06.09.2024, 20:04 ✶
Przez moment czarownica (czy może jednak harpia, która zgubiła gdzieś po drodze swoje skrzydła?) trwała pochylona nad złamanym trzonkiem, ściskając mocno w pięści przeorane wydarzeniem drewno. Gotowało się w jej sercu, ale nieznajomy nie mógł wiedzieć, jak ważny to dla niej był artefakt, ta miotła właśnie, miotła po bracie, który może przez aurorską karierę zapomniał już jak się lata, ale ona nie.
Z drugiej strony nie mogła pokazać słabości. Byłoby to nadwyraz gejowe.
Dlatego też po trwających kilka sekund za dużo ciszy, odrzuciła mokre włosy, ciskając ziarnami piasku na nieboraka, który całował się z sardynką, po czym utkwiła w nim parę buńczucznych złocistych oczu. Jej rysy były ostre, nieprzyjemne, twarz trójkątna i pochudła, podobnie jak reszta sylwetki, do której teraz przyciśnięte był mokre ciuchy. Całkiem mugolskie ciuchy - skandaliczne ciasne czarne jeansy i równie czarny sweter przyozdobiony kilkoma dyndającymi agrafkami w różnych rozmiarach.
– I kurwa bardzo dobrze, bo ja nie mam pieniędzy. Znaczy moja rodzina nie ma, ale jebał to pies. Miotłę se złamałam chłopie, więc jak chcesz się odwdzięczyć, to mam nadzieję, że wiesz gdzie na Pokątnej jest dobry miotlarski. Jestem ciekawa na ile wycenisz swoje życie. Znaczy na ile wyceni je Twoja rodzina – podniosła się gwałtownie i cisnęła w niego szczątkami swojego środka transportu. – W ogóle to śmierdzisz rybą. Było z języczkiem co? – wykrzywiła się nieprzyjemnie i zaczęła po kieszeniach szukać różdżki, którą użyła do zaklęcia chlastającego sukę po ryju jej własnymi włosami, ale potem w ruch poszły już mięśnie i kości obciągnięte skórą. Gdy tak szukała mógł dostrzec, że jej blada skóra w sumie mocno przeorana jest łuską. Tanio jego skóry nie oddała. W sumie to wcale.
– Pierdolone dziwki – brabroliła pod nosem, znów nie zwracając na niego uwagi, skupiając się na szukaniu zguby – zalęgły się tu ostatnio, ktoś powinien to ogarnąć, ale liczyć na rząd to tak właśnie kończysz. Nawet tu patroli nie wyślą tępe pizdy z administracji. Nie, lepiej podcierać sobie dupki w samokurwazachwycie. Ja pierdole co za... o jest! – Różdżka leżała na piasku, też wywalona przez morze. Twarz dziewczyny na moment rozpogodziła się, bo jednak bez różdżki to jak bez ręki, albo gorzej.
Z drugiej strony nie mogła pokazać słabości. Byłoby to nadwyraz gejowe.
Dlatego też po trwających kilka sekund za dużo ciszy, odrzuciła mokre włosy, ciskając ziarnami piasku na nieboraka, który całował się z sardynką, po czym utkwiła w nim parę buńczucznych złocistych oczu. Jej rysy były ostre, nieprzyjemne, twarz trójkątna i pochudła, podobnie jak reszta sylwetki, do której teraz przyciśnięte był mokre ciuchy. Całkiem mugolskie ciuchy - skandaliczne ciasne czarne jeansy i równie czarny sweter przyozdobiony kilkoma dyndającymi agrafkami w różnych rozmiarach.
– I kurwa bardzo dobrze, bo ja nie mam pieniędzy. Znaczy moja rodzina nie ma, ale jebał to pies. Miotłę se złamałam chłopie, więc jak chcesz się odwdzięczyć, to mam nadzieję, że wiesz gdzie na Pokątnej jest dobry miotlarski. Jestem ciekawa na ile wycenisz swoje życie. Znaczy na ile wyceni je Twoja rodzina – podniosła się gwałtownie i cisnęła w niego szczątkami swojego środka transportu. – W ogóle to śmierdzisz rybą. Było z języczkiem co? – wykrzywiła się nieprzyjemnie i zaczęła po kieszeniach szukać różdżki, którą użyła do zaklęcia chlastającego sukę po ryju jej własnymi włosami, ale potem w ruch poszły już mięśnie i kości obciągnięte skórą. Gdy tak szukała mógł dostrzec, że jej blada skóra w sumie mocno przeorana jest łuską. Tanio jego skóry nie oddała. W sumie to wcale.
– Pierdolone dziwki – brabroliła pod nosem, znów nie zwracając na niego uwagi, skupiając się na szukaniu zguby – zalęgły się tu ostatnio, ktoś powinien to ogarnąć, ale liczyć na rząd to tak właśnie kończysz. Nawet tu patroli nie wyślą tępe pizdy z administracji. Nie, lepiej podcierać sobie dupki w samokurwazachwycie. Ja pierdole co za... o jest! – Różdżka leżała na piasku, też wywalona przez morze. Twarz dziewczyny na moment rozpogodziła się, bo jednak bez różdżki to jak bez ręki, albo gorzej.