16.01.2023, 00:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.01.2023, 00:26 przez Amanda Lestrange.)
Prawdą było to, że ilość godzin praktyk nie była tak duża, jak absolwentów akademii Munga. Różnicą była organizacja tych dwóch różnych placówek. W Instytucie w Paryżu skupiali się oni bardzo na tym, żeby każdy z ich kursantów miał rozległą wiedzę na temat chorób, zatruć i zaklęć medycznych oraz wiele innych. Staż też odbywał się często między zajęciami, więc nie mógł być też zbyt długi. Miałam jednak nadzieję, że to nie rzutuje na ogólną ocenę mojego dyplomu w Anglii. Wcześniej też się tym nie przejmowałam, bo mój powrót nie był zaplanowany, a gdybym wiedziała wtedy, że będę wracać, to przemęczyłabym się i dorobiłabym więcej godzin tego stażu.
Nie sądziłam, że kuzynka spyta się mnie, czy mam predyspozycje do jakiegoś innego oddziału. Nie chciałam o to pytać, bo nie byłoby to zbyt profesjonalne, szczególnie że przyszłam tutaj bez żadnej zapowiedzi. We Francji docierały do mnie wiadomości o toczącym się problemie za Kanałem La Manche, ale dopiero przyjazd tutaj uświadomił mnie, że to jest naprawdę poważna sprawa. Musiałam zdecydować, czy wolałabym raczej spokojniejszą pracę w pracowni alchemicznej, czy bardziej dynamiczne dyżury na tym oddziale. Oczywiście nie byłam pewna, czy krewnej uda mi się załatwić cokolwiek, bo przecież głównym problemem mogła być sama różnica w dyplomie, ale chyba moja moralność nie pozwoliłaby mi zaszyć się aktualnie przy eliksirach, gdy będę mogła naprawdę się przydać tutaj.
- Szczerze? Stanowisko alchemika byłoby dla mnie najbardziej odpowiednie - Zaczęłam trochę cicho, przyznając się, że jestem bardziej wykwalifikowana na ten wakat, jednak podjęłam już decyzję. - ...ale wolałabym pracę uzdrowiciela na tym oddziale. Wiem, że w Wielkiej Brytanii nie dzieje się teraz dobrze, a jeżeli mam szansę pomóc czynnie tutaj, to nie wybaczyłabym sobie, gdybym tego nie zrobiła. - Dodałam stanowczo po chwili.
Nie ukrywam, że na początku przyszłam tutaj tylko po to, żeby zarobić. Teraz nie ma to dla mnie większego znaczenia. Nawet przez tę niedługą chwilę na oddziale zauważyłam, ile pracy mają tutejsi uzdrowiciele z różnymi ofiarami zaklęć i klątw. Ton głosu Florence, gdy mówiła o listopadzie 1970 roku, tylko to potwierdził. We Francji zawsze były wolne łóżka na oddziale, tutaj nie byłam pewna, czy takie widziałam. Oczywiście nawet za morzem są poplecznicy Czarnego Pana i zwolennicy czystej krwi, ale nie ma ich tam tak dużo, jak tutaj i również nie mają takiej władzy, przynajmniej nie w tym momencie. Mogę później tej decyzji żałować, ale wiem, że z moimi umiejętnościami mogę się efektywnie dołożyć do niesienia nadziei poszkodowanym pacjentom. W wojnach nie cierpią przywódcy, czy ich kukiełki, ale zwykli obywatele, którzy dostają rykoszetem. Wierzę, że możemy się zjednoczyć i pokonać mroczne siły.
Nie sądziłam, że kuzynka spyta się mnie, czy mam predyspozycje do jakiegoś innego oddziału. Nie chciałam o to pytać, bo nie byłoby to zbyt profesjonalne, szczególnie że przyszłam tutaj bez żadnej zapowiedzi. We Francji docierały do mnie wiadomości o toczącym się problemie za Kanałem La Manche, ale dopiero przyjazd tutaj uświadomił mnie, że to jest naprawdę poważna sprawa. Musiałam zdecydować, czy wolałabym raczej spokojniejszą pracę w pracowni alchemicznej, czy bardziej dynamiczne dyżury na tym oddziale. Oczywiście nie byłam pewna, czy krewnej uda mi się załatwić cokolwiek, bo przecież głównym problemem mogła być sama różnica w dyplomie, ale chyba moja moralność nie pozwoliłaby mi zaszyć się aktualnie przy eliksirach, gdy będę mogła naprawdę się przydać tutaj.
- Szczerze? Stanowisko alchemika byłoby dla mnie najbardziej odpowiednie - Zaczęłam trochę cicho, przyznając się, że jestem bardziej wykwalifikowana na ten wakat, jednak podjęłam już decyzję. - ...ale wolałabym pracę uzdrowiciela na tym oddziale. Wiem, że w Wielkiej Brytanii nie dzieje się teraz dobrze, a jeżeli mam szansę pomóc czynnie tutaj, to nie wybaczyłabym sobie, gdybym tego nie zrobiła. - Dodałam stanowczo po chwili.
Nie ukrywam, że na początku przyszłam tutaj tylko po to, żeby zarobić. Teraz nie ma to dla mnie większego znaczenia. Nawet przez tę niedługą chwilę na oddziale zauważyłam, ile pracy mają tutejsi uzdrowiciele z różnymi ofiarami zaklęć i klątw. Ton głosu Florence, gdy mówiła o listopadzie 1970 roku, tylko to potwierdził. We Francji zawsze były wolne łóżka na oddziale, tutaj nie byłam pewna, czy takie widziałam. Oczywiście nawet za morzem są poplecznicy Czarnego Pana i zwolennicy czystej krwi, ale nie ma ich tam tak dużo, jak tutaj i również nie mają takiej władzy, przynajmniej nie w tym momencie. Mogę później tej decyzji żałować, ale wiem, że z moimi umiejętnościami mogę się efektywnie dołożyć do niesienia nadziei poszkodowanym pacjentom. W wojnach nie cierpią przywódcy, czy ich kukiełki, ale zwykli obywatele, którzy dostają rykoszetem. Wierzę, że możemy się zjednoczyć i pokonać mroczne siły.