10.09.2024, 20:06 ✶
- A poza sceną liczysz na nieco prywatności? Zapamiętam, żeby nie rozpowiadać jak wyglądasz - odpowiedział rozbawiony i mrugnął do niej. Choć tak naprawdę to nie miał nikomu zamiaru rozpowiadać jak wygląda, wiedział, że niektórzy cenią sobie prywatności nie chcą, aby każdy wokół wiedział o nich wszystko. Zwłaszcza też, że w obecnych czasach lepiej było pozostać nieco bardziej anonimowym niż publicznym, szczególnie biorąc pod uwagę, że cyrk Bellów nie tworzył tajemnicy wokół tego kto w nim pracował.
Trochę się stresował, miał poznać braci Fiery - w sumie to nie wiedział czemu się tym stresuje... Chyba głownie dlatego, że chciał jej pomóc, nie lubił pozostawiać innych bez żadnej pomocy. Dlatego też stresował się tym co mógł odkryć w ich klątwie W najgorszym wypadku nie będzie mógł im pomóc, a tego by nie chciał.
Mimo, że wiedział, o tym, że jej bracia są lwami i widział ich na arenie, to jednak zobaczyć ich z bliska to było zupełnie coś innego. Wypuścił ze świstem powietrze, choć nie pamiętał aby je wstrzymywał, musiał to zrobić samoistnie.
- Cześć chłopaki, jestem Thomas - przywitał się lwami, wygldał na zaintrygowanego - klątwy zmieniające ludzi w inne stworzenia zazwyczaj miały krótki okres działania, te permanentne były zazwyczaj złowieszczą i podszyte czarną lub pradawną magią. Nie miał pojęcia z czym tutaj ma do czynienia, jednak zdawać by się mogło, że raczej z pradawną. Sięgnął do swojej torby i wyciągnął z niej dwie dziwne kulki. Lwy mogły poczuć w niej nutę ziół, nie chciał na nich rzucać od razu zaklęć, musiał dowiedzieć się nieco więcej. - Potrzebuje, żebyście zjedli te kulki, powiedzą mi nieco o waszej klątwie - powiedział wyciągając obie dłonie, jakby chciał je nakarmić. No Merlina przecież to były tylko wielkie koty, takie co jednym ruchem łapy mogły go zabić, ale to zdawało się nie mieć wpływu na zachowanie Thomasa, wręcz przeciwnie walczył on ze sobą, aby nie spróbować ich pogłaskać. Uwielbiał wszystkie koty, dlaczego więc miałby inaczej traktować królów zwierząt, będących nomen omen największymi przedstawicielami kotów. - Będę też musiał rzucić na was pewne zaklęcie, aby mieć pełniejszy obraz - dodał chcąc aby byli świadomi tego co będzie robił i nie traktując ich jak bezrozumne bestie, w końcu to nadal byli ludzie, tylko w innej formie.
- Podejrzewam, że nie pamiętasz słów tego zaklęcia albo chociaż koloru promienia? Przemiana jak podejrzewam była natychmiastowa? - zapytał jeszcze powoli przenosząc spojrzenie na Fiery - była jego jedynym źródłem wiedzy, dlatego potrzebował ją wypytać o wszystko.
Trochę się stresował, miał poznać braci Fiery - w sumie to nie wiedział czemu się tym stresuje... Chyba głownie dlatego, że chciał jej pomóc, nie lubił pozostawiać innych bez żadnej pomocy. Dlatego też stresował się tym co mógł odkryć w ich klątwie W najgorszym wypadku nie będzie mógł im pomóc, a tego by nie chciał.
Mimo, że wiedział, o tym, że jej bracia są lwami i widział ich na arenie, to jednak zobaczyć ich z bliska to było zupełnie coś innego. Wypuścił ze świstem powietrze, choć nie pamiętał aby je wstrzymywał, musiał to zrobić samoistnie.
- Cześć chłopaki, jestem Thomas - przywitał się lwami, wygldał na zaintrygowanego - klątwy zmieniające ludzi w inne stworzenia zazwyczaj miały krótki okres działania, te permanentne były zazwyczaj złowieszczą i podszyte czarną lub pradawną magią. Nie miał pojęcia z czym tutaj ma do czynienia, jednak zdawać by się mogło, że raczej z pradawną. Sięgnął do swojej torby i wyciągnął z niej dwie dziwne kulki. Lwy mogły poczuć w niej nutę ziół, nie chciał na nich rzucać od razu zaklęć, musiał dowiedzieć się nieco więcej. - Potrzebuje, żebyście zjedli te kulki, powiedzą mi nieco o waszej klątwie - powiedział wyciągając obie dłonie, jakby chciał je nakarmić. No Merlina przecież to były tylko wielkie koty, takie co jednym ruchem łapy mogły go zabić, ale to zdawało się nie mieć wpływu na zachowanie Thomasa, wręcz przeciwnie walczył on ze sobą, aby nie spróbować ich pogłaskać. Uwielbiał wszystkie koty, dlaczego więc miałby inaczej traktować królów zwierząt, będących nomen omen największymi przedstawicielami kotów. - Będę też musiał rzucić na was pewne zaklęcie, aby mieć pełniejszy obraz - dodał chcąc aby byli świadomi tego co będzie robił i nie traktując ich jak bezrozumne bestie, w końcu to nadal byli ludzie, tylko w innej formie.
- Podejrzewam, że nie pamiętasz słów tego zaklęcia albo chociaż koloru promienia? Przemiana jak podejrzewam była natychmiastowa? - zapytał jeszcze powoli przenosząc spojrzenie na Fiery - była jego jedynym źródłem wiedzy, dlatego potrzebował ją wypytać o wszystko.