08.09.2024, 11:59 ✶
Brenna rozpoznała Electrę Prewett: nie znały się może dobrze, choćby przez różnicę wieku, ale zdążyły już na siebie wpaść tu i ówdzie. I otworzyła oczy nieco szerzej, bo nie spodziewałaby się, że akurat ta czarownica będzie brała udział w tego typu incydencie – najwyraźniej źle usłyszała nazwisko zgłaszającej, gdy w pośpiechu zbierała swoje rzeczy, a Ry przekazywała jej krótkie informacje.
Nie zdążyła otworzyć ust, by powiedzieć cokolwiek i o cokolwiek spytać. Electra już zalewała ją potokiem słów, a Brenna spochmurniała i musiała ugryźć się w język, by z jej ust nie padło przekleństwo. Spodziewała się jakiejś kłótni, gdy ktoś nie wytrzymał i sięgnął po różdżkę. Albo że mugol próbował okraść, uderzyć czy się narzucać.
Ale nie czegoś takiego.
– Spokojnie, Electro, wszystkim się zajmiemy – zapewniła łagodnie, najpierw spoglądając w tył, upewniając się, że żaden mugol nie zagląda w zaułek. Miały to szczęście, że późna pora, chłód i zimowy zmrok, wcześniej nadciągające, zniechęcały do nadmiernej ciekawości. Brenna podeszła i przykucnęła, a jej palce powędrowały na szyję mężczyzny, gdy sprawdzała mu puls – chociaż bogini jej świadkiem, miała ochotę raczej wymierzyć mu kopniaka między żebra. Oddychał równo, a jeżeli nawet czar nim poobijał, nie widziała żadnych poważnych obrażeń. Przesunęła dłoń na jego głowę, szukając śladów, świadczących o tym, że się w nią uderzył, ale niczego takiego nie znalazła.
W głowie odtwarzała wszelkie procedury, jakie powinny zostać zastosowane i najchętniej to by je teraz rozdeptała i wyrzuciła przez okno, zważywszy na to, kim była ofiara. Ale nie mogła tego zrobić ot tak, bo mogłoby to sprowadzić większe problemy, a dodatkowo jako Detektyw, nawet jeśli wierzyła Prewettównie, nie mogła brać jej słów za pewniak.
W porządku, a więc tylko lekkie dostosowanie.
– Czy sądzisz, że widział, jak używasz tej magii? – spytała, przygryzając lekko wargę, korzystając z tego, że pochylała się nad mężczyzną i Electra nie widziała jej twarzy. Za taką zbrodnię w ich świecie nie ukarają mugola. W mugolskim zgłoszenie byłoby ryzykowne dla Prewettówny, przecież nie mającej mugolskiej historii w papierach. – Czy od razu stracił przytomność?
Cofnęła się nieco, szybko kalkulując.
– Teleportujemy się stąd do odpowiedniego punktu. Obejrzy go uzdrowiciel – dodała, bardzo starając się, aby w jej głosie nie zabrzmiało obrzydzenie. – Przykro mi, będziesz musiała złożyć zeznania, potem porozmawiam z nim i wyczyścimy mu pamięć. Jeśli cię nagabuje, prawdopodobnie będziemy mogli wymazać z jego pamięci też ciebie.
Tyle że to nie rozwiąże problemu tego gnoja. Nie w pełni.
Nie zdążyła otworzyć ust, by powiedzieć cokolwiek i o cokolwiek spytać. Electra już zalewała ją potokiem słów, a Brenna spochmurniała i musiała ugryźć się w język, by z jej ust nie padło przekleństwo. Spodziewała się jakiejś kłótni, gdy ktoś nie wytrzymał i sięgnął po różdżkę. Albo że mugol próbował okraść, uderzyć czy się narzucać.
Ale nie czegoś takiego.
– Spokojnie, Electro, wszystkim się zajmiemy – zapewniła łagodnie, najpierw spoglądając w tył, upewniając się, że żaden mugol nie zagląda w zaułek. Miały to szczęście, że późna pora, chłód i zimowy zmrok, wcześniej nadciągające, zniechęcały do nadmiernej ciekawości. Brenna podeszła i przykucnęła, a jej palce powędrowały na szyję mężczyzny, gdy sprawdzała mu puls – chociaż bogini jej świadkiem, miała ochotę raczej wymierzyć mu kopniaka między żebra. Oddychał równo, a jeżeli nawet czar nim poobijał, nie widziała żadnych poważnych obrażeń. Przesunęła dłoń na jego głowę, szukając śladów, świadczących o tym, że się w nią uderzył, ale niczego takiego nie znalazła.
W głowie odtwarzała wszelkie procedury, jakie powinny zostać zastosowane i najchętniej to by je teraz rozdeptała i wyrzuciła przez okno, zważywszy na to, kim była ofiara. Ale nie mogła tego zrobić ot tak, bo mogłoby to sprowadzić większe problemy, a dodatkowo jako Detektyw, nawet jeśli wierzyła Prewettównie, nie mogła brać jej słów za pewniak.
W porządku, a więc tylko lekkie dostosowanie.
– Czy sądzisz, że widział, jak używasz tej magii? – spytała, przygryzając lekko wargę, korzystając z tego, że pochylała się nad mężczyzną i Electra nie widziała jej twarzy. Za taką zbrodnię w ich świecie nie ukarają mugola. W mugolskim zgłoszenie byłoby ryzykowne dla Prewettówny, przecież nie mającej mugolskiej historii w papierach. – Czy od razu stracił przytomność?
Cofnęła się nieco, szybko kalkulując.
– Teleportujemy się stąd do odpowiedniego punktu. Obejrzy go uzdrowiciel – dodała, bardzo starając się, aby w jej głosie nie zabrzmiało obrzydzenie. – Przykro mi, będziesz musiała złożyć zeznania, potem porozmawiam z nim i wyczyścimy mu pamięć. Jeśli cię nagabuje, prawdopodobnie będziemy mogli wymazać z jego pamięci też ciebie.
Tyle że to nie rozwiąże problemu tego gnoja. Nie w pełni.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.