06.09.2024, 18:11 ✶
Pokiwał głową wyrażając taką samą nadzieję jak Brenna, w sumie to nie był zbyt wymagający, grunt, żeby naleśnik i mięso nie było jak gumowa podeszwa od buta i będzie nawet zadowolony. Sam nie był mistrzem gotowania, dlatego też po życiu na własnym garnuszku nie miał wysokich wymagań co do jedzenia, grunt, żeby było zjadliwe.
- Cóż, jest to trochę porzucony kontynent, jest niezwykle rozległy i brak tam jedności ludzi, tam nadal żywe są tradycje i podziały plemienne - zasępił się po tym co wspomniała, faktycznie mieli tam problem z tym co powiedziała. Ale tam problem leżał w wielu czynnikach. Oni w europie byli naprawdę uprzywilejowani, zaraz by pewnie rozpoczął z nią dysputę na ten temat, zacząłby mówić dlaczego tak się dzieje, że jest to mniej przyjazny do życia kontynent, że jest trzy razy większy od tego na którym oni żyją a to z czym przyszło się mierzyć urodzonym w Afryce. Na szczęście zmieniła temat.
- Och przestań, bo zaraz się zacznę rumienić - zażartował, ale nie było to dalekie od prawdy, bo komu nie robi się miło od słuchania takich rzeczy? Chyba tylko Voldemortowi, no ale jemu nikt nie mówi, że za nim tęsknił, chyba że jakiś masochista.
- Ohh, no tak, co ja głupi, chciałem wielką kałamarnicę uczyć jak się pływa - teatralnie uderzył się otwartą dłonią w czoło, nie wiedział w sumie czego się spodziewał, wszakże brytyjski BUM nie był zacofany względem innych krajów, wręcz przeciwnie wiele wyprzedzał.
Zerknął zdziwiony, gdy kobieta z sępem na kapeluszu dosiadła się do ich stolika. Brwi Thomasa powędrowały tak wysoko, ze niemal schowały się pod jego grzywką. Nie pamiętał aby ktokolwiek jeszcze miał się tu zjawić, a przynajmniej jemu nic nie było wiadomo, dlatego też zerknął szybko na Brennę, ale ona też nie wydawała się spodziewać się kogokolwiek. Nie zdążył jednak zapytać co tu się odstawia, gdy kobieta pierwsza ich zagaiła i niemal skrzywił się od jej pierwszych słów. Albo mu się wydawało, albo kelnerka podczas podawania im jedzenia zerkała z odrazą na kobietę z sępem na głowie - chyba to nie była jej pierwsza wizyta w tym miejscu.
- Myślę, że nagabywanie przypadkowych ludzi podczas ich posiłku nie sprawi, że równość się pojawi jak po pstryknięciu palcami - stwierdził sucho patrząc na kobietę spod przymrużonych oczu. Wiedział co dzieje się w Anglii, ale czy podejrzewał że coś takiego go spotka niecały miesiąc po powrocie do kraju? Absolutnie nie. Nie wiedział tylko na ile może sobie pozwolić w swoich słowach, sam nie pochodził z czystokrwistej rodziny, być może to dlatego nigdy mu nie przeszkadzało jaki kto ma status krwi, dopóki nie był dupkiem to mógł być nawet potomkiem samego Grindewalda. Dyskretnie rozejrzał się i dobrze zgadł, osobliwa kobieta nie pozostała niezauważona przez resztę bywalców tej knajpy. - Dlatego prosiłbym nas opuścić, jesteśmy zajęci - nie silił się na uprzejmy ton i wykonał ruch dłonią, jakby odganiał natrętną muchę - chciał dać jasno kobiecie do zrozumienia, że nie chcą z nią kontynuować dysputy.
- Cóż, jest to trochę porzucony kontynent, jest niezwykle rozległy i brak tam jedności ludzi, tam nadal żywe są tradycje i podziały plemienne - zasępił się po tym co wspomniała, faktycznie mieli tam problem z tym co powiedziała. Ale tam problem leżał w wielu czynnikach. Oni w europie byli naprawdę uprzywilejowani, zaraz by pewnie rozpoczął z nią dysputę na ten temat, zacząłby mówić dlaczego tak się dzieje, że jest to mniej przyjazny do życia kontynent, że jest trzy razy większy od tego na którym oni żyją a to z czym przyszło się mierzyć urodzonym w Afryce. Na szczęście zmieniła temat.
- Och przestań, bo zaraz się zacznę rumienić - zażartował, ale nie było to dalekie od prawdy, bo komu nie robi się miło od słuchania takich rzeczy? Chyba tylko Voldemortowi, no ale jemu nikt nie mówi, że za nim tęsknił, chyba że jakiś masochista.
- Ohh, no tak, co ja głupi, chciałem wielką kałamarnicę uczyć jak się pływa - teatralnie uderzył się otwartą dłonią w czoło, nie wiedział w sumie czego się spodziewał, wszakże brytyjski BUM nie był zacofany względem innych krajów, wręcz przeciwnie wiele wyprzedzał.
Zerknął zdziwiony, gdy kobieta z sępem na kapeluszu dosiadła się do ich stolika. Brwi Thomasa powędrowały tak wysoko, ze niemal schowały się pod jego grzywką. Nie pamiętał aby ktokolwiek jeszcze miał się tu zjawić, a przynajmniej jemu nic nie było wiadomo, dlatego też zerknął szybko na Brennę, ale ona też nie wydawała się spodziewać się kogokolwiek. Nie zdążył jednak zapytać co tu się odstawia, gdy kobieta pierwsza ich zagaiła i niemal skrzywił się od jej pierwszych słów. Albo mu się wydawało, albo kelnerka podczas podawania im jedzenia zerkała z odrazą na kobietę z sępem na głowie - chyba to nie była jej pierwsza wizyta w tym miejscu.
- Myślę, że nagabywanie przypadkowych ludzi podczas ich posiłku nie sprawi, że równość się pojawi jak po pstryknięciu palcami - stwierdził sucho patrząc na kobietę spod przymrużonych oczu. Wiedział co dzieje się w Anglii, ale czy podejrzewał że coś takiego go spotka niecały miesiąc po powrocie do kraju? Absolutnie nie. Nie wiedział tylko na ile może sobie pozwolić w swoich słowach, sam nie pochodził z czystokrwistej rodziny, być może to dlatego nigdy mu nie przeszkadzało jaki kto ma status krwi, dopóki nie był dupkiem to mógł być nawet potomkiem samego Grindewalda. Dyskretnie rozejrzał się i dobrze zgadł, osobliwa kobieta nie pozostała niezauważona przez resztę bywalców tej knajpy. - Dlatego prosiłbym nas opuścić, jesteśmy zajęci - nie silił się na uprzejmy ton i wykonał ruch dłonią, jakby odganiał natrętną muchę - chciał dać jasno kobiecie do zrozumienia, że nie chcą z nią kontynuować dysputy.