11.09.2024, 00:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.09.2024, 00:45 przez Atreus Bulstrode.)
Byli żywi i to się w sumie najbardziej w tym momencie liczyło. Po rozproszeniu zaklęciem czegoś, co nad nimi wisiało, zaczęli nawet reagować odrobinkę lepiej, chociaż Atreus wcale nie musiał być kwalifikowanym medykiem, żeby do tego dojść. Poklepał ich obu jeszcze raz po twarzy, ale widząc że przynosi tyle co nic, zostawił ich w spokoju.
Podniósł się, a potem ruszył w stronę niewymownych, w międzyczasie korzystając z fal, żeby skontaktować się z ministerstwem i dać znać, że odnaleźli zaginionych aurorów, a także prowodyra całego tego zamieszania.
- Żyją, ale są cholernie słabi i muszą jak najszybciej trafić pod opiekę magomedyków - rzucił, kiedy był już blisko mężczyzn, wskazując w kierunku nieprzytomnych funkcjonariuszy kciukiem. - Teleportujcie się z nimi, jeśli możecie. Ja zabiorę ze sobą nekromantę i od razu oddam do nas do biura. Powiadomiłem już Ministerstwo że ich mamy, jego też, więc powinni się nas spodziewać - mówił spokojnym, rzeczowym tonem, może odrobinkę przy tym zblazowanym, ale w gruncie rzeczy chodziło o to że bardzo nie chciał zostawiać tego nekromanty z nimi. Nawet nie dlatego, że byli takimi tajemniczymi gośćmi, a dlatego że skoro już nosił tę odznakę to jemu przypadało w udziale zajęcie się tym konkretnym aspektem całej sprawy.
Uśmiechnął się jeszcze do nich krótko, a potem podszedł do rzeczonego nekromanty, złapał go na kołnierz i teleportował się.
Podniósł się, a potem ruszył w stronę niewymownych, w międzyczasie korzystając z fal, żeby skontaktować się z ministerstwem i dać znać, że odnaleźli zaginionych aurorów, a także prowodyra całego tego zamieszania.
- Żyją, ale są cholernie słabi i muszą jak najszybciej trafić pod opiekę magomedyków - rzucił, kiedy był już blisko mężczyzn, wskazując w kierunku nieprzytomnych funkcjonariuszy kciukiem. - Teleportujcie się z nimi, jeśli możecie. Ja zabiorę ze sobą nekromantę i od razu oddam do nas do biura. Powiadomiłem już Ministerstwo że ich mamy, jego też, więc powinni się nas spodziewać - mówił spokojnym, rzeczowym tonem, może odrobinkę przy tym zblazowanym, ale w gruncie rzeczy chodziło o to że bardzo nie chciał zostawiać tego nekromanty z nimi. Nawet nie dlatego, że byli takimi tajemniczymi gośćmi, a dlatego że skoro już nosił tę odznakę to jemu przypadało w udziale zajęcie się tym konkretnym aspektem całej sprawy.
Uśmiechnął się jeszcze do nich krótko, a potem podszedł do rzeczonego nekromanty, złapał go na kołnierz i teleportował się.