- Nie lubię się wyróżniać, zdecydowanie lepiej mi w cieniu. - Ich rodzina była pełna różnych osobowości, niektórzy byli dosyć mocno ekscentryczni też w życiu codziennym, ona do nich nie należała. Wolała trzymać się na uboczu, jakoś łatwiej jej to przychodziło. Tak naprawdę nigdy nie miała zadatków na gwiazdę sceniczną, ale jakoś tak wyszło, że gdy trafiła do cyrku z lwami to trochę nie miała innego wyjścia jak zaangażować się w występy. W cyrku czuła się bezpiecznie, nikt raczej nie postanowiłby zaatakować ich wszystkich, jednak poza nim? Zdecydowanie lepiej było się trzymać na uboczu, nie zwracać na siebie uwagi, bo mogło się to skończyć źle.
Fiery również nieco się stresowała tym spotkaniem. Mimo, że uprzedziła braci o tym, co się wydarzy trochę bała się ich reakcji na nową osobę w ich otoczeniu, szczególnie, że wspomniała iż Thomas jest jej znajomym. Różnie reagowali na to, kiedy ktoś pojawiał się w jej towarzystwie, byli okropnie terytorialni, chociaż wiedziała, że to z troski. Mieli zresztą bardzo mocno ograniczone możliwości działania ze względu na to, że aktualnie znajdowali się pod postacią lwów. To nie ułatwiało sprawy. Miała nadzieję jednak, że dzisiaj wszystko pójdzie po jej myśli i nie będą niepotrzebnie pokazywać kłów.
Pierwsze koty za płoty. Fiery ich sobie przedstawiła i nie było chyba tak źle. Lwy spoglądały na Thomasa przez kilka sekund, nie spuszczając z niego wzroku nawet na moment. Nie pokazały jednak swoich wspaniałych zębów, nie poruszyły się wcale, przypominały bardziej lwie posągi.
Panna Bell przyglądała się mu, kiedy wyciągnął dłonie i był gotowy nakarmić ich z ręki. Zdecydowanie nie można powiedzieć o Thomasie, że nie był odważny, mało kto by się zdecydował na coś takiego z obawy, że zwierzęta przy okazji mogły odgryźć mu dłonie. Leo i Theo spojrzeli po sobie, a po chwili wstali i dosyć leniwie podeszli do mężczyzny. W jednej chwili sięgnęli do jego dłoni i zjedli w całości te kulki, które dla nich przygotował.
- To spory sukces, jedzą ci z rąk na pierwszym spotkaniu. - Dodała z rozbawieniem kobieta.
Lwy usiadły przed Thomasem, kiedy wspomniał o tym, że będzie musiał rzucić na nie zaklęcie. Czekali aż to zrobi, skoro siostra ich o to prosiła nie zamierzali utrudniać sprawy.
- Wydaje mi się, że są gotowi. - Powiedziała jeszcze Fiery.
- Fioletowy, taki ciemno fioletowy, zaklęcia nie pamiętam, ale tak, to stało się od razu, gdy tylko do nich dosięgnęło. - Próbowała sobie przypomnieć więcej szczegółów, ale szło jej to raczej średnio.