07.09.2024, 12:51 ✶
"A ty uważaj, bo się spocisz." chciała odpowiedzieć bratu, ale ugryzła się w język. Zdążyła już się odzwyczaić od uważania na słowa w towarzystwie matki. Gdyby rzuciła jakimś głupim komentarzem, pewnie dostałaby reprymendę w stylu "młodym czarownicom z dobrego domu nie przystoi mówić takich rzeczy".
– Nie martw się braciszku, dam radę. – powiedziała swoim słodkim głosikiem, ale kiedy Elise się od nich odwróciła, pokazała Basilowi język.
Kilkoma kęsami skończyła jeść jabłko i wyrzuciła ogryzek do kosza. Zlew w tej kuchni był dość mały, więc najlepiej będzie obmyć owoce ręcznie po kilka na raz, a potem użyć magii żeby je osuszyć. Zabrała się więc do pracy i chociaż nie była największą fanką gotowania, musiała przyznać, że było coś relaksującego w robieniu tych prostych, powtarzalnych czynności. Mama najwyraźniej też tak uważała, bo zaczęła własnoręcznie wyciskać sok z cytryny. A może uznała, że zrobi to lepiej sama, bo Elise zawsze była przecież perfekcjonistką, kiedy chodziło o prowadzenie domu. Siedzieli tak chwilę we trójkę w ciszy, każdy skupiony na swoim zadaniu. Kiedy Electra umyła już mniej więcej połowę jabłek, uznała, że powinna zarzucić jakiś temat do rozmowy, bo inaczej mama może sobie przypomnieć o tym chłopaku z Nowej Zelandii.
– Ogród wygląda przepięknie w tym roku mamo. Jak wpadłaś na zabarwienie słoneczników na takie kolory?
– Nie martw się braciszku, dam radę. – powiedziała swoim słodkim głosikiem, ale kiedy Elise się od nich odwróciła, pokazała Basilowi język.
Kilkoma kęsami skończyła jeść jabłko i wyrzuciła ogryzek do kosza. Zlew w tej kuchni był dość mały, więc najlepiej będzie obmyć owoce ręcznie po kilka na raz, a potem użyć magii żeby je osuszyć. Zabrała się więc do pracy i chociaż nie była największą fanką gotowania, musiała przyznać, że było coś relaksującego w robieniu tych prostych, powtarzalnych czynności. Mama najwyraźniej też tak uważała, bo zaczęła własnoręcznie wyciskać sok z cytryny. A może uznała, że zrobi to lepiej sama, bo Elise zawsze była przecież perfekcjonistką, kiedy chodziło o prowadzenie domu. Siedzieli tak chwilę we trójkę w ciszy, każdy skupiony na swoim zadaniu. Kiedy Electra umyła już mniej więcej połowę jabłek, uznała, że powinna zarzucić jakiś temat do rozmowy, bo inaczej mama może sobie przypomnieć o tym chłopaku z Nowej Zelandii.
– Ogród wygląda przepięknie w tym roku mamo. Jak wpadłaś na zabarwienie słoneczników na takie kolory?