07.09.2024, 20:32 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.09.2024, 03:38 przez Atreus Bulstrode.)
Najbardziej chyba drażniło go w tego typu akcjach to, że nie mógł używać magii. Kodeks Tajności zakazywał mu zrobienia w sumie czegokolwiek, bo roiło się tutaj zbyt wielu ludzi i ta sytuacja aż prosiła się o to, aby przy pierwszym machnięciu różdżką ktoś go na tym wszystkim przyłapał. Dlatego musiał iść, biec, nadwyrężać wzrok i modlić się, żeby to cokolwiek w ogóle dało.
Dawno nie czuł takiego rozczarowania jak to które go ogarnęło, kiedy wyłonił się zza rogu i zobaczył tam tę kobietę. Ubraną na czarno, z drobnymi, białymi elementami i klęczącą nad jakąś leżącą na ziemi dziewczyną. A potem Atreus zrobił krok w tył, w odruchu chcąc zwyczajnie odwrócić się i odejść. Wolał zastać tu chyba w pełni ubranego śmierciożercę niż ten obraz nędzy i rozpaczy. Tak byłoby przecież prościej, a teraz nie mógł pozbyć się z głowy myśli, że bóg, ich bóg, nie miał tutaj nikogo w opiece. Bo nawet jeśli w niego wierzyli, to pozbawiony iskry magii, tak tożsamej dla magicznego świata, był tylko figurą wyciętą z kartonu. Niezdolną do jakiejkolwiek interwencji, ale wciąż obecną w ich życiu.
A potem Bulstrode drgnął gwałtownie, słysząc nadchodzący z oddali wybuch. Jakaś jego część chyba nie spodziewała się, że bomby wciąż będą odpalane i teraz przekręcił głowę w jedną i drugą stronę, próbując pozbyć się nieprzyjemnego uczucia w uszach, ale też i trafniej określić z której strony nadszedł. A kiedy już mu się udało, zostawił tę zakonnice i tę płaczącą kobietę i pobiegł w kierunku gdzie słyszał wybuch.
Dawno nie czuł takiego rozczarowania jak to które go ogarnęło, kiedy wyłonił się zza rogu i zobaczył tam tę kobietę. Ubraną na czarno, z drobnymi, białymi elementami i klęczącą nad jakąś leżącą na ziemi dziewczyną. A potem Atreus zrobił krok w tył, w odruchu chcąc zwyczajnie odwrócić się i odejść. Wolał zastać tu chyba w pełni ubranego śmierciożercę niż ten obraz nędzy i rozpaczy. Tak byłoby przecież prościej, a teraz nie mógł pozbyć się z głowy myśli, że bóg, ich bóg, nie miał tutaj nikogo w opiece. Bo nawet jeśli w niego wierzyli, to pozbawiony iskry magii, tak tożsamej dla magicznego świata, był tylko figurą wyciętą z kartonu. Niezdolną do jakiejkolwiek interwencji, ale wciąż obecną w ich życiu.
A potem Bulstrode drgnął gwałtownie, słysząc nadchodzący z oddali wybuch. Jakaś jego część chyba nie spodziewała się, że bomby wciąż będą odpalane i teraz przekręcił głowę w jedną i drugą stronę, próbując pozbyć się nieprzyjemnego uczucia w uszach, ale też i trafniej określić z której strony nadszedł. A kiedy już mu się udało, zostawił tę zakonnice i tę płaczącą kobietę i pobiegł w kierunku gdzie słyszał wybuch.