07.09.2024, 13:29 ✶
– Porywać? Ciebie? Na chuj mam Ciebie porywać, nic bym od Ciebie nie chciała, ale no, miotła umarła, więc jak chcesz się odwdzięczać, to proszę, jest okazja. – Prychnęła na niego czyszcząc wyciągnięty spod mokrego swetra mokry podkoszulek różdżkę z piasku i niedbale wsuwając ją sobie do ciasnej kieszeni w spodniach. Musiały być magiczne, skoro wilgotny materiał ugiął się i ukrył narzędzie bez najmniejszego stęknięcia.
I już miała się zastanawiać dalej co ze sobą zrobić i tak pięknie spierdolonym dniem, rozważała jak głupie byłoby pochowanie miotły i odprawienie jej małego pogrzebiku, a potem stypy na poddaszu ze świeżą porcją bimbrowej karmelówki, gdy dupek którego wyciągnęła z wody postanowił wsadzić jej w dupę rozżarzone żelazo.
Nie myślała zbyt wiele, kiedy w trzech krokach podeszła do niego i trzepnęła go z pięści w twarz. Zdecydowanie nie myślała.
– Wiesz co, jeb się. Nie chcę Twojej miotły i nie chcę kurwa nic od Ciebie. To że masz ładną buzie nie oznacza, że se możesz kpić z ludzi dupku. – wydarła się na niego. Lot miał pomóc jej wytracić energię, rozluźnić się i nie myśleć o tym że jej brat auror ma dzisiaj jakąś randkę i nie ma dla niej czasu. Teoretycznie napierdalanie się z syreną powinno pomóc, ale tak na prawdę było w niej jeszcze więcej agresji i wściekłości, bo jednak złamany artefakt, to cios w samo serduszko. I jeszcze potem wypominać jej to, że nie jest aurorką. Znaczy, pewnie chłopak nie miał tego na myśli, ale w tym momencie Moody była biegunowo odległa od słuchania ze zrozumieniem kogokolwiek.
I już miała się zastanawiać dalej co ze sobą zrobić i tak pięknie spierdolonym dniem, rozważała jak głupie byłoby pochowanie miotły i odprawienie jej małego pogrzebiku, a potem stypy na poddaszu ze świeżą porcją bimbrowej karmelówki, gdy dupek którego wyciągnęła z wody postanowił wsadzić jej w dupę rozżarzone żelazo.
Nie myślała zbyt wiele, kiedy w trzech krokach podeszła do niego i trzepnęła go z pięści w twarz. Zdecydowanie nie myślała.
– Wiesz co, jeb się. Nie chcę Twojej miotły i nie chcę kurwa nic od Ciebie. To że masz ładną buzie nie oznacza, że se możesz kpić z ludzi dupku. – wydarła się na niego. Lot miał pomóc jej wytracić energię, rozluźnić się i nie myśleć o tym że jej brat auror ma dzisiaj jakąś randkę i nie ma dla niej czasu. Teoretycznie napierdalanie się z syreną powinno pomóc, ale tak na prawdę było w niej jeszcze więcej agresji i wściekłości, bo jednak złamany artefakt, to cios w samo serduszko. I jeszcze potem wypominać jej to, że nie jest aurorką. Znaczy, pewnie chłopak nie miał tego na myśli, ale w tym momencie Moody była biegunowo odległa od słuchania ze zrozumieniem kogokolwiek.