09.09.2024, 11:55 ✶
Ponieważ nie wyglądało na to, żeby Sophie zamierzała wychylać nosa ze swojego pokoju, a tym bardziej jeść z nimi wspólną kolację, Leonard mógł jedynie zaprzestać prób wydostania jej z czterech ścian sypialni. Nie, żeby w jakimś stopniu nie rozumiał tej ewentualnej niechęci. Sam jakoś nie palił się nadmiernie, żeby spędzać jakikolwiek wolny czas ze starszyzną rodziny. Czy to z wujostwem, czy to z własnym rodzicielem na dany moment. Jedynym, co popychało go do powrotu do stołu, był znajomy zapach zapiekanki oraz niechęć pozostawiania Charliego sam na sam z Richardem. Szczerze miał nadzieje, ze jego brat przyjął co nieco z tego, co starał się mu w czasie ich 'spaceru' natłuc do głowy. Cóż... Nadzieja ta, jak się okazało, była płonna. Przynajmniej z tej niewielkiej części, jaką zdołał jeszcze usłyszeć, schodząc ponownie po schodach.
Leonard zaklął w duchu, niczym rasowy plebs, zanim ze zmarszczonymi brwiami przyspieszył kroku, mając nadzieje przerwać temat.
- Czuję coś znajomego w powietrzu! - odezwał się głośno, wracając do jadalni.
Po swoim trupie da temu durnocie Charliemu jeszcze bardziej po sobie deptać. Łajza jedna.
- Coś nasuwającego mi na myśl stare, dobre Oslo! - odniósł się z wymuszoną wesołością do aromatu zapiekanki.
Leonard zaklął w duchu, niczym rasowy plebs, zanim ze zmarszczonymi brwiami przyspieszył kroku, mając nadzieje przerwać temat.
- Czuję coś znajomego w powietrzu! - odezwał się głośno, wracając do jadalni.
Po swoim trupie da temu durnocie Charliemu jeszcze bardziej po sobie deptać. Łajza jedna.
- Coś nasuwającego mi na myśl stare, dobre Oslo! - odniósł się z wymuszoną wesołością do aromatu zapiekanki.