Wypuściła głęboko powietrze, jasne, niech wzbudza w niej jeszcze większy lęk. Bez nogi mogłaby się obejść, ale mimo, że nie znała się szczególnie na anatomii to była pewna, że złapanie za tchawicę mogło się wiązać ze zdecydowanie gorszymi konsekwencjami. - Pocieszające, nie ma co. - Burknęła jeszcze.
Komunikacja nie była jej mocną stroną, szczególnie w momencie w którym była podminowana. Specjalnie go prowokowała, chciała zobaczyć, czy jeszcze jest w stanie wzbudzić w nim jakiekolwiek emocje, zadziałało, więc w sumie była zadowolona z efektu, mimo tego, że aktualnie pokazywał jej swoją irytację. Jakoś to przeżyje.
- Gdybym uważała, że jesteś słaby nie wplątałabym się w to, nie z tobą, rozumiesz? - Nie zamierzała zakończyć tej dyskusji, nie teraz. Wcale nie czuła się silniejsza od niego. Nie znali się zbyt dobrze, to prawda, pewnie znalazłby jakąś inną osobę, której bardziej ufała, gdyby miała wybierać z kim wolałaby utknąć z podobnym problemem, ale tak się składa, że trochę była pod ścianą, więc radziła sobie z tym, co fortuna jej podsunęła. - Masz jakiś kompleks tatusia, czy o co chodzi? - Mogła ugryźć się w język, ale tego nie zrobiła, nie miała w zwyczaju panować nad słowami, które wychodziły jej z ust. Musiał do tego przywyknąć, czy tego chciał czy nie. Zacisnęła mocniej dłoń na butelce, bo zaczynało ją powoli to wszystko irytować. Nic nie szło po jej myśli, nie przywykła do tego, strasznie ja to wkurwiało, a w jej przypadku wystarczał moment, aby straciła nad sobą zupełnie panowanie.
- Nie zamierzam niczego naprawiać, przecież nie jesteś zepsuty, to próbuję ci kurwa uświadomić. - Najchętniej właśnie wstałaby i stąd wyszła, bo trochę czuła, że rozmawia ze ścianą. Widziała, że nie potrzebuje pomocy, rozumiała z czego to wynika, ale do chuja Merlina, byli w tym wszystkim razem. Czy tego chciał, czy nie, nie zamierzała odpuścić, najwyraźniej zostanie jego wrzodem na dupie, trudno, może ją za to znienawidzić.
- Nigdy w życiu nie musiałam się chować. - Powiedziała nieco spokojniejszym i łagodniejszym tonem. Wbrew pozorom jego argumenty do niej docierały. Znowu zrobiła po swojemu, wbrew temu co ustalili, to nie było właściwe, mógł stracić do niej zaufanie, a nie o to jej chodziło. - Chciałam po prostu zobaczyć, czy właściwie jesteśmy zagrożeni, a jeśli tak to jak bardzo, potrzebowałam uzyskać jakichkolwiek informacje. - Wpatrywała się teraz w butelkę, bo trochę jej się zrobiło głupio. Nie powinni ze sobą rozmawiać w ten sposób, wymieniać wyrzutami, jeśli będą tak działać, to bardzo szybko wszystko będzie mogło się spierdolić. Jako, że wcześniej nie miała żadnych, nawet najdrobniejszych informacji o trupie, to próbowała dowiedzieć się czegokolwiek. Nie mogła spać spokojnie bez identyfikacji tego, którego zabili.
Milczała dłuższą chwilę, próbowała zebrać myśli, czuła, że grunt coraz bardziej osuwa się jej pod nogami. Nie mogła tego spierdolić, bo to mogło skończyć się stratą wszystkiego.
- Wiem, że możesz sobie poradzić z tym sam, ale nie o to chodzi. Jesteśmy w tym razem, to się zmieniło, nie będę stała z boku. Masz rację, nie powinnam ci pierdolić tego wszystkiego, ale to mój pierwszy raz, działam po omacku. Nie znoszę nie panować nad tym, co dzieje się wokół. - Przyznawanie się do błędów nie było dla niej naturalne, rzadko kiedy to robiła, nie chciała go jednak do siebie zrazić, musiała odpuścić, chociaż trochę.
- Nie odjebałabym niczego głupiego, na Nokturnie nikt mnie nie widział, tak naprawdę z nikim nie rozmawiałam, tylko słuchałam. - Właściwie chyba wypadało mu powiedzieć w jaki sposób. Cóż, i tak wiedział o niej gorsze rzeczy, to chyba nie powinno nic zmienić. - Jestem animagiem, oczywiście nielegalnym, nikt o tym nie wie, znaczy teraz już ty wiesz. - Kolejna tajemnica, którą mógł dopisać do listy.