Nie każdej, potwierdził w myślach, ale Jonathan nie musiał wiedzieć, że taka myśl pojawiła się w jego głowie.
Tragedie były częścią życia każdego człowieka, czy się tego chciało, czy nie. I może niektórym można było zaradzić, podejmując takie, a nie inne decyzje, ale nie niektóre żaden człowiek, ani czarodziej, ani mugol, po prostu nie miał wpływu. Nie każdy chodził ze Zmieniaczem Czasu na szyi, a nawet ich posiadacze musieli zdawać sobie sprawę, jak niebezpieczne jest igranie z czasem.
Niektórych tragedii po prostu nie dało się powstrzymać.
Gorzej, że nie tak łatwo było się z nimi pogodzić.
Jedyną dziwną rzeczą do robienia z rdzą, która przychodziła Jasperowi w tym momencie do głowy, było próbowanie polizania jej, jako dziecko. Dzieci miały różne pomysły, niekoniecznie mądre i logiczne. Z krwią było już inaczej - z nią można było robić różne rzeczy. Każdy miał jakieś upodobania, czyż nie? A o takich się raczej nie dyskutowało.
-Dlaczego odpowiadasz pytaniem na pytanie? - zaśmiał się. -A co, jeśli nie pomyślałem o niczym dziwnym, ale ty zapytałeś o dziwne rzeczy i teraz będą mi przychodziły do głowy te dziwne rzeczy tylko dlatego, że mnie ciekawi, czy to o tym mogłeś pomyśleć?
A wuj Jonathan mógł myśleć o naprawdę wielu rzeczach, więc wyobraźnia miała ogromne pole do popisu. Jasper natknął się kiedyś w gazecie na artykuł o artyście, który swoje obrazy malował właśnie krwią. Nie było do końca wiadome, czy była to jego krew, czy czyjaś, ale to chyba już mogło zaliczać się do kategorii dziwnych rzeczy, czyż nie?
-...Wolałbym, żeby nie próbowała go dorwać - powiedział już poważniej. -Nie chciałbym, żeby pakowała się w kłopoty tylko dlatego, że myśli, że musi coś zrobić przeze mnie. Staram się być ostrożny. Wampirem zajmie się Brenna, więc uważam, że nie ma potrzeby robienia z tego afery. Mamie... Pewnie jej jednak powiem... Kiedyś... - jak już będzie po wszystkim. -Chyba że zapomnę.