07.09.2024, 15:02 ✶
Jej pierwszą reakcją na głos dobiegający z wylotu uliczki, było wstrzymanie oddechu, bo jeszcze tego brakowało, żeby kolejna mugolka została wmieszana w tę całą sytuację. Kiedy jednak usłyszała słowo "brygada", odetchnęła z ulgą i powoli uniosła ręce nad głowę. Nie chciała przecież, żeby przypadkowo trafili w nią jakimś zaklęciem.
– Tutaj! – wstała, otrzepując swój brudny po tarzaniu się po ziemi płaszczyk i odwróciła w stronę brygadzistki. Ucieszyła się, że wysłali po nią akurat kobietę i to jeszcze taką, która nie była dziewczynie obca. Electra może nie znała Longbottom jakoś bardzo dobrze, ale kojarzyła ją z różnych charytatywnych imprez, na które zaciągała ją matka.
– To ja, Electra Prewett, wysłałam zgłoszenie. Tutaj leży ciało, znaczy, nieprzytomny człowiek, na którym użyłam Expulso w obronie koniecznej. On... obserwował mnie już od paru miesięcy, a teraz w końcu próbował... próbował się do mnie dobrać. – przełknęła ślinę. Ciężko jej było o tym opowiadać. – Przewróciłam się, a on przyszpilił mnie do ziemi. Jakoś instynktownie wyciągnęłam różdżkę i wyleciał w powietrze... Ale chyba nic sobie nie złamał? Sprawdziłam, czy trzeba udzielić pierwszej pomocy i położyłam go w bezpiecznej pozycji... – jako młodsza siostra medyka, znała na pamięć zasady pierwszej pomocy. Dotykanie ciała niedoszłego oprawcy napawało ją jednak obrzydzeniem.
– Tutaj! – wstała, otrzepując swój brudny po tarzaniu się po ziemi płaszczyk i odwróciła w stronę brygadzistki. Ucieszyła się, że wysłali po nią akurat kobietę i to jeszcze taką, która nie była dziewczynie obca. Electra może nie znała Longbottom jakoś bardzo dobrze, ale kojarzyła ją z różnych charytatywnych imprez, na które zaciągała ją matka.
– To ja, Electra Prewett, wysłałam zgłoszenie. Tutaj leży ciało, znaczy, nieprzytomny człowiek, na którym użyłam Expulso w obronie koniecznej. On... obserwował mnie już od paru miesięcy, a teraz w końcu próbował... próbował się do mnie dobrać. – przełknęła ślinę. Ciężko jej było o tym opowiadać. – Przewróciłam się, a on przyszpilił mnie do ziemi. Jakoś instynktownie wyciągnęłam różdżkę i wyleciał w powietrze... Ale chyba nic sobie nie złamał? Sprawdziłam, czy trzeba udzielić pierwszej pomocy i położyłam go w bezpiecznej pozycji... – jako młodsza siostra medyka, znała na pamięć zasady pierwszej pomocy. Dotykanie ciała niedoszłego oprawcy napawało ją jednak obrzydzeniem.