04.09.2024, 13:25 ✶
Basil miał rację, że przy tym fortelu uaktywnił się prewettowski spryt Electry. No cóż, można było przebrać Prewetta w śliczne ubranka Rosierów, ale wewnątrz wciąż pozostanie Prewettem. Dziewczyna wiedziała, że bratu głupio będzie odmówić w jej urodziny, ale nie spodziewała się, że użyje wymówki "nie mogę się przemęczać przez chorobę". Jednak po parunastu latach mieszkania z nim pod jednym dachem mogła rozpoznać, kiedy naprawdę gorzej się czuł a kiedy kantował.
– Ojej, jeśli faktycznie jest ci źle, to najlepiej będzie wejść do sklepu i usiąść. Nie chcielibyśmy przecież, żebyś zemdlał w drodze do domu... – powiedziała zmartwionym tonem, chociaż bracia mogli wyczuć też w nim nutkę złośliwości.
Na szczęście Icarus był chętny przymierzyć te pstrokate koszule. Albo przynajmniej docenił komizm całej sytuacji. Słysząc zgodę młodszego z braci, uśmiechnęła się szeroko.
– Super! Do odważnych świat należy. – cieszyła się, że chociaż jeden z nich wykazywał potencjał na make-over.
Kiedy już udało im się wejść do środka, Electra poprosiła ekspedienta, aby podał im koszule we wszystkich kolorach. Trzeba było przecież wybrać odpowiedni odcień!
Na komentarz dotyczący sztucznego oddychania uniosła brew i rzuciła Basilowi pytające spojrzenie. Rodzeństwo zazwyczaj nie rozmawiało ze sobą na tematy randkowe, ale Electrze ciężko było uwierzyć, że jej najstarszy brat naprawdę z nikim się nie umawiał. A jeżeli naprawdę w jego życiu romantycznym nic się nie działo, to chyba trzeba było przeprowadzić jakąś interwencję.
– O wow! – powiedział pozytywnie zaskoczona, na widok Icarusa w koszuli. Prezentował się naprawdę nieźle w zieleni, chociaż sama widziałaby go raczej w ciepłych barwach. – Ale czy nie jest może trochę za mała? Przymierz teraz tę żółtą.
Uznała, że do bladej karnacji Basila najlepiej pasowałaby ta jasnoniebieska, więc mu ją podała.
– Proooszę. Co ci szkodzi spróbować? – ponownie zrobiła swoją słodką minkę.
– Ojej, jeśli faktycznie jest ci źle, to najlepiej będzie wejść do sklepu i usiąść. Nie chcielibyśmy przecież, żebyś zemdlał w drodze do domu... – powiedziała zmartwionym tonem, chociaż bracia mogli wyczuć też w nim nutkę złośliwości.
Na szczęście Icarus był chętny przymierzyć te pstrokate koszule. Albo przynajmniej docenił komizm całej sytuacji. Słysząc zgodę młodszego z braci, uśmiechnęła się szeroko.
– Super! Do odważnych świat należy. – cieszyła się, że chociaż jeden z nich wykazywał potencjał na make-over.
Kiedy już udało im się wejść do środka, Electra poprosiła ekspedienta, aby podał im koszule we wszystkich kolorach. Trzeba było przecież wybrać odpowiedni odcień!
Na komentarz dotyczący sztucznego oddychania uniosła brew i rzuciła Basilowi pytające spojrzenie. Rodzeństwo zazwyczaj nie rozmawiało ze sobą na tematy randkowe, ale Electrze ciężko było uwierzyć, że jej najstarszy brat naprawdę z nikim się nie umawiał. A jeżeli naprawdę w jego życiu romantycznym nic się nie działo, to chyba trzeba było przeprowadzić jakąś interwencję.
– O wow! – powiedział pozytywnie zaskoczona, na widok Icarusa w koszuli. Prezentował się naprawdę nieźle w zieleni, chociaż sama widziałaby go raczej w ciepłych barwach. – Ale czy nie jest może trochę za mała? Przymierz teraz tę żółtą.
Uznała, że do bladej karnacji Basila najlepiej pasowałaby ta jasnoniebieska, więc mu ją podała.
– Proooszę. Co ci szkodzi spróbować? – ponownie zrobiła swoją słodką minkę.