04.09.2024, 22:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.09.2024, 22:06 przez Thomas Figg.)
Z racji niechęci Olivii do teleportacji, a raczej skutków ubocznych tego rodzaju transportu nie podejrzewał ją o to, że ucieknie. Ale popatrzył na nią uważnie, gdy przekazywała mu pudełko, a potem opowiadała historię tego naszyjnika.
- Całe szczęście, że to nie naszyjnik znalazłyście jako pierwszy - mruknął z ulgą, ostatnie czego chciał to naprędce próbować złamać klątwę i cofnąć jej efekty. Na szczęście nie było im wiadome o żadnych osobach, które były nią dotknięte - tyle dobrego.
- Jak rozumiem chcesz zostać i upewnić się, że pozbędę się problemu? - zapytał i wcale nie oczekiwał odpowiedzi. Skupił się teraz na przedmiocie, który spoczywał na ziemi w pudełku. Westchnął czując znajomy swąd od naszyjnika, nie z takimi kuszącymi przedmiotami i miejscami już miał do czynienia, aby teraz jak byle głupek musnąć wisior i dać się przekląć.
Samo wpatrywanie się w ten przedmiot jednak nie dało mu żadnego efektu, sięgnął dlatego do swojej torby, którą ze sobą przyniósł i chwilę słychać było, że szuka czegoś w fiolkach, charakterystyczny brzdęk - zupełnie jakby miał tam kilkadziesiąt maleńkich butelek alkoholu. No na nieszczęście, a może i szczęście miał tam tylko eliksiry - głównie przygotowane przez siostrę, bo sam nie był aż tak dobry w ich warzeniu. Podniósł jedną z fiolek do góry i obejrzał ją pod światło. Srebrny płyn zamigotał w słońcu przebijającym się przez korony drzew.
- Odsuń się za ten okrąg - zwrócił się do panny Quirke i za pomocą różdżki wyczarował czerwoną magiczną linie, która wyznacza okrąg o średnicy dwóch metrów. Wolał nie mieć na sumieniu kobiety jeśli coś pójdzie nie tak. Ostrożnie odkorkował fiolkę i dwie krople cieczy upuścił na przeklęty amulet. W momencie, gdy tylko srebrna ciecz dotknęła amuletu w górę uniósł się czerwony dym w niewielkim obłoku.
Westchnął i dźwignął się na nogi. Przełożył torbę poza wyznaczony okrąg i z pomocą różdżki zaczął kreślić okrąg na trawie, żeby sobie z tym poradzić będzie potrzebował znacznego kręgu rytualnego, dobrze, że zabrał ze sobą sporą liczbę specjalnych świec.
- Wygląda na to, że dusza odejdzie faktycznie wraz ze złamaniem klątwy - powiedział kończąc powoli tworzenie kręgu. Zaczął ustawiać też w niektórych miejscach, aby zapalić je jednym ruchem różdżki. Teraz zaczynała się prawdziwa zabawa, dobrze wiedział, ze w tej chwili los rzucał kością, czy powiedzie mu się to co zamierzał. Ścisnął mocniej różdżkę i zaczął powtarzać mantrę, łamanie klątw które wiązały dusze do tego świata, zamiast pozwalać im dalej podążać w podróż po śmierci były niezwykle kapryśne i nigdy nie współpracowały. Po siódmy powtórzeniu mantry podniósł różdżkę skupiając się na rzuceniu zaklęcia rozpraszającego które uzupełniało przeprowadzenie rytuału.
Miał rację, klątwa nie byłą tak prosta do złamania, czyżby pomylił się w ocenie rytuału? A może krąg nie wyszedł idealnie?
- Cofnij się! - warknął w stronę Olivii, najlepiej by było jakby teraz zniknęła, nie mógł dzielić uwagi pomiędzy czuwanie nad jej bezpieczeństwem i łamaniem klątwy. Medalion otoczyła czerwona poświata i powiew wiatru zgasił wszystkie zapalone świeczki, Thomas zaczął naprędce kreślić nowe kręgi na ziemi.
Taki krąg
- Całe szczęście, że to nie naszyjnik znalazłyście jako pierwszy - mruknął z ulgą, ostatnie czego chciał to naprędce próbować złamać klątwę i cofnąć jej efekty. Na szczęście nie było im wiadome o żadnych osobach, które były nią dotknięte - tyle dobrego.
- Jak rozumiem chcesz zostać i upewnić się, że pozbędę się problemu? - zapytał i wcale nie oczekiwał odpowiedzi. Skupił się teraz na przedmiocie, który spoczywał na ziemi w pudełku. Westchnął czując znajomy swąd od naszyjnika, nie z takimi kuszącymi przedmiotami i miejscami już miał do czynienia, aby teraz jak byle głupek musnąć wisior i dać się przekląć.
Samo wpatrywanie się w ten przedmiot jednak nie dało mu żadnego efektu, sięgnął dlatego do swojej torby, którą ze sobą przyniósł i chwilę słychać było, że szuka czegoś w fiolkach, charakterystyczny brzdęk - zupełnie jakby miał tam kilkadziesiąt maleńkich butelek alkoholu. No na nieszczęście, a może i szczęście miał tam tylko eliksiry - głównie przygotowane przez siostrę, bo sam nie był aż tak dobry w ich warzeniu. Podniósł jedną z fiolek do góry i obejrzał ją pod światło. Srebrny płyn zamigotał w słońcu przebijającym się przez korony drzew.
- Odsuń się za ten okrąg - zwrócił się do panny Quirke i za pomocą różdżki wyczarował czerwoną magiczną linie, która wyznacza okrąg o średnicy dwóch metrów. Wolał nie mieć na sumieniu kobiety jeśli coś pójdzie nie tak. Ostrożnie odkorkował fiolkę i dwie krople cieczy upuścił na przeklęty amulet. W momencie, gdy tylko srebrna ciecz dotknęła amuletu w górę uniósł się czerwony dym w niewielkim obłoku.
Westchnął i dźwignął się na nogi. Przełożył torbę poza wyznaczony okrąg i z pomocą różdżki zaczął kreślić okrąg na trawie, żeby sobie z tym poradzić będzie potrzebował znacznego kręgu rytualnego, dobrze, że zabrał ze sobą sporą liczbę specjalnych świec.
- Wygląda na to, że dusza odejdzie faktycznie wraz ze złamaniem klątwy - powiedział kończąc powoli tworzenie kręgu. Zaczął ustawiać też w niektórych miejscach, aby zapalić je jednym ruchem różdżki. Teraz zaczynała się prawdziwa zabawa, dobrze wiedział, ze w tej chwili los rzucał kością, czy powiedzie mu się to co zamierzał. Ścisnął mocniej różdżkę i zaczął powtarzać mantrę, łamanie klątw które wiązały dusze do tego świata, zamiast pozwalać im dalej podążać w podróż po śmierci były niezwykle kapryśne i nigdy nie współpracowały. Po siódmy powtórzeniu mantry podniósł różdżkę skupiając się na rzuceniu zaklęcia rozpraszającego które uzupełniało przeprowadzenie rytuału.
Rzut Z 1d100 - 24
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 26
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Miał rację, klątwa nie byłą tak prosta do złamania, czyżby pomylił się w ocenie rytuału? A może krąg nie wyszedł idealnie?
- Cofnij się! - warknął w stronę Olivii, najlepiej by było jakby teraz zniknęła, nie mógł dzielić uwagi pomiędzy czuwanie nad jej bezpieczeństwem i łamaniem klątwy. Medalion otoczyła czerwona poświata i powiew wiatru zgasił wszystkie zapalone świeczki, Thomas zaczął naprędce kreślić nowe kręgi na ziemi.
Taki krąg