13.09.2024, 05:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.10.2024, 21:36 przez Dora Crawford.)
- W sumie to... jak wyglądały te które zwariowały? Słyszałam tylko same plotki, ale jakoś okropecznie nie po drodze mi było do Abottów, żeby zapytać u samego źródła - zagadała do Nory, przyglądając się jeszcze przez moment trzymanemu kwiatkowi, aż wreszcie złapała pączka w zęby i machnęła teraz wolną ręką w odpowiednim geście by rzucić zaklęcie. A kiedy puściła kwiatek, ten zawisł między nimi w powietrzu, jej zdaniem o wiele wygodniejszy w ten sposób do oglądania przy jednoczesnym posiadaniu wolnych rąk.
- Cóż... chyba najlepiej by było to sprawdzić kiedy się świeci, bo wtedy by było widać ewentualne efekty magiczne. Może jakby wtedy rzucić chociaż proste zaklęcie rozpraszające, to spowodowałoby ono jakieś lekkie zakłócenia przez chwilę, ale tak...? Nie wiem, czy nie lepszy byłby do tego klątwołamacz. Nawet nie tyle że to jakaś klątwa, ale oni mają o wiele więcej doświadczenia z takimi mocnymi i długofalowymi działaniami. Tak mi się wydaje - paplała, pamiętając żeby przypadkiem nie chapsnąć sobie przy tym przypadkiem znowu pączka, bo głupio jej było mówić przy Norze z pełnymi ustami. - Mogę rzucić zaklęcie, ale nie jestem w sumie zbyt dobra z tego rodzaju magii. Ale! - podniosła palec, a buzia rozjaśniła się jej, kiedy podchwyciła nową myśl. - Spróbowałabym go przerysować, wiesz? Żeby mieć jakiś wzorzec do podążania za nim. Nie wydaje mi się, żebym go skądś kojarzyła, ale może dałoby się wygrzebać jakąś super starą książkę skądś, gdzie by się znalazło może coś podobnego. Ale to zaraz. Sobie też tak pomyślałam, że jak zaklęty to może jakiś odczyn? Myślisz, że woda księżycowa by zadziałała? Ale taka naświetlana podczas pełni księżyca?
A potem zrobiła dokładnie to samo drugi raz, znowu podnosząc rękę ku górze w alarmującym geście, ale tym razem nic nie powiedziała, bo się aktualnie znowu zatkała pączkiem. Pomachała więc Norze tym palcem, żeby poczekała chwilę, bo ona jej coś zaraz pokaże, ale żeby się nią absolutnie nie przejmowała i mówiła co sama myśli. W tym czasie Crawley podniosła się z ziemi i podeszła do jednego z regałów, przez dłuższą chwilę rozglądając się po nim uważnie. Przyłożyła palec do ust, co tylko pogłębiło jej skupiony wyraz, kiedy wzrokiem jechała od półki do półki, przeczesując kolejne tomy. Ogólny nieporządek panujący w jej pokoju miał jakiś system, bo była absolutnie przekonana że to czego szukała było właśnie tutaj.
- Cóż... chyba najlepiej by było to sprawdzić kiedy się świeci, bo wtedy by było widać ewentualne efekty magiczne. Może jakby wtedy rzucić chociaż proste zaklęcie rozpraszające, to spowodowałoby ono jakieś lekkie zakłócenia przez chwilę, ale tak...? Nie wiem, czy nie lepszy byłby do tego klątwołamacz. Nawet nie tyle że to jakaś klątwa, ale oni mają o wiele więcej doświadczenia z takimi mocnymi i długofalowymi działaniami. Tak mi się wydaje - paplała, pamiętając żeby przypadkiem nie chapsnąć sobie przy tym przypadkiem znowu pączka, bo głupio jej było mówić przy Norze z pełnymi ustami. - Mogę rzucić zaklęcie, ale nie jestem w sumie zbyt dobra z tego rodzaju magii. Ale! - podniosła palec, a buzia rozjaśniła się jej, kiedy podchwyciła nową myśl. - Spróbowałabym go przerysować, wiesz? Żeby mieć jakiś wzorzec do podążania za nim. Nie wydaje mi się, żebym go skądś kojarzyła, ale może dałoby się wygrzebać jakąś super starą książkę skądś, gdzie by się znalazło może coś podobnego. Ale to zaraz. Sobie też tak pomyślałam, że jak zaklęty to może jakiś odczyn? Myślisz, że woda księżycowa by zadziałała? Ale taka naświetlana podczas pełni księżyca?
A potem zrobiła dokładnie to samo drugi raz, znowu podnosząc rękę ku górze w alarmującym geście, ale tym razem nic nie powiedziała, bo się aktualnie znowu zatkała pączkiem. Pomachała więc Norze tym palcem, żeby poczekała chwilę, bo ona jej coś zaraz pokaże, ale żeby się nią absolutnie nie przejmowała i mówiła co sama myśli. W tym czasie Crawley podniosła się z ziemi i podeszła do jednego z regałów, przez dłuższą chwilę rozglądając się po nim uważnie. Przyłożyła palec do ust, co tylko pogłębiło jej skupiony wyraz, kiedy wzrokiem jechała od półki do półki, przeczesując kolejne tomy. Ogólny nieporządek panujący w jej pokoju miał jakiś system, bo była absolutnie przekonana że to czego szukała było właśnie tutaj.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.