Samochód Jaspera różnił się od innych samochodów mugoli tym, że nie śmierdział, ani nie był aż tak głośny. Wystarczyło o maszynę zadbać, by nie wyglądała, jakby za dwa dni miała zostać wrzucona na stertę złomu. Najwidoczniej wielu kierowców zapominało o tak podstawowym obowiązku i może to stąd ten osąd Charlotte? Albo po prostu nie lubiła mugolskich aut i po prostu wymyślała powody.
-Nikt z nas nie miał zamiaru temu zaprzeczać - powiedział powodu. -Czyli, rozumiem, nie doszliście z tym do porozumienia. Uroczo.
Na szczęście mugolskie Wesołe Miasteczko nie zamykało się za wcześnie, mieli dużo czasu, więc śpieszyć się nie musieli. Oczywiście, Jasper nie siedział cicho, jeśli Charlotte próbowała przeciągać w domu moment wyjścia, co krok poprawiając fryzurę, makijaż, albo przebierając się po raz kolejny, bo spódnica nie pasuje mi do bransoletki, ale mieli na tyle dużo czasu, że spokojnie mogli zdecydować się na samochód. No i nie musieli szukać najbliższych punktów deportacyjnych, żeby żaden mugol ich nie zauważył.
-To po prostu kolejna przelotna myśl - wzruszył lekko ramionami. -Wiele przyjaźni się rozpadło przez taką rywalizację "Bo ja jestem ładniejsza". Mam prawo się o was trochę martwić.
Prawda była taka, że martwić się raczej nie musiał, bo gdyby drogi Charlotte i Jonathana miały rozejść się z powodu ich "klątwy", to Selwyn najpewniej nie zostałby ojcem chrzestnym Jaspera, a Jeźdźców byłoby trzech, albo nie byłoby ich wcale. Niemniej jednak czasami, w gorszych momentach, zdarzało mu się przez te kilka sekund zastanowić, kiedy któreś z nich przestanie żartować i rywalizacja przestanie być przyjacielską rywalizacją.
Mruknął cicho, słuchając odpowiedzi o smoku, nieodpisanym liście i nie najgorszej operze. A gdy Charlotte wspomniała o liście, zacisnął usta i zaklął w myślach.
-A zrobił coś, przez co miałabyś być na niego zła? - spytał, nie planując nawet pytać, skąd Charlotte wiedziała o tamtej wiadomości. -Dobrze wiedzieć, że już nie myślisz o popełnieniu zbrodni dzieciobójstwa. Będę spał spokojniej.
Na miejsce dotarli zaskakująco szybko, jak dla Jaspera, który nastawił się na dłuższą drogę. Poza nimi Wesołe Miasteczko odwiedziło wiele rodzin z małymi dziećmi i starsze dzieciaki we własnych grupach. Na samym parkingu było dużo samochodów, ale udało im się całkiem szybko znaleźć miejsce.
-Jest mniejsze, niż się spodziewałem - przyznał Jasper, kiedy pracownik wpuścił ich po pokazaniu biletów. -Chcesz watę cukrową?