04.09.2024, 16:33 ✶
Fakt, czarodzieje inaczej patrzyli na zdobywanie pracy przez rodzinne koneksje. Przecież nepotyzm stanowił poniekąd podstawę ich społeczeństwa. Electra czasami zapominała, jak bardzo różnił się ich świat od tego, w którym żyli mugole.
– Jasne, na razie jeszcze nie czuję się wypalona. – nie umknął jej żart słowny związany z jej przezwiskiem.
Mama najwyraźniej już układała w głowie plan zadań bojowych, które miały stanowić przygotowania na jesień.
– Racja, dzisiaj najlepiej będzie zająć się jedną rzeczą. Przy kolejnej wizycie weźmiecie jesienne skrzaty.
Oczywiście, że ich matka miała kolekcję skrzatów ogrodowych na każdą porę roku. Czasami dziewczynie wydawało się nawet, że Elise pałała do tych skrzatów większą sympatią niż do własnych dzieci.
Electra myślała, że matka przesadza mówiąc o obfitości, ale chyba faktycznie starczy im jabłek na całą zimę. Dziewczyna nie mogła narzekać, bo bardzo lubiła kiedy Basil robił im naleśniki z musem jabłkowym. W przeciwieństwie do brata, nie zastanawiała się jednak nad tym, czy bujne plony były efektem jakiejś magii. Kiedy Eustachia położyła kosz z jabłkami w kuchni, Electra wzięła jedno z nich i po prostu ugryzła. Smakowało normalnie.
Szkoda tylko, że mama nie doceniła kalendarza. Zdjęcie z sierpnia przedstawiało przecież kapłana, który wkładał wiernemu rytualny chleb do ust. No przecież to było coś pięknego! Elise była jednak zbyt zajęta nadzorowaniem Eustachii, która nalewała wody do dużego garnka.
– Teraz umyjcie i obierzcie wszystkie jabłka. Potem przekrójcie je na ćwiartki i wytnijcie gniazda nasienne. – poinstruowała swoje dzieci, recytując przepis z pamięci. – Ja w tym czasie wycisnę sok z cytryny.
Electra spojrzała na parę kilo jabłek leżących w koszu, a potem na brata.
– To co, ja myję a ty obierasz? – spytała, jakby oboje nie zamierzali użyć magii do przygotowania owoców.
– Jasne, na razie jeszcze nie czuję się wypalona. – nie umknął jej żart słowny związany z jej przezwiskiem.
Mama najwyraźniej już układała w głowie plan zadań bojowych, które miały stanowić przygotowania na jesień.
– Racja, dzisiaj najlepiej będzie zająć się jedną rzeczą. Przy kolejnej wizycie weźmiecie jesienne skrzaty.
Oczywiście, że ich matka miała kolekcję skrzatów ogrodowych na każdą porę roku. Czasami dziewczynie wydawało się nawet, że Elise pałała do tych skrzatów większą sympatią niż do własnych dzieci.
Electra myślała, że matka przesadza mówiąc o obfitości, ale chyba faktycznie starczy im jabłek na całą zimę. Dziewczyna nie mogła narzekać, bo bardzo lubiła kiedy Basil robił im naleśniki z musem jabłkowym. W przeciwieństwie do brata, nie zastanawiała się jednak nad tym, czy bujne plony były efektem jakiejś magii. Kiedy Eustachia położyła kosz z jabłkami w kuchni, Electra wzięła jedno z nich i po prostu ugryzła. Smakowało normalnie.
Szkoda tylko, że mama nie doceniła kalendarza. Zdjęcie z sierpnia przedstawiało przecież kapłana, który wkładał wiernemu rytualny chleb do ust. No przecież to było coś pięknego! Elise była jednak zbyt zajęta nadzorowaniem Eustachii, która nalewała wody do dużego garnka.
– Teraz umyjcie i obierzcie wszystkie jabłka. Potem przekrójcie je na ćwiartki i wytnijcie gniazda nasienne. – poinstruowała swoje dzieci, recytując przepis z pamięci. – Ja w tym czasie wycisnę sok z cytryny.
Electra spojrzała na parę kilo jabłek leżących w koszu, a potem na brata.
– To co, ja myję a ty obierasz? – spytała, jakby oboje nie zamierzali użyć magii do przygotowania owoców.