-Spytałem o to pierwszy raz - powiedział zupełnie poważnie. -Nie mam pojęcia, o co ci chodzi. Dlaczego od razu zakładasz, że coś kombinujemy? Po prostu... Jestem ciekawy, bo niewiele o tym wypadzie mówiłaś, a sama powiedziałaś, że ci nie odpisywał.
Czy Jonathan będzie na niego zły?
Brak entuzjazmu Charlotte nieco ostudził ten jego, ale w sumie czego miałby się spodziewać? W końcu jego mama, jako czystokrwista czarownica, zdecydowanie wolałaby spędzać czas w bardziej... magicznym otoczeniu, niż mugolskie Wesołe Miasteczko. Dla Jaspera nie robiło to większej różnicy, chociaż otoczenie magii było zdecydowanie ciekawsze, nawet on musiał to przyznać - w końcu magia urozmaicała wszystko, podczas gdy mugolski rodzaj rozrywki był po prostu... normalny. Bez żadnych niesamowitych ozdobników ani efektów specjalnych. Tylko praca rąk i maszyn. Dobrze było jednak czasami odciąć się od tego "niesamowitego" świata, które było również o wiele bardziej niebezpieczne. A gdyby Charlotte jednak odmówiła tego wypadu, a tym bardziej podróży samochodem, Jasper, oczywiście, uszanowałby to, ale cieszył się, że jego mama jednak znalazła na to czas i była tu z nim.
-Jeżeli nie będzie dostatecznie dobry dla twoich standardów, to sama zaczniesz tam straszyć? - spytał z rozbawieniem zmieszanym ze zdziwieniem, bo w Charlotte nieraz potrafiła zadziwić swoich bliskich pomysłami, których raczej nikt by się nie spodziewał. -Proszę, powiedz mi, że nie wzięłaś nic z waszego biura, na wypadek, gdybyś poczuła potrzebę podrasowania atrakcji.
Czy, według nie, Charlotte była do tego zdolna? No cóż...
Odpuścił im tę karuzelę (nawet jeśli jakaś jego część miała ochotę wsiąść na jednorożca i się na nim pobujać, bo tak) i rozejrzał się, w którą stronę idzie w tym momencie najmniej ludzi.
-Chodź do Gabinetu Luster - zaproponował, wskazując na szyld.
Nie była to może atrakcja ekstremalna, ale na te jeszcze przyjdzie czas. Na początku może uda się mamę chociaż trochę rozbawić jej (albo jego) zniekształconym odbiciem.