04.09.2024, 22:00 ✶
Osobiście zdołał ochłonąć po przechadzce na tyle, żeby nie krzywić się i nie fuczeć zaraz po ponownym przekroczeniu domu Roberta. Oburzenie nie minęło, ale zdołał je opanować na tyle, żeby nim nie emanować na każdym kroku. Niezależnie od tego, czego od niego wymagano, zamierzał pomóc Charliemu z własnej woli. Mógł bywać niejednokrotnie parszywcem w dokuczaniu bratu, ale gdy sprawy dotyczyły poważnych kwestii, nie zamierzał zostawiać go samemu sobie. Zwłaszcza, znając jego niezdrowe przywiązanie i zapatrzenie w ojca, którego traktował, jak nieomylny autorytet. Sam oczywiście szanował ojca, ale nigdy przenigdy nie przestawał myśleć za siebie i dla siebie.
Słysząc, że Sophie nie zeszła sama z siebie, westchnął tylko ciężko w duchu. Jego zdaniem biedna dziewczyna obrywała rykoszetem, podobnie jak i Charlie.
- Jasne - kiwnął głową i klepnął jeszcze brata w ramię, po czym ruszył szanowne cztery litery w stronę schodów. Poważnie. Nie miał pojęcia, dlaczego zawsze na niego spadało pocieszanie i doglądanie ludzi. Nie był w tym wcale dobre, mimo że zdołał zostać uzdrowicielem. W pracy takie rzeczy starał się za każdym razem zrzucać na innych, ale w rodzinie nie bardzo szło już na kogo. Brak 'matek' dawał się w takim przypadku we znaki.
Stając przed drzwiami prowadzącymi do pokoju kuzynki, wziął krótki wdech i podrapał się po potylicy. Wreszcie zapukał.
- Sophie?
Słysząc, że Sophie nie zeszła sama z siebie, westchnął tylko ciężko w duchu. Jego zdaniem biedna dziewczyna obrywała rykoszetem, podobnie jak i Charlie.
- Jasne - kiwnął głową i klepnął jeszcze brata w ramię, po czym ruszył szanowne cztery litery w stronę schodów. Poważnie. Nie miał pojęcia, dlaczego zawsze na niego spadało pocieszanie i doglądanie ludzi. Nie był w tym wcale dobre, mimo że zdołał zostać uzdrowicielem. W pracy takie rzeczy starał się za każdym razem zrzucać na innych, ale w rodzinie nie bardzo szło już na kogo. Brak 'matek' dawał się w takim przypadku we znaki.
Stając przed drzwiami prowadzącymi do pokoju kuzynki, wziął krótki wdech i podrapał się po potylicy. Wreszcie zapukał.
- Sophie?