08.09.2024, 22:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.09.2024, 14:30 przez Electra Prewett.)
– Millie? Jaka Millie? – Electrze daleko było do prawdziwego upicia, ale już trochę gorzej kojarzyła. – Wątpię, żeby Basil zwierzał się Laurentowi, ale może nasz kuzyn ma jakieś podejrzenia. – wizja rozmowy z Laurentem o życiu romantycznym ich brata wydała jej się przezabawna. – Też bałabym się pytać Florence; pewnie nic by nam nie powiedziała i jeszcze nakablowała Basilowi, że coś planujemy. – obiektywnie Bulstrode robiłaby to, co dobre, ale nie było w tym żadnej zabawy.
Na sugestię, o przeszukaniu pokoju brata, aż zaświeciły jej się oczy.
– O tak! Genialny pomysł! – zaklaskała, a Cerber zeskoczył z kanapy, pokazując swoją gotowość do pójścia z nimi.
– A niby w czym ma mu przeszkadzać? Że serce szybciej mu zabije na widok ukochanej? Przecież on na co dzień ma masę stresu w pracy i jeszcze całkiem nieźle się trzyma. Największy problem ma przecież z aktywnością fiz... – dopiero teraz ogarnęła, co miał na myśli Icarus. A, no chyba, że tak. – Ale w sumie, czy to byłoby takie złe umrzeć w trakcie seksu... – normalnie nie rozmawiała z braćmi otwarcie na takie tematy, ale alkohol robił swoje. Zastanowiła się, co musiałoby się stać, żeby ona sama umarła w taki sposób. To wymagałoby chyba jakiegoś niesamowicie mocnego orgazmu. Dojść najlepiej w życiu i wykitować, to by było coś. Electra uznała, że na liście sposobów w jakie chciałaby umrzeć, ten był dosyć wysoko. Kiedyś usłyszała, że Francuzi nazywają orgazm "małą śmiercią" i chyba było w tym sporo prawdy.
Po chwili zorientowała się, że rozmowa zaczęła schodzić w niezręczną stronę i zmieniła temat.
– Tak czy siak, niech Basil sobie robi co chce. My musimy teraz iść do jego pokoju! – ruszyła po schodach na górę, a pies podreptał za nią.
Pokój Basila był zawsze uporządkowany, w przeciwieństwie do pokoju Electry, która miała tendencję do rzucania wszystkiego na podłogę. Dziewczyna była w tym pomieszczeniu już z milion razy (najczęściej wchodząc nieproszona) i znała jego rozkład na pamięć. Gdzie mogą być jakieś poszlaki? Jej wzrok powędrował ku regałowi z książkami. Nigdy nie przyglądała się zbyt uważnie pozycjom, które czytał ich brat, bo były to w większości nudne podręczniki medyczne. Teraz jednak starała się znaleźć jakieś perełki. Chwilę jej to zajęło, ale w końcu na najniższej półce trafiła na romansidło "Księga miłosnych uroków".
– "Uzdrowiciel z Munga zakochuje się we właścicielce niewielkiej księgarni, która skrywa wielki sekret: potrafi wchodzić do świata książek." – przeczytała na głos opis z tyłu książki. Serio Basil? – Eh, myślałam, że nasz brat będzie bardziej subtelny.
Na sugestię, o przeszukaniu pokoju brata, aż zaświeciły jej się oczy.
– O tak! Genialny pomysł! – zaklaskała, a Cerber zeskoczył z kanapy, pokazując swoją gotowość do pójścia z nimi.
– A niby w czym ma mu przeszkadzać? Że serce szybciej mu zabije na widok ukochanej? Przecież on na co dzień ma masę stresu w pracy i jeszcze całkiem nieźle się trzyma. Największy problem ma przecież z aktywnością fiz... – dopiero teraz ogarnęła, co miał na myśli Icarus. A, no chyba, że tak. – Ale w sumie, czy to byłoby takie złe umrzeć w trakcie seksu... – normalnie nie rozmawiała z braćmi otwarcie na takie tematy, ale alkohol robił swoje. Zastanowiła się, co musiałoby się stać, żeby ona sama umarła w taki sposób. To wymagałoby chyba jakiegoś niesamowicie mocnego orgazmu. Dojść najlepiej w życiu i wykitować, to by było coś. Electra uznała, że na liście sposobów w jakie chciałaby umrzeć, ten był dosyć wysoko. Kiedyś usłyszała, że Francuzi nazywają orgazm "małą śmiercią" i chyba było w tym sporo prawdy.
Po chwili zorientowała się, że rozmowa zaczęła schodzić w niezręczną stronę i zmieniła temat.
– Tak czy siak, niech Basil sobie robi co chce. My musimy teraz iść do jego pokoju! – ruszyła po schodach na górę, a pies podreptał za nią.
Pokój Basila był zawsze uporządkowany, w przeciwieństwie do pokoju Electry, która miała tendencję do rzucania wszystkiego na podłogę. Dziewczyna była w tym pomieszczeniu już z milion razy (najczęściej wchodząc nieproszona) i znała jego rozkład na pamięć. Gdzie mogą być jakieś poszlaki? Jej wzrok powędrował ku regałowi z książkami. Nigdy nie przyglądała się zbyt uważnie pozycjom, które czytał ich brat, bo były to w większości nudne podręczniki medyczne. Teraz jednak starała się znaleźć jakieś perełki. Chwilę jej to zajęło, ale w końcu na najniższej półce trafiła na romansidło "Księga miłosnych uroków".
– "Uzdrowiciel z Munga zakochuje się we właścicielce niewielkiej księgarni, która skrywa wielki sekret: potrafi wchodzić do świata książek." – przeczytała na głos opis z tyłu książki. Serio Basil? – Eh, myślałam, że nasz brat będzie bardziej subtelny.