11.09.2024, 00:21 ✶
Odetchnęła z ulgą na informację o modyfikacji pamięci. Nie była pewna, co dokładnie detektyw zamierza zmienić we wspomnieniach chłopaka (ani jak w ogóle działa ten cały proces), ale najważniejsze, żeby już nigdy jej nie nachodził.
– Czyli możecie wymazać jakiekolwiek wspomnienie związane ze mną? A gdybyście zrobili tak, że kiedy pierwszy raz mnie zobaczył, uznał mnie za brzydulę... Chociaż w przyszłości może mieć obsesję na punkcie innej dziewczyny, prawda? – Electrę przeszedł dreszcz na myśl, że ten psychopata mógłby potraktować jakąś inną modelkę tak samo, jak potraktował ją. Nawet jeśli byłaby to wyłącznie jego wina, dziewczyna czułaby się współodpowiedzialna, bo nie próbowałaby jakkolwiek go powstrzymać.
– Ech, czyli jednak nie wrócę na kolację. Będę musiała się pewnie tłumaczyć braciom. – westchnęła. Często zdarzało jej się wychodzić na miasto wieczorem (nawet w tygodniu) ale zawsze starała się wcześniej uprzedzić chłopaków. Teraz prawdopodobnie będą na nią czekać i się martwić.
– Wysyłał dużo listów. Zaczęło się jakieś trzy miesiące temu. – spróbowała przypomnieć sobie szczegóły tamtych wiadomości. – Na początku myślałam, że to jeden z normalnych fanów i chowałam sobie te listy, ale potem... Poza komplementami zaczął opisywać kiedy dokładnie przychodziłam do agencji modelingowej i w co byłam ubrana. Wtedy... Wtedy tak się przestraszyłam, że zaczęłam wyrzucać wszystkie przesyłki od niego, włącznie z tymi wcześniejszymi... – na Matkę, jak mogła być tak głupia? Przecież to był istotny dowód! Najwyraźniej wtedy myślała, że jeśli pozbędzie się listów, to pozbędzie się też całego problemu, ale oczywiście tak się nie stało. Była tak sfrustrowana swoim działaniem, że łzy zaczęły jej napływać do oczu. – Dzisiaj dostałam od niego list, w którym proponował spotkanie, bukiet czerwonych róż i bombonierkę. List i kwiatki wylądowały w koszu a czekoladki rozdałam koleżankom z agencji... Ja... *chlip* Przepraszam... Powinnam była pomyśleć... *chlip* Może... Może udałoby się jakoś odzyskać ten list z kosza *chlip* – w tym momencie zaczęła po prostu płakać. Miała już dość tego wszystkiego, a na domiar złego, była zła na samą siebie.
– Czyli możecie wymazać jakiekolwiek wspomnienie związane ze mną? A gdybyście zrobili tak, że kiedy pierwszy raz mnie zobaczył, uznał mnie za brzydulę... Chociaż w przyszłości może mieć obsesję na punkcie innej dziewczyny, prawda? – Electrę przeszedł dreszcz na myśl, że ten psychopata mógłby potraktować jakąś inną modelkę tak samo, jak potraktował ją. Nawet jeśli byłaby to wyłącznie jego wina, dziewczyna czułaby się współodpowiedzialna, bo nie próbowałaby jakkolwiek go powstrzymać.
– Ech, czyli jednak nie wrócę na kolację. Będę musiała się pewnie tłumaczyć braciom. – westchnęła. Często zdarzało jej się wychodzić na miasto wieczorem (nawet w tygodniu) ale zawsze starała się wcześniej uprzedzić chłopaków. Teraz prawdopodobnie będą na nią czekać i się martwić.
– Wysyłał dużo listów. Zaczęło się jakieś trzy miesiące temu. – spróbowała przypomnieć sobie szczegóły tamtych wiadomości. – Na początku myślałam, że to jeden z normalnych fanów i chowałam sobie te listy, ale potem... Poza komplementami zaczął opisywać kiedy dokładnie przychodziłam do agencji modelingowej i w co byłam ubrana. Wtedy... Wtedy tak się przestraszyłam, że zaczęłam wyrzucać wszystkie przesyłki od niego, włącznie z tymi wcześniejszymi... – na Matkę, jak mogła być tak głupia? Przecież to był istotny dowód! Najwyraźniej wtedy myślała, że jeśli pozbędzie się listów, to pozbędzie się też całego problemu, ale oczywiście tak się nie stało. Była tak sfrustrowana swoim działaniem, że łzy zaczęły jej napływać do oczu. – Dzisiaj dostałam od niego list, w którym proponował spotkanie, bukiet czerwonych róż i bombonierkę. List i kwiatki wylądowały w koszu a czekoladki rozdałam koleżankom z agencji... Ja... *chlip* Przepraszam... Powinnam była pomyśleć... *chlip* Może... Może udałoby się jakoś odzyskać ten list z kosza *chlip* – w tym momencie zaczęła po prostu płakać. Miała już dość tego wszystkiego, a na domiar złego, była zła na samą siebie.