10.09.2024, 18:55 ✶
-Tak! Niepoważni…- Powtórzyła oburzona Sophie i wyciągnęła z torebki materiałową chusteczkę.-Przepraszam, ale muszę… rozumiesz…-Mruknęła i usiadła nieco bokiem do swojej rozmówczyni. Przetarła chustką spocone czoło i kątem oka zerknęła na karteczkę, która została jej podsunięta.
-O-och! Dziękuję…-Podziękowała i zmieszała się lekko. Wyglądało na to, że inspektorka naprawdę chciała jej pomóc, a ona odzywała się do niej w niezbyt przyjemny sposób. Mulciberówna postanowiła zmienić nieco swoje nastawienie. Poruszyła się niespokojnie i lekko przygarbiła. Była zmęczona i smutna.
-Jak zobaczyłam, że to pan Borgin mnie wybrał, to wiedziałam, że... że mi pomoże. Podeszłam do niego i...- Sophie chrząkneła i zrobiła się czerwona.-... no przytuliłam się. Lubię pana Borgina. Poprosiłam go, żeby nas stamtąd teleportował, a on się zgodził. Wylądowaliśmy w jakimś pubie na Nokturnie, ale nie pamiętam nazwy. I no... Pan Borgin kupił mi sok dyniowy, pocieszył mnie i kazał lepiej o sobie myśleć. M-mówił, że tata na pewno mnie kocha i mi wybaczy. I żebym się nie przejmowała, wyciągnęła wnioski i szła przez życie z podniesiona głową. A potem... potem pan Francis odprowadził mnie do domu.- Westchnęła i przetarła twarz chusteczką.
-Dlaczego pytasz mnie o pana Borgina? Chyba... wszystko z nim w porządku? Nic mu się nie stało?- Zamrugała jakby nagle ją olśnił i spojrzała z przestrachem na inspektorkę. Nie chciałaby, aby stała mu się jakaś krzywda!-Po co to wszystko? Pan Borgin jest w szpitalu?!
-O-och! Dziękuję…-Podziękowała i zmieszała się lekko. Wyglądało na to, że inspektorka naprawdę chciała jej pomóc, a ona odzywała się do niej w niezbyt przyjemny sposób. Mulciberówna postanowiła zmienić nieco swoje nastawienie. Poruszyła się niespokojnie i lekko przygarbiła. Była zmęczona i smutna.
-Jak zobaczyłam, że to pan Borgin mnie wybrał, to wiedziałam, że... że mi pomoże. Podeszłam do niego i...- Sophie chrząkneła i zrobiła się czerwona.-... no przytuliłam się. Lubię pana Borgina. Poprosiłam go, żeby nas stamtąd teleportował, a on się zgodził. Wylądowaliśmy w jakimś pubie na Nokturnie, ale nie pamiętam nazwy. I no... Pan Borgin kupił mi sok dyniowy, pocieszył mnie i kazał lepiej o sobie myśleć. M-mówił, że tata na pewno mnie kocha i mi wybaczy. I żebym się nie przejmowała, wyciągnęła wnioski i szła przez życie z podniesiona głową. A potem... potem pan Francis odprowadził mnie do domu.- Westchnęła i przetarła twarz chusteczką.
-Dlaczego pytasz mnie o pana Borgina? Chyba... wszystko z nim w porządku? Nic mu się nie stało?- Zamrugała jakby nagle ją olśnił i spojrzała z przestrachem na inspektorkę. Nie chciałaby, aby stała mu się jakaś krzywda!-Po co to wszystko? Pan Borgin jest w szpitalu?!