10.09.2024, 13:40 ✶
Atreus zaczął oglądać Aurorów i podjął próbę ich ocucenia. Rzucanie zaklęć okazało się potrzebne, bo nie byli po prostu nieprzytomni. Ich puls był cholernie niski, serca były tak spowolnione, że lewo biły. Byli też cholernie osłabieni, lecz nie wyglądało na to, by w tej chwili ich życiu zagrażało niebezpieczeństwo. Fizycznie również się nie zmienili, więc cokolwiek wysysało z nich energię, to nie powodowało zmian w wyglądzie, jak na przykład słynne Widma, które paradowały bezczelnie w Kniei Godryka. To już było coś. Gdy Bulstrode rozproszył czar, oddechy dwójki jego znajomych zaczęły się stabilizować. Gałki oczne na powrót zaczęły się poruszać, a dwójka była teraz po prostu nieprzytomna. Normalnie nieprzytomna, spali snem wycieńczonego człowieka. Gdy poklepał jednego z nich po twarzy, ten zmarszczył brwi i wymamrotał coś cichutko. Chciał się obudzić, lecz było to cholernie ciężkie. Byli za słabi - powinni niezwłocznie udać się do Munga.
Ciekawszą rzecz zaobserwował Nicholas. Runy, którym się przyjrzał, pochodziły z Egiptu. Miały charakterystyczne zawijasy oraz kształt, który sugerował, że to właśnie z Bliskiego Wschodu pochodzą. Każda z nich była nakreślona bardzo niezgrabnie, krzywo i koślawo. Wyglądało też na to, że zostały nieudolnie przetłumaczone. Być może gdyby to były identyczne magiczne runy, których używano w Starożytnym Egipcie, rytuał powiódłby się za pierwszym razem. Tutaj jednak nastąpiła komiczna i wykrzywiona kalka z języka angielskiego na egipski. Najprawdopodobniej to spowodowało, że kobieta Nekromanty nie została ożywiona. Żałosne. Poza tym nie dostrzegł nic więcej prócz rozkopanej ziemi i zaschniętej krwi na niej, tuż obok aurorów. Ci jednak nie krwawili. Być może Nekromanta musiał zabić poprzednie osoby, bo coś poszło nie tak.
Rodolphus podszedł do nekromanty i chwycił go za brodę, a potem zaczął mu się przyglądać. Mężczyzna rzucał w niego nienawistne spojrzenia, ale nie odezwał się. Kaptur odrobinę mu się zsunął z twarzy, ukazując twarz starą, gładko ogoloną. Około 50-letnią, może nieznacznie więcej. Lestrange nie rozpoznawał tego mężczyzny: nie był poszukiwany przez Ministerstwo. W ogóle go nie rozpoznawał, to nie był nikt, z kim miał wcześniej styczność. Rysy twarzy miał jednak dość charakterystyczne: ostro wyciosana twarz sugerowała pochodzenie skandynawskie. Być może wcale nie uczęszczał do Hogwartu?
Ciekawszą rzecz zaobserwował Nicholas. Runy, którym się przyjrzał, pochodziły z Egiptu. Miały charakterystyczne zawijasy oraz kształt, który sugerował, że to właśnie z Bliskiego Wschodu pochodzą. Każda z nich była nakreślona bardzo niezgrabnie, krzywo i koślawo. Wyglądało też na to, że zostały nieudolnie przetłumaczone. Być może gdyby to były identyczne magiczne runy, których używano w Starożytnym Egipcie, rytuał powiódłby się za pierwszym razem. Tutaj jednak nastąpiła komiczna i wykrzywiona kalka z języka angielskiego na egipski. Najprawdopodobniej to spowodowało, że kobieta Nekromanty nie została ożywiona. Żałosne. Poza tym nie dostrzegł nic więcej prócz rozkopanej ziemi i zaschniętej krwi na niej, tuż obok aurorów. Ci jednak nie krwawili. Być może Nekromanta musiał zabić poprzednie osoby, bo coś poszło nie tak.
Rodolphus podszedł do nekromanty i chwycił go za brodę, a potem zaczął mu się przyglądać. Mężczyzna rzucał w niego nienawistne spojrzenia, ale nie odezwał się. Kaptur odrobinę mu się zsunął z twarzy, ukazując twarz starą, gładko ogoloną. Około 50-letnią, może nieznacznie więcej. Lestrange nie rozpoznawał tego mężczyzny: nie był poszukiwany przez Ministerstwo. W ogóle go nie rozpoznawał, to nie był nikt, z kim miał wcześniej styczność. Rysy twarzy miał jednak dość charakterystyczne: ostro wyciosana twarz sugerowała pochodzenie skandynawskie. Być może wcale nie uczęszczał do Hogwartu?