12.09.2024, 23:51 ✶
Pokiwał głową rozumiejąc, wszak mieli wiele innych rzeczy na głowie i nie miało to być miejsce codziennych spotkań towarzyskich, im mniej będzie na siebie zwracało uwagę tym nawet lepiej. Gdyby teraz zaczęło to przypominać jak odrestaurowaną posiadłość - mogłoby to rodzić pytania wśród okolicznych mieszkańców, a tego jednak by raczej woleli uniknąć. Dlatego nie zamierzał namawiać Brenny do próby odrestaurowania ogrodu, może kiedyś, jak czas im pozwoli.
- No tak, nikt się nie kręcił ale to nieznaczny, że nadal tak zostanie, lepiej się zabezpieczyć na taką ewentualność - zgodził się z podążając w ślad za nią ku bramie. W myślach robił obliczenia po jej wyliczeniu co jest najważniejszym priorytetem a co innego może poczekać nieco dłużej. - Bram i drzwi oraz dolne piętra - powtórzył i zerknął na zegarek, który pokazywał mu też datę, wolał się upewnić jaki jest dokładnie dzień, aby nie przestrzelić ze swoimi obliczeniami. - Na pewno przed początkiem września uda się to zrobić - zapewnił ją z delikatnym uśmiechem, co prawda trochę eliksiru energetycznego i będzie mógł zabezpieczyć też wyższe partie budynku - było to nikłe poświęcenie kosztem bezpieczeństwa. Tylko najpierw zobaczy jak mu pójdzie rozwiązywanie problemu dolnych partii domu.
- Na wszelki wypadek zadbam o to, żebyś ty i Dumbledore mieli pełną specyfikację, gdyby była potrzebo dokonania zmian lub wytworzenia nowych, a ja byłby nieosiągalny - zgodził się i popatrzył na nią uważnie - Zależy jakie pracownie chcesz zrobić, można by je otoczyć jakimiś ochronnymi czarami, aby nie tworzyły zagrożenia dla reszty domostwa - tak naprawdę w tej posiadłości mogli zrobić bardzo dużo, to co ich ograniczało to pomysły i wolny czas, bo im więcej czasu włożą w działania tutaj tym mniej im zostanie na inne zadania Zakonu Odchrząknął znacząco nim zaczął, bo to był idealny moment na powiedzenie tego o czym rozmawiał wczoraj z Dorą - Myślę, że również Dora też powinna dostać klucz. Wczoraj podczas grzebania szczątek kościotrupa nasłanego przez Lydię rozmawialiśmy na temat tego, że przydałaby się tutaj jakaś pracownia do zbadania ksiąg pozostawionych przez Juliusów jak i tych które zabrałem z domku naszej przeuroczej nekromantką. Myśleliśmy o stworzeniu zabezpieczonego regału w bibliotece, aby też te mniej bezpieczne i legalne zbiory nie były aż tak powszechnie dostępne - zerknął na Brennę jak zapatruje się na ich pomysł. - Oczywiście przygotowaniem tego zająłbym się osobiście - nie żeby zakładał, że nikt inny się do tego nie nadaje, po prostu pomysł wychodził od niego, więc siłą rzeczy nie zamierzał na nikogo innego zrzucać odpowiedzialności za wykonanie tego.
Bezczelnie uśmiechnął się i dwoma kciukami wskazał na samego siebie. - Dlatego masz mnie tutaj, ty mówisz trudne, a ja spędzam nad tym kilka dni i gotowe. No dobra, czasami dużo dłużej niż kilka dni, jednak jest to możliwe dzięki odpowiednim ciągom run - od żartobliwego tonu przechodził na bardziej poważny, bo jednak nie byli tutaj, żeby opowiadać sobie żarty. - Możemy podwójnego zabezpieczenia użyć, nie tylko mechanizmy ale i pieczęcie, zajmie to tylko nieco więcej czasu - per okno, ale cóż, to nie jest tak, że padnie ze zmęczenia i będzie spał przy tych oknach. - Chyba powinienem zacząć to wszystko notować - rzucił żartobliwie ale pokiwał głową. - Fałszywe drzwi obłożone klątwą, że ktokolwiek złapie za klamkę przypomni sobie o czymś ważnym co musi zrobić daleko stąd, to genialny pomysł - momentalnie podchwycił to co zaproponowała, a nawet lepiej, przypomniały m się wydarzenia z czerwca. - W czerwcu, jak odwiedziłem Hogsmeade natrafiłem na taki dziwny labirynt, który sprawił, ze nie mogłem znaleźć wyjścia, mógłbym spróbować odtworzyć coś takiego od strony ogrodu, żeby ktokolwiek tam zabłądzi nie mógł dojść do posiadłości tylko zawsze kończył tam gdzie przyszedł - podekscytowanie wręcz biło od jego osoby, uwielbiał eksperymentować i działać nad rzeczami, które nie były tak oczywiste jak machnięcie różdżką. - Ale to w nieco późniejszym czasie - sam siebie zganił za zapał, bo jednak priorytetem były inne zabezpieczenia.
- Lepiej zawczasu powiem norze, że nie będę mógł jej pomagać w najbliższych dniach - miał nadzieję, że siostra to zrozumie, to nie tak, że nagle odwidziało mu się pomaganie jej, co to to nie, po prostu potrzebny był w nieco innych miejscach.
Zasępił się, bo odpowiedź nie byłą tak prosta, najszybszym sposobem było użycie krwi, ale to było zbyt blisko czarnej magii, aby faktycznie rozważył takie ustawianie alarmu. - Nie jestem pewien, mam pomysł, ale go będę musiał przetestować. Szczególnie jeżeli nie chcemy marnować czasu na rzucanie ponownie tego zabezpieczenia jeśli będzie potrzeba, aby jeszcze kogoś pomijał ten alarm - zdawał sobie sprawę, że to co ich ogranicza to nie ich umiejętności, bo magia lubiła zmiany, byłą jak wartka rzeka, która z czasem lubi zmienić przebieg swojego koryta. To co rodziło problem to fakt, jak ugryźć dany temat, aby magia była stabilna w danym zabezpieczeniu. - Postaram się coś wymyślić - dodał jeszcze ze słabym uśmiechem, wiedział, że nie będzie to zabezpieczone jak Gringott, ale nie spocznie dopóki Księżycowy Staw nie będzie tak bezpieczny jak tylko zdoła go zabezpieczyć, może Dumbledor by mu mógł jakoś pomóc w tej kwestii, choćby polecić jakieś stare księgi ze zbiorów Hogwartu czy też własnych.
- No tak, nikt się nie kręcił ale to nieznaczny, że nadal tak zostanie, lepiej się zabezpieczyć na taką ewentualność - zgodził się z podążając w ślad za nią ku bramie. W myślach robił obliczenia po jej wyliczeniu co jest najważniejszym priorytetem a co innego może poczekać nieco dłużej. - Bram i drzwi oraz dolne piętra - powtórzył i zerknął na zegarek, który pokazywał mu też datę, wolał się upewnić jaki jest dokładnie dzień, aby nie przestrzelić ze swoimi obliczeniami. - Na pewno przed początkiem września uda się to zrobić - zapewnił ją z delikatnym uśmiechem, co prawda trochę eliksiru energetycznego i będzie mógł zabezpieczyć też wyższe partie budynku - było to nikłe poświęcenie kosztem bezpieczeństwa. Tylko najpierw zobaczy jak mu pójdzie rozwiązywanie problemu dolnych partii domu.
- Na wszelki wypadek zadbam o to, żebyś ty i Dumbledore mieli pełną specyfikację, gdyby była potrzebo dokonania zmian lub wytworzenia nowych, a ja byłby nieosiągalny - zgodził się i popatrzył na nią uważnie - Zależy jakie pracownie chcesz zrobić, można by je otoczyć jakimiś ochronnymi czarami, aby nie tworzyły zagrożenia dla reszty domostwa - tak naprawdę w tej posiadłości mogli zrobić bardzo dużo, to co ich ograniczało to pomysły i wolny czas, bo im więcej czasu włożą w działania tutaj tym mniej im zostanie na inne zadania Zakonu Odchrząknął znacząco nim zaczął, bo to był idealny moment na powiedzenie tego o czym rozmawiał wczoraj z Dorą - Myślę, że również Dora też powinna dostać klucz. Wczoraj podczas grzebania szczątek kościotrupa nasłanego przez Lydię rozmawialiśmy na temat tego, że przydałaby się tutaj jakaś pracownia do zbadania ksiąg pozostawionych przez Juliusów jak i tych które zabrałem z domku naszej przeuroczej nekromantką. Myśleliśmy o stworzeniu zabezpieczonego regału w bibliotece, aby też te mniej bezpieczne i legalne zbiory nie były aż tak powszechnie dostępne - zerknął na Brennę jak zapatruje się na ich pomysł. - Oczywiście przygotowaniem tego zająłbym się osobiście - nie żeby zakładał, że nikt inny się do tego nie nadaje, po prostu pomysł wychodził od niego, więc siłą rzeczy nie zamierzał na nikogo innego zrzucać odpowiedzialności za wykonanie tego.
Bezczelnie uśmiechnął się i dwoma kciukami wskazał na samego siebie. - Dlatego masz mnie tutaj, ty mówisz trudne, a ja spędzam nad tym kilka dni i gotowe. No dobra, czasami dużo dłużej niż kilka dni, jednak jest to możliwe dzięki odpowiednim ciągom run - od żartobliwego tonu przechodził na bardziej poważny, bo jednak nie byli tutaj, żeby opowiadać sobie żarty. - Możemy podwójnego zabezpieczenia użyć, nie tylko mechanizmy ale i pieczęcie, zajmie to tylko nieco więcej czasu - per okno, ale cóż, to nie jest tak, że padnie ze zmęczenia i będzie spał przy tych oknach. - Chyba powinienem zacząć to wszystko notować - rzucił żartobliwie ale pokiwał głową. - Fałszywe drzwi obłożone klątwą, że ktokolwiek złapie za klamkę przypomni sobie o czymś ważnym co musi zrobić daleko stąd, to genialny pomysł - momentalnie podchwycił to co zaproponowała, a nawet lepiej, przypomniały m się wydarzenia z czerwca. - W czerwcu, jak odwiedziłem Hogsmeade natrafiłem na taki dziwny labirynt, który sprawił, ze nie mogłem znaleźć wyjścia, mógłbym spróbować odtworzyć coś takiego od strony ogrodu, żeby ktokolwiek tam zabłądzi nie mógł dojść do posiadłości tylko zawsze kończył tam gdzie przyszedł - podekscytowanie wręcz biło od jego osoby, uwielbiał eksperymentować i działać nad rzeczami, które nie były tak oczywiste jak machnięcie różdżką. - Ale to w nieco późniejszym czasie - sam siebie zganił za zapał, bo jednak priorytetem były inne zabezpieczenia.
- Lepiej zawczasu powiem norze, że nie będę mógł jej pomagać w najbliższych dniach - miał nadzieję, że siostra to zrozumie, to nie tak, że nagle odwidziało mu się pomaganie jej, co to to nie, po prostu potrzebny był w nieco innych miejscach.
Zasępił się, bo odpowiedź nie byłą tak prosta, najszybszym sposobem było użycie krwi, ale to było zbyt blisko czarnej magii, aby faktycznie rozważył takie ustawianie alarmu. - Nie jestem pewien, mam pomysł, ale go będę musiał przetestować. Szczególnie jeżeli nie chcemy marnować czasu na rzucanie ponownie tego zabezpieczenia jeśli będzie potrzeba, aby jeszcze kogoś pomijał ten alarm - zdawał sobie sprawę, że to co ich ogranicza to nie ich umiejętności, bo magia lubiła zmiany, byłą jak wartka rzeka, która z czasem lubi zmienić przebieg swojego koryta. To co rodziło problem to fakt, jak ugryźć dany temat, aby magia była stabilna w danym zabezpieczeniu. - Postaram się coś wymyślić - dodał jeszcze ze słabym uśmiechem, wiedział, że nie będzie to zabezpieczone jak Gringott, ale nie spocznie dopóki Księżycowy Staw nie będzie tak bezpieczny jak tylko zdoła go zabezpieczyć, może Dumbledor by mu mógł jakoś pomóc w tej kwestii, choćby polecić jakieś stare księgi ze zbiorów Hogwartu czy też własnych.