12.09.2024, 14:50 ✶
Olivia zamrugała, by odgonić łzy. Sama nie wiedziała, co sprawiło, że zwierzyła się akurat Moody. W końcu to była praktycznie obca osoba - planowała powiedzieć to Tristanowi jako pierwszemu, ale jakoś to teraz samo wypłynęło z jej ust. Czuła się trochę jak oszustka, bo tak naprawdę wcale nie wiedziała, czy nie mogła mieć dzieci, czy jej organizm po prostu był do teraz chroniony przez los, bo przecież trzeba było to Olivii przyznać, że kilka lat temu naprawdę dużo ryzykowała wpadką. A jednak ta nie nadeszła, więc panna Quirke po prostu lekkomyślnie wysnuła takie a nie inne wnioski. I oczywiście że planowała iść do jakiegoś lekarza, obojętnie czy mugolskiego, czy nie, bo to dla niej nie miało absolutnie znaczenia (chociaż wolałaby tego magicznego, bo przecież ich formy leczenia były o niebo bardziej zaawansowane, niż te mugolskie), ale jakoś tak... Bała się zderzenia z rzeczywistością.
Bała się że to, co założyła za pewnik, okaże się prawdziwe. Bo w głębi duszy przecież naprawdę snuła przyszłość z Tristanem i myślała, że chociaż wie na 99% swoje, to jest ten malutki 1% szans, że się myli. To wątpienie w swój osąd sprawiało, że była w stanie się z nim związać i dać temu związkowi szansę. No a potem przepadła całkowicie i teraz bała się, że skoro tak mocno się oboje zaangażowali, to cokolwiek nie powie, wyjdzie na oszustkę. Oszustkę i osobę, która celowo rozkochała w sobie mężczyznę, by potem zrzucić taką bombę informacyjną jak przed chwilą zrzuciła na Millie.
- Nie mam pojęcia. Będę musiała w końcu do jakiegoś pójść, ale wiesz... - głos jej nieco drżał, ale przytulenie od tej kościstej dziewczyny sprawiło, że kompletnie się rozkleiła. Cóż za wspaniałe popołudnie - najpierw jedna ryczy jak wariatka, a teraz druga. Tylko wódki brakowało, bo fajki już miały. - Boję się, bo spotykam się z kimś. I to bardzo poważne z naszej strony, a jak się okaże, że mam rację, to będę musiała mu o tym powiedzieć.
Cholernie bała się odrzucenia, przecież jeżeli Tristan z nią przez to zerwie, to jej świat się zawali. Rozsypie na milion kawałków tak drobnych, że nikt nigdy nie będzie w stanie złożyć ich z powrotem w jedną całość. Olivia otarła kolejne łzy, spływające po jej policzkach.
- Jakbyś... Jakbyś mogła dać mi na niego namiar... - szepnęła, mrugając znowu. Nie wiedziała, że człowiek ma w sobie tyle wody, co się robi, żeby w końcu łzy przestały płynąć?
Bała się że to, co założyła za pewnik, okaże się prawdziwe. Bo w głębi duszy przecież naprawdę snuła przyszłość z Tristanem i myślała, że chociaż wie na 99% swoje, to jest ten malutki 1% szans, że się myli. To wątpienie w swój osąd sprawiało, że była w stanie się z nim związać i dać temu związkowi szansę. No a potem przepadła całkowicie i teraz bała się, że skoro tak mocno się oboje zaangażowali, to cokolwiek nie powie, wyjdzie na oszustkę. Oszustkę i osobę, która celowo rozkochała w sobie mężczyznę, by potem zrzucić taką bombę informacyjną jak przed chwilą zrzuciła na Millie.
- Nie mam pojęcia. Będę musiała w końcu do jakiegoś pójść, ale wiesz... - głos jej nieco drżał, ale przytulenie od tej kościstej dziewczyny sprawiło, że kompletnie się rozkleiła. Cóż za wspaniałe popołudnie - najpierw jedna ryczy jak wariatka, a teraz druga. Tylko wódki brakowało, bo fajki już miały. - Boję się, bo spotykam się z kimś. I to bardzo poważne z naszej strony, a jak się okaże, że mam rację, to będę musiała mu o tym powiedzieć.
Cholernie bała się odrzucenia, przecież jeżeli Tristan z nią przez to zerwie, to jej świat się zawali. Rozsypie na milion kawałków tak drobnych, że nikt nigdy nie będzie w stanie złożyć ich z powrotem w jedną całość. Olivia otarła kolejne łzy, spływające po jej policzkach.
- Jakbyś... Jakbyś mogła dać mi na niego namiar... - szepnęła, mrugając znowu. Nie wiedziała, że człowiek ma w sobie tyle wody, co się robi, żeby w końcu łzy przestały płynąć?