10.09.2024, 14:41 ✶
Mugole pewnych rzeczy nie dostrzegali. Nie chodziło tutaj nawet o intelekt – ich umysły dosłownie zdawały się w pewien sposób zaprogramowane, aby nie dostrzegać magii, tak jak i czarodzieje dostrzegali jedynie niektóre jej aspekty. Istniała całkiem spora szansa, że mężczyzna dałby sobie wmówić, że Prewettówna tylko tak mocno go odepchnęła albo ktoś go z niej zrzucił. Brenna uznała jednak, że w obliczu takiej sytuacji lepiej nie ryzykować.
– W takim razie na pewno modyfikacja pamięci – mruknęła. Rozważała, jak omówić sprawę z amnestozjatorem. Może powinni zostawić wspomnienie samego ataku, ot zmieniając ofiarę na jakąś nieistniejącą – i dodać tam, że ktoś go powstrzymał i zapowiedział, że zabije, jeśli spróbuje znowu?
A może Brenna powinna po prostu tu z nim wrócić i skopać mu tyłek, żeby faktycznie ktoś mu to zapowiedział.
Potarła skroń, czując ból głowy. Nie dało się skutecznie powstrzymać drania od kolejnych ataków, gdy nie mieli jak tego zgłosić mugolskiej policji. BUM nie mógł wsadzić do więzienia mugola, nieważne, jak na to zasługiwał. Ale i tak Brenna sięgnęła do kieszeni i wyciągnęła jego dokumenty, sprawdzając imię, nazwisko, adres zamieszkania. Zapamięta je i później pomyśli, jak zadbać o to, aby dwa razy pomyślał, zanim znów komuś zrobi krzywdę, a przy okazji samej nie złamać prawa… tak bardzo drastycznie.
– Obawiam się, że kilka godzin. Przykro mi, ale będę potrzebowała twoich oficjalnych zeznań, poza tym musimy porozmawiać z nim, kiedy się obudzi – powiedziała. Nie mogli wypuścić dziewczyny, która zaatakowała mugola, ot tak, dopóki nie poznają jego wersji wydarzeń, chociaż Brenna była dziwnie pewna, że opowieść Prewettówny jest prawdziwa. Potrzebowali zresztą relacji nie tylko z samego momentu ataku, a pełnej historii. Najwyraźniej mężczyzna nie napadł Electry jako przypadkowej dziewczyny, a był nią zainteresowany znacznie dłużej.
Prewettównę czekało więc kilka godzin w Ministerstwie Magii, a Brennę nocka z papierami oraz potwierdzaniem przekazanych informacji.
– Wysyłał ci może jakieś liściki? Przedmioty? Masz cokolwiek takiego w domu?
– W takim razie na pewno modyfikacja pamięci – mruknęła. Rozważała, jak omówić sprawę z amnestozjatorem. Może powinni zostawić wspomnienie samego ataku, ot zmieniając ofiarę na jakąś nieistniejącą – i dodać tam, że ktoś go powstrzymał i zapowiedział, że zabije, jeśli spróbuje znowu?
A może Brenna powinna po prostu tu z nim wrócić i skopać mu tyłek, żeby faktycznie ktoś mu to zapowiedział.
Potarła skroń, czując ból głowy. Nie dało się skutecznie powstrzymać drania od kolejnych ataków, gdy nie mieli jak tego zgłosić mugolskiej policji. BUM nie mógł wsadzić do więzienia mugola, nieważne, jak na to zasługiwał. Ale i tak Brenna sięgnęła do kieszeni i wyciągnęła jego dokumenty, sprawdzając imię, nazwisko, adres zamieszkania. Zapamięta je i później pomyśli, jak zadbać o to, aby dwa razy pomyślał, zanim znów komuś zrobi krzywdę, a przy okazji samej nie złamać prawa… tak bardzo drastycznie.
– Obawiam się, że kilka godzin. Przykro mi, ale będę potrzebowała twoich oficjalnych zeznań, poza tym musimy porozmawiać z nim, kiedy się obudzi – powiedziała. Nie mogli wypuścić dziewczyny, która zaatakowała mugola, ot tak, dopóki nie poznają jego wersji wydarzeń, chociaż Brenna była dziwnie pewna, że opowieść Prewettówny jest prawdziwa. Potrzebowali zresztą relacji nie tylko z samego momentu ataku, a pełnej historii. Najwyraźniej mężczyzna nie napadł Electry jako przypadkowej dziewczyny, a był nią zainteresowany znacznie dłużej.
Prewettównę czekało więc kilka godzin w Ministerstwie Magii, a Brennę nocka z papierami oraz potwierdzaniem przekazanych informacji.
– Wysyłał ci może jakieś liściki? Przedmioty? Masz cokolwiek takiego w domu?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.