07.09.2024, 10:52 ✶
– Och, potrafię świetnie kłamać – zapewniła Brenna, chociaż po prawdzie trochę umiała, a trochę nie. Naprawdę dobrze szło jej przekierowywanie rozmowy na inne tory, utapianie prawdy powodzią słów niepowiązanych z tematem albo wypowiadanie takich kłamstw, jak „nic mi nie jest” i „wszystko w porządku”. Reszta była już bardziej problematyczna. – Zamkniemy cię w naszej piwnicy i wypuścimy, jak znowu zatęsknimy.
Niestety, to był koniec przekomarzanek, i nie zaczęła nawet wypytywać, czym ostatnio Thomas się zajmował i jakie ma teraz plany. W towarzystwie kobiety z sępem na głowie ich omawianie nie było możliwe, i nawet naleśniki z wołowiną i serem, choć dobrze wysmażone i z miękkim mięsem, traciły swój smak. Nie dlatego, że Brenna przejmowała się jej oskarżeniami – cudze słowa rzadko ją dotykały, jeśli dotyczyły jej samej, nie raniły jej fałszywe oskarżenia i chyba zaboleć mogłoby tylko to, gdyby ktoś oskarżał ją, że za mało zrobiła, gdy sama czuła, że tak było. Do pewnego stopnia prawie współczuła czarownicy, która ewidentnie miała ze sobą jakieś problemy, a z takim podejściem mogła szybko skończyć martwa.
Ale ta dyskusja zmierzała donikąd, a Brenna naprawdę chciała zjeść spokojny posiłek z przyjacielem.
Tymczasem policzki kobiety z sępem poczerwieniały, oczy zalśniły z gniewu – a Brenna bardzo się ucieszyła, że słów Thomasa nie usłyszała Augusta, tam to Figg chyba by umarł i to w męczarniach – i trzasnęła otwartą dłonią w stół, wyraźnie nie mając zamiaru odpuścić.
– Wydaje ci się, że jesteś lepszy ode mnie i możesz mnie obrażać? Nigdy nie zapanuje równość, jeśli będziecie tak oceniać ludzi!
– Tommy, stolik w rogu? – zasugerowała Brenna, sięgając po swój talerz. Też chyba by po prostu wstała i zasugerowała, by poszli gdzieś indziej, ale skoro już otrzymali zamówienie… mogli przynajmniej się przesiąść. I Brenna zamierzała zająć miejsca tak, aby zablokować krzesłami przejście do ławy pod ścianą. – Opowiesz mi o tych wszystkich egipskich klątwach. Wiesz, że raz oberwałam klątwą, która zdaniem klątwołamacza w sumie to była trochę starożytna i nikt nie powinien potrafić jej rzucić?
Może i bywała czasem zbyt naiwna, i zdarzało się, że dawała się wykorzystywać, ale mimo wszystko nie była popychadłem. Jeżeli kobieta z sępem będzie miała ochotę nagabywać ich dalej, będzie musiała nad nimi stać. I mogła sobie gadać, ile tylko zechciała, Brenna postanowiła przyjąć taktykę absolutnego ignorowania każdego słowa, jakie ta wypowiedziała.
Niestety, to był koniec przekomarzanek, i nie zaczęła nawet wypytywać, czym ostatnio Thomas się zajmował i jakie ma teraz plany. W towarzystwie kobiety z sępem na głowie ich omawianie nie było możliwe, i nawet naleśniki z wołowiną i serem, choć dobrze wysmażone i z miękkim mięsem, traciły swój smak. Nie dlatego, że Brenna przejmowała się jej oskarżeniami – cudze słowa rzadko ją dotykały, jeśli dotyczyły jej samej, nie raniły jej fałszywe oskarżenia i chyba zaboleć mogłoby tylko to, gdyby ktoś oskarżał ją, że za mało zrobiła, gdy sama czuła, że tak było. Do pewnego stopnia prawie współczuła czarownicy, która ewidentnie miała ze sobą jakieś problemy, a z takim podejściem mogła szybko skończyć martwa.
Ale ta dyskusja zmierzała donikąd, a Brenna naprawdę chciała zjeść spokojny posiłek z przyjacielem.
Tymczasem policzki kobiety z sępem poczerwieniały, oczy zalśniły z gniewu – a Brenna bardzo się ucieszyła, że słów Thomasa nie usłyszała Augusta, tam to Figg chyba by umarł i to w męczarniach – i trzasnęła otwartą dłonią w stół, wyraźnie nie mając zamiaru odpuścić.
– Wydaje ci się, że jesteś lepszy ode mnie i możesz mnie obrażać? Nigdy nie zapanuje równość, jeśli będziecie tak oceniać ludzi!
– Tommy, stolik w rogu? – zasugerowała Brenna, sięgając po swój talerz. Też chyba by po prostu wstała i zasugerowała, by poszli gdzieś indziej, ale skoro już otrzymali zamówienie… mogli przynajmniej się przesiąść. I Brenna zamierzała zająć miejsca tak, aby zablokować krzesłami przejście do ławy pod ścianą. – Opowiesz mi o tych wszystkich egipskich klątwach. Wiesz, że raz oberwałam klątwą, która zdaniem klątwołamacza w sumie to była trochę starożytna i nikt nie powinien potrafić jej rzucić?
Może i bywała czasem zbyt naiwna, i zdarzało się, że dawała się wykorzystywać, ale mimo wszystko nie była popychadłem. Jeżeli kobieta z sępem będzie miała ochotę nagabywać ich dalej, będzie musiała nad nimi stać. I mogła sobie gadać, ile tylko zechciała, Brenna postanowiła przyjąć taktykę absolutnego ignorowania każdego słowa, jakie ta wypowiedziała.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.