09.09.2024, 10:16 ✶
Starając się uspokoić oddech i pędzące serce, Charles wyciągnął z kieszeni schludnie złożoną, białą chusteczek, by otrzeć nią czoło, choć na skórze nie zdążyły jeszcze pojawić się krople. Był już przegrzany, zmęczony i być może odrobinę nieświeży przez te wyczyny na Horyzontalnej. Niezbyt dobry stan na pierwsze spotkanie z potencjalną współpracownicą!
Rozejrzał się po kawiarni nieco spanikowany, bojąc się, że Electra już dała sobie spokój i odeszła, na szczęście dziewczyna sama go znalazła. Była do tego dużo młodsza, niż się spodziewał, a do tego również ładniejsza.
- Panienka Prewett! - Ucieszył się, rozumiejąc, że Electra miała więcej wyrozumiałości, niż mógł się spodziewać po czystokrwistej kobiecie. - Bardzo przepraszam za spóźnienie! Zostałem... Zostałem zatrzymany przez pracę. - Wyjaśnił szybko, nie wchodząc w szczegóły. Może, gdyby wyjaśnił, że ma nową pracę, poznaje obowiązki, chce się wykazać, Electra byłaby bardziej wyrozumiała, lecz mimo wszystko i tak nie wydawała się zła. Charlie odwzajemnił uśmiech, a jego policzki, i tak zaczerwienione od wysiłku, pociemniały jeszcze bardziej. - Charles. - Poprawił. - Albo Charlie, proszę mi tak mówić. Żaden ze mnie pan. - Uśmiechnął się uprzejmie, tym bardziej, że dziewczyna była w podobnym wieku. Nie było miejsca na sztuczne grzeczności, których być może oczekiwałby jego ojciec. - Dziękuję, że zechciała panienka spotkać się ze mną. I dziękuję za zajęcie stolika. Dość czasu nam zabrałem, przejdźmy do pracy!
Rozejrzał się po kawiarni nieco spanikowany, bojąc się, że Electra już dała sobie spokój i odeszła, na szczęście dziewczyna sama go znalazła. Była do tego dużo młodsza, niż się spodziewał, a do tego również ładniejsza.
- Panienka Prewett! - Ucieszył się, rozumiejąc, że Electra miała więcej wyrozumiałości, niż mógł się spodziewać po czystokrwistej kobiecie. - Bardzo przepraszam za spóźnienie! Zostałem... Zostałem zatrzymany przez pracę. - Wyjaśnił szybko, nie wchodząc w szczegóły. Może, gdyby wyjaśnił, że ma nową pracę, poznaje obowiązki, chce się wykazać, Electra byłaby bardziej wyrozumiała, lecz mimo wszystko i tak nie wydawała się zła. Charlie odwzajemnił uśmiech, a jego policzki, i tak zaczerwienione od wysiłku, pociemniały jeszcze bardziej. - Charles. - Poprawił. - Albo Charlie, proszę mi tak mówić. Żaden ze mnie pan. - Uśmiechnął się uprzejmie, tym bardziej, że dziewczyna była w podobnym wieku. Nie było miejsca na sztuczne grzeczności, których być może oczekiwałby jego ojciec. - Dziękuję, że zechciała panienka spotkać się ze mną. I dziękuję za zajęcie stolika. Dość czasu nam zabrałem, przejdźmy do pracy!