12.09.2024, 13:45 ✶
- Przepraszam. - Uśmiechnął się, kajając się ni to za to, że nie pamiętał Electry, ni za fakt, że to on był głównym powodem bójki na Lammas, nawet jeśli nie było to całkowicie oczywiste. To jego wyrób był zaczątkiem kuli śnieżnej, która sprowadziła lawinę i spowodowała, że parę osób dostało w twarz.
- Wyglądasz młodo, ale to dobra cecha, Electro. - Pochwalił. Dziewczyna była śliczna i Charlie musiał to przyznać, głównie przed sobą. Wydawała się kimś, kto mógłby iść przez życie bazując tylko na swojej urodzie. To, że tego nie zrobiła, dobrze o niej świadczyło. - Nie jestem zbyt dobry w ocenianiu wieku po wyglądzie, ale dziewiętnaście to chyba przesada? Szesnaście, co najwyżej. - Zażartował lekko, zaraz sięgając po swoją wodę. Stygł powoli, ale czuł się już dużo lepiej, gdy lodowaty płyn chłodził go od środka. - Jesteś modelką? Cóż, nie dziwię się. Ponadto musisz wiedzieć coś o reklamie, skoro reklamujesz siebie. - Zauważył. Pozowanie do zdjęć nie było łatwe i coś o tym wiedział.
Stwierdzenie, że był pracowity, mile połechtało jego ego. Prawdą było, że lubił się uczyć, lubił pracować rękoma, ale lubił też ludzi. Połączenie tych wszystkich rzeczy w gabinecie pani Annaleigh zapowiadało mu całkiem udaną przyszłość.
- Zaczynam pracę dla doktor Dolohov. Żony pana Vakela Dolohova. - Uściślił, jednocześnie obserwując nową koleżankę. Czy będzie tym zachwycona, czy nie zaliczała się do poczetu fanek wróża? - Asystuję jej, odciążam z tych najgorszych zajęć i robię świeczki i kadzidła dla pacjentów. - Wyjaśnił. Tak naprawdę sam jeszcze nie widział, co będzie robił! Wszystko miały pokazać kolejne dni.
Odebrał kartkę i długopis, i rozłożył je przed sobą. Electra była o wiele lepiej przygotowana.
- Dziękuję. Nie, nie jestem stąd. Znaczy... Jestem Anglikiem. Ale też Norwegiem, urodziłem się i wychowałem w Oslo. Chodziłem do Durmstrangu. - Wyprostował się. Z tego zawsze był dumny. - Przeprowadziłem się tutaj trochę ponad miesiąc temu. Nikogo tu nie znam, więc tym bardziej jestem wdzięczny za pomoc. Ale nie poproszę cię, żebyś została twarzą mojego biznesu! - Zaśmiał się. - Nie planuję otwartej reklamy tych świeczek, ale tak w razie czego... W razie kolejnego skandalu.
- Wyglądasz młodo, ale to dobra cecha, Electro. - Pochwalił. Dziewczyna była śliczna i Charlie musiał to przyznać, głównie przed sobą. Wydawała się kimś, kto mógłby iść przez życie bazując tylko na swojej urodzie. To, że tego nie zrobiła, dobrze o niej świadczyło. - Nie jestem zbyt dobry w ocenianiu wieku po wyglądzie, ale dziewiętnaście to chyba przesada? Szesnaście, co najwyżej. - Zażartował lekko, zaraz sięgając po swoją wodę. Stygł powoli, ale czuł się już dużo lepiej, gdy lodowaty płyn chłodził go od środka. - Jesteś modelką? Cóż, nie dziwię się. Ponadto musisz wiedzieć coś o reklamie, skoro reklamujesz siebie. - Zauważył. Pozowanie do zdjęć nie było łatwe i coś o tym wiedział.
Stwierdzenie, że był pracowity, mile połechtało jego ego. Prawdą było, że lubił się uczyć, lubił pracować rękoma, ale lubił też ludzi. Połączenie tych wszystkich rzeczy w gabinecie pani Annaleigh zapowiadało mu całkiem udaną przyszłość.
- Zaczynam pracę dla doktor Dolohov. Żony pana Vakela Dolohova. - Uściślił, jednocześnie obserwując nową koleżankę. Czy będzie tym zachwycona, czy nie zaliczała się do poczetu fanek wróża? - Asystuję jej, odciążam z tych najgorszych zajęć i robię świeczki i kadzidła dla pacjentów. - Wyjaśnił. Tak naprawdę sam jeszcze nie widział, co będzie robił! Wszystko miały pokazać kolejne dni.
Odebrał kartkę i długopis, i rozłożył je przed sobą. Electra była o wiele lepiej przygotowana.
- Dziękuję. Nie, nie jestem stąd. Znaczy... Jestem Anglikiem. Ale też Norwegiem, urodziłem się i wychowałem w Oslo. Chodziłem do Durmstrangu. - Wyprostował się. Z tego zawsze był dumny. - Przeprowadziłem się tutaj trochę ponad miesiąc temu. Nikogo tu nie znam, więc tym bardziej jestem wdzięczny za pomoc. Ale nie poproszę cię, żebyś została twarzą mojego biznesu! - Zaśmiał się. - Nie planuję otwartej reklamy tych świeczek, ale tak w razie czego... W razie kolejnego skandalu.