04.09.2024, 12:32 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.09.2024, 12:33 przez Millie Moody.)
Szamotanina trwała i ciężko było ogarnąć kto jest na górze, kto na dole, wszędzie były słone fale, kocioł rąk, nóg, zębów zmieszany ze słonością fal zabierającą czerwień i czerń krwi walczących z potworem ludzi. Nie było nawet czasu na przekleństwa, nie było czasu na złorzeczenia, ewentualnie na okrzyk wspierający siłę ciosu, czy przeraźliwy skowyt syreny, która choć pozostawała w swojej domenie, to walka z dwoma przeciwnikami była dla niej wymagająca.
Utrata równowagi, podtopienie, łatwo było w ferworze walki doznać uszczerbku na zdrowiu tak czy inaczej. W końcu jednak po trwającej tysiąc lat chwili, morze wypluło przemoczonych do kości czarodziejów. I miotłę. Złamaną.
– Pierdolona rybia kurwa, a bym jej wsadziła ten trzonek w dupę wywłoce przeklętej... – drobna postać leżała na piasku i dosłownie żarła piach. Czarne włosy rozlewały się wkoło, tworząc upiorną aureolę, blada skóra zdawała się bardziej upodabniać ją do topielca, niż cokolwiek innego. Dźwignęła się na ręce, nie zadając sobie trudu by odgarnąć mokre, oblepione piaskiem włosy z twarzy i podczołgała do ofiary całego zdarzenia. Rozczapierzonymi szczupłymi palcami ludzkiej harpii złapała za swoją miotłę skostniałą z zimna ręką ignorując leżącego obok mężczyznę, przynajmniej na razie.
Utrata równowagi, podtopienie, łatwo było w ferworze walki doznać uszczerbku na zdrowiu tak czy inaczej. W końcu jednak po trwającej tysiąc lat chwili, morze wypluło przemoczonych do kości czarodziejów. I miotłę. Złamaną.
– Pierdolona rybia kurwa, a bym jej wsadziła ten trzonek w dupę wywłoce przeklętej... – drobna postać leżała na piasku i dosłownie żarła piach. Czarne włosy rozlewały się wkoło, tworząc upiorną aureolę, blada skóra zdawała się bardziej upodabniać ją do topielca, niż cokolwiek innego. Dźwignęła się na ręce, nie zadając sobie trudu by odgarnąć mokre, oblepione piaskiem włosy z twarzy i podczołgała do ofiary całego zdarzenia. Rozczapierzonymi szczupłymi palcami ludzkiej harpii złapała za swoją miotłę skostniałą z zimna ręką ignorując leżącego obok mężczyznę, przynajmniej na razie.