Droga Lorien,
słońce powoli przestaje świecić tak intensywnie na niebie Wielkiej Brytanii, ale we Włoszech na pewno grzeje przyjemniej. Na błękicie firmamentu zacznie się gromadzić więcej ciemnych chmur. Deszcz podobno zmywa z nas troski, choć Twoja skóra wygląda lepiej opromieniona największą z gwiazd. Gdybyś potrzebowała towarzystwa, morskiej bryzy na licu, ucieczki od kotłowaniny miasta i ludzkiej wrzawy - wiesz, gdzie mnie znaleźć. Mój dom zawsze będzie dla Ciebie otwarty.
Z tymi słowami przesyłam również moje najszczersze kondolencje. Z bólem przyjmuję wiadomości o Twojej stracie i choć dobrze nie znałem Roberta to wystarczyło mi, że czułaś się przy nim spokojna. Nie ma takich słów, które byłyby odpowiednie na taką chwilę nawet mimo tego, jak bogaty jest nasz język. Mam jednak nadzieję, że to nie te deszczowe chmury a słońce będzie Ci towarzyszyło, by choć odrobinę ściągało smutek rozstania. Pamiętaj - nie jesteś sama. Jeśli brakuje Ci dłoni, która mogłaby podtrzymać Twoją, to jesteśmy tutaj - zaraz obok Ciebie.
Do listu załączono bukiet kwiatów.