08.09.2024, 08:53 ✶
Takiej wizyty w cyrku to nie spodziewał się nawet i on. Nie tylko sam występ wywarł na nim ogromne wrażenie, ale też i wycieczka zafundowana im przez Fiery, aż neo wiedział kto bardziej się z tego cieszy, on czy Mabel. Jedno jednak było pewne - oboje wychodzili zachwyceni zarówno z oprowadzania ciec przez pannę Bell i pokazywania najciekawszych miejsc poza areną ja ki późniejszego występu. Podejrzewał, że teraz jeszcze przez jakiś czas same występy będą tematem rozmów w ich domu.
- Podróż teleportacją jest jak podróżowanie na prawdziwej błyskawicy - rzucił żartem, pewnie by mu zeszło dłużej, ale umówił się z Norą, że po wizycie w cyrku musi jeszcze załatwić sporawy związane z jedną klątwą, dlatego zwrócił jej córkę pod jej opiekę i mógł szybko wrócić tutaj.
- Gdybym, nie spotkał cię wcześniej to bym się zastanawiał czy aby źle nie trafiłem - zażartował mają na myśli, że jej wygląd sceniczny i ten normalny różnią się od siebie diametralnie, no ale to raczej zrozumiałe, zapewniało jej to nieco prywatności poza cyrkiem.
- Urodziłem się gotowy - puścił jej oczko i pokiwał głową. - Nie ma chyba sensu zwlekać, im szybciej zaczniemy tym szybciej twoi bracia będą mogli zjeść kolację - pominął już żart, że miał nadzieje, że to nie on będzie daniem głównym dla nich. - Będę musiał usłyszeć każdy detal dotyczący tej klątwy, jak trafiła na twoich braci, co się wówczas działo - porzucił wesoły ton wchodząc w bardziej profesjonalne nuty, w końcu teraz zaczynał pracę. Najchętniej obejrzałby wspomnienia, ale nie był w posiadaniu myśloodsiewni, więc musiał bazować na tym co mu przekaże.
- Podróż teleportacją jest jak podróżowanie na prawdziwej błyskawicy - rzucił żartem, pewnie by mu zeszło dłużej, ale umówił się z Norą, że po wizycie w cyrku musi jeszcze załatwić sporawy związane z jedną klątwą, dlatego zwrócił jej córkę pod jej opiekę i mógł szybko wrócić tutaj.
- Gdybym, nie spotkał cię wcześniej to bym się zastanawiał czy aby źle nie trafiłem - zażartował mają na myśli, że jej wygląd sceniczny i ten normalny różnią się od siebie diametralnie, no ale to raczej zrozumiałe, zapewniało jej to nieco prywatności poza cyrkiem.
- Urodziłem się gotowy - puścił jej oczko i pokiwał głową. - Nie ma chyba sensu zwlekać, im szybciej zaczniemy tym szybciej twoi bracia będą mogli zjeść kolację - pominął już żart, że miał nadzieje, że to nie on będzie daniem głównym dla nich. - Będę musiał usłyszeć każdy detal dotyczący tej klątwy, jak trafiła na twoich braci, co się wówczas działo - porzucił wesoły ton wchodząc w bardziej profesjonalne nuty, w końcu teraz zaczynał pracę. Najchętniej obejrzałby wspomnienia, ale nie był w posiadaniu myśloodsiewni, więc musiał bazować na tym co mu przekaże.