-No wam na pewno - powiedział, krzyżując ręce nas piersi -ale pomyślcie o reszcie świata.
Całe szczęście, że wujek Anthony i wujek Morpheus też byli przystojni, bo gdyby jeszcze ta dwójka wpadła przez Charlotte i Jonathana w kompleksy, to byłby już koniec.
Czas, niestety, był nieubłagalny i płynął, czy to się komukolwiek podobało, czy nie. Jasper może nie odczuwał tego upływu tak, jak jego mama i wujowie, którzy pamiętali go i jeszcze rodzeństwo jeszcze jako niemowlęta i dzieci, dopiero uczące się życia na tym popapranym świecie. Jemu czasami wydawało się, że ten czas zatrzymał się wokół matki i wujków, którzy jakby nigdy się nie zmieniali. Nie dostrzegał u nich kolejnych zmarszczek, ani ewentualnej siwizny. Czasami śmiał się z matki, że O, tu widzę kolejną zmarszczkę, ale zawsze były to żarty. Mogli wyglądać gorzej, gdy dzień im nie sprzyjał, albo poprzedniego wieczoru bawili się za dobrze na jakimś przyjęciu, ale, według niego, nigdy nie wyglądali staro.
W końcu na początku miesiąca, gdy z matką trafili na Paradę Równości, mugolski funkcjonariusz myślał, że Charlotte była jego przyjaciółką. Więc albo Charlotte wyglądała tak młodo, albo on nie wyglądał tak dobrze, jak sądził.
-Kiedyś mi się to uda - powiedział z werwą. -Może - dodał już mniej pewnie.
"Pakowanie mamy w worek" nie brzmiało dobrze, ale może kiedyś uda mu się namówić matkę, żeby znowu nałożyła taki worek, zamiast sukienki, i wystąpiła przed wujami. Może nie na jakimś przyjęciu, gdzie oglądałaby ją masa innych ludzi, ale tylko dla tej trójki.
A może cała czwórka ubrałaby się w worki? Urządziliby sobie konkurs, kto wygląda w worku najlepiej.
-Hm... Co masz na myśli przez "dziwne rzeczy"? - uniósł brew, sięgając po kolejne ciastko.
Na dźwięk swojego imienia aż znieruchomiał, wpatrując się w wuja z niedowierzaniem. "Jasperze", nie "Jessie". Czy to miało być ostrzeżenie? I jeszcze nazwisko. Dobrze, że nie dodał drugiego imienia, bo wtedy Jessie by się bał.
-Oczywiście, że nie, wujku Jonathanie Selwynie - odpowiedział poważnym tonem. -Proszę cię, abyś nie wspominał o tym mojej kochanej matuli, dopóki sama cię o to nie zapyta.
Dopóki się nie dowie, nie zapyta. Od Jonathana, Jessie miał nadzieję, Charlotte się nie dowie, więc mogła dowiedzieć się od Jaspera. A powiedzenie matce o całym zdarzeniu było nisko na jego Liście Rzeczy do Zrobienia.