09.09.2024, 17:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.09.2024, 14:00 przez Electra Prewett.)
— Ach, rozumiem. Nie ma problemu. — pewnie chłopak był zajęty pracą w rodzinnym biznesie. W wywiadzie mówił, że Mulciberowie nie byli zbyt zadowoleni po akcji z peniso-świeczkami, więc może teraz chciał to im jakoś zrekompensować?
— Dobrze, Charlie. Mi też możesz mówić po prostu Electra. — powiedziała już mniej poważnym tonem. — Widzieliśmy się przez chwilę na Lammas, kiedy kupowałam świeczki z bratem. Chociaż pewnie mnie nie pamiętasz, bo na kiermaszu była masa ludzi. — swoją drogą dziwne, że nie kojarzyli się z Hogwartu, skoro byli w podobnym wieku. Czyżby chłopak uczył się w innej szkole magii?
— Nie ma sprawy; uważam, że my młodzi powinniśmy sobie pomagać. — ponownie usiadła na krześle przy stoliku i wzięła łyk lemoniady. — Może najpierw się czegoś napijesz? Widzę, że biegłeś w tym skwarze. Chyba, że masz ograniczony czas na spotkanie, ale mi się nigdzie nie spieszy. — szczęśliwie nie miała dzisiaj żadnego zlecenia, więc mogła spędzić z Charliem popołudnie, a może nawet też wieczór...
— Dobrze, Charlie. Mi też możesz mówić po prostu Electra. — powiedziała już mniej poważnym tonem. — Widzieliśmy się przez chwilę na Lammas, kiedy kupowałam świeczki z bratem. Chociaż pewnie mnie nie pamiętasz, bo na kiermaszu była masa ludzi. — swoją drogą dziwne, że nie kojarzyli się z Hogwartu, skoro byli w podobnym wieku. Czyżby chłopak uczył się w innej szkole magii?
— Nie ma sprawy; uważam, że my młodzi powinniśmy sobie pomagać. — ponownie usiadła na krześle przy stoliku i wzięła łyk lemoniady. — Może najpierw się czegoś napijesz? Widzę, że biegłeś w tym skwarze. Chyba, że masz ograniczony czas na spotkanie, ale mi się nigdzie nie spieszy. — szczęśliwie nie miała dzisiaj żadnego zlecenia, więc mogła spędzić z Charliem popołudnie, a może nawet też wieczór...