Nicholas chętnie brał udział w pracach przy trupach, pomagając koronerom, gdyż dzięki temu on sam miał ułatwiony dostęp do ciał martwych osób, mogąc głębiej badać przyczyny śmierci. Ciekawość, szukanie informacji, zrozumienia przyczyn zgonu. To wszystko było takie interesujące. A że jeszcze współpracował z Panną Flint, to tym bardziej. Dzielące ich wspólne zainteresowania i spostrzeżenia, pozwalały szybciej dojść do pewnych wniosków i ustaleń.
Słuszny wniosek wyciągnęła, że niekoniecznie sprawdzą musiał być śmierciożerca. Ale chociaż by zwolennik, naśladowca. Biorąc pod uwagę swoją przynależność, nie wypowiadał się na ten temat zbyt szeroko. Nie chcąc zostać czasem zdemaskowanym, podejrzanym. Nie wpłynęłoby to korzystnie na jego pracę tutaj. Kiedy z ich okręgu, coraz mniej osób utrzymywało się tutaj zawodowo.
Przeklęty przedmiot. Od razu przypomniał sobie swoje przypadki bolesnego odczuwania klątwy na sobie. A ostatnio jego mentor takową dostał. Po usłyszeniu jej przypuszczeń, przyjrzał się ponownie ciało mężczyzny.
- Klątwa…Rzucił jednym słowem tak, jakby faktycznie miałoby to więcej sensu niż szukanie odpowiedzi głębiej. Czy mężczyzna nie został przeklęty? Klątwa dusząca. Aż mu się trochę słabo zrobiło na tę myśl. Wolał jednak wyrzucić to z głowy, odkładając na stolik trzymane wcześniej raporty z miejsca znalezienia ciała.
Zignorował już odpowiedź w sprawie stażysty. Ale tak mogło być. Wziął za to nowe rękawiczki zakładając na dłonie, podszedł do ciała ponownie, aby sprawdzić coś innego. Czy miał coś na ciele? W tym jednym konkretnym miejscu? Ostrożnie dotknął jego głowy i przechylił na bok, aby spojrzeć, czy miał coś na karku. To nie było jednak to. Inaczej, może by coś zauważył. Nic tam nie było. Żadnej charakterystycznej pieczęci.
Głowę trupa ponownie ułożył na miejsce, słuchając w między czasie oceny sytuacji w Departamencie, odpowiedzi Cynthii.- Nie bywam tutaj często. Izolujemy się na ostatnim piętrze, więc trudno mi cokolwiek tutaj zauważyć. Taka praca… Ale pozwól że zapytam, słyszałaś może ostatnio coś o Greybacku?
Zapytał w miarę neutralnie, ale zakładając że to temat ważny dla niego, aby dowiedzieć się, czy w Departamencie cokolwiek ktoś wie i czy owe nazwisko przewijało się wśród Brygadzistów czy także Aurorów. Może coś słyszała? Byłoby to bardzo pomocne.
Skoro sugerowała sprawdzić płuca, tym razem on wziął skalpel i z odpowiednią ostrożnością a także dokładnością, zrobił odpowiednie nacięcie na klatce piersiowej trupa. Rozcięcie skóry to jedno, ale przebić się przez mostek i żebra, to będzie drugie wyzwanie. Co to jednak dla nich?