09.09.2024, 21:23 ✶
Electra miała informacje z wywiadu, które te parę tygodni później były już nieaktualne. Praca, którą zaczął ledwie poprzedniego dnia, nie obejmowała penisowych świeczek, a skupiała się na pomocy uzdrowicielce, co też Charles zamierzał czynić z dumą.
- Electra. Miło mi cię poznać, Electro. - Uśmiechnął się, bez trudu przechodząc z dziewczyną na nieco bardziej przyjazne i zdecydowanie mniej formalne noty. Tak było łatwiej rozmawiać.
Zajął miejsce naprzeciw Electry i zaraz też rozejrzał się za kelnerką. Woda! Potrzebował wody! W takim klimacie wysychał jak uklejka wyrzucona na brzeg jeziora!
- Przepraszam, na kiermaszu tyle się działo... - Jego uśmiech przyjął nieco inny, przepraszający wyraz. Wśród wielu kobiet Electra wyróżniała się urodą i burzą pięknych włosów, ale przy ilości klientów i całym zamieszaniu ze świeczkami i wujkiem, szczegóły zacierały się. - Zresztą, sama wiesz. Niefortunny zbieg wydarzeń doprowadził do tragedii. - Wyjaśnił się, nie zagłębiając w detale. Nie było potrzeby, by nad tym dyskutować.
W końcu miał możliwość zaczepienia kogoś i poproszenia o szklankę zimnej wody. Od tego mógł zacząć.
- Wybacz, ale nie spodziewałem się, że będziesz tak... młoda. Nie mam ograniczonego czasu, dopiero przyuczam się do nowego zajęcia. - Zdradził w końcu. - Pracowałem dzisiaj niemal od świtu, przepraszam, jeśli będę rozkojarzony. Om Odin! - Westchnął po swojemu. - Nie wziąłem ze sobą nawet nic do pisania! Tak bardzo cię przepraszam, przychodzę nieprzygotowany...
- Electra. Miło mi cię poznać, Electro. - Uśmiechnął się, bez trudu przechodząc z dziewczyną na nieco bardziej przyjazne i zdecydowanie mniej formalne noty. Tak było łatwiej rozmawiać.
Zajął miejsce naprzeciw Electry i zaraz też rozejrzał się za kelnerką. Woda! Potrzebował wody! W takim klimacie wysychał jak uklejka wyrzucona na brzeg jeziora!
- Przepraszam, na kiermaszu tyle się działo... - Jego uśmiech przyjął nieco inny, przepraszający wyraz. Wśród wielu kobiet Electra wyróżniała się urodą i burzą pięknych włosów, ale przy ilości klientów i całym zamieszaniu ze świeczkami i wujkiem, szczegóły zacierały się. - Zresztą, sama wiesz. Niefortunny zbieg wydarzeń doprowadził do tragedii. - Wyjaśnił się, nie zagłębiając w detale. Nie było potrzeby, by nad tym dyskutować.
W końcu miał możliwość zaczepienia kogoś i poproszenia o szklankę zimnej wody. Od tego mógł zacząć.
- Wybacz, ale nie spodziewałem się, że będziesz tak... młoda. Nie mam ograniczonego czasu, dopiero przyuczam się do nowego zajęcia. - Zdradził w końcu. - Pracowałem dzisiaj niemal od świtu, przepraszam, jeśli będę rozkojarzony. Om Odin! - Westchnął po swojemu. - Nie wziąłem ze sobą nawet nic do pisania! Tak bardzo cię przepraszam, przychodzę nieprzygotowany...