać i bronić siebie oraz ukochanej. Był przecież tak blisko sukcesu!