13.09.2024, 13:31 ✶
Charles czuł się swobodnie w towarzystwie wesołej równolatki, lecz jej wiek i podejście sprawiło, że powód, dla którego się spotkali, odchodził na drugi plan. Jak mógł skupić się na pracy, gdy miał przed sobą taką śliczną buzię, a do tego Electra sama żartowała i zagadywała?
- Nie zrobiłem tego dobrowolnie! - Zaparł się, gdy Electra wspomniała jego "reklamę", a i zawstydził się wyraźnie, bo chociaż nie uważał wywiadu za coś okropnego, to półnagie zdjęcie pozostawiało skazę na jego honorze! Wszystkie dziewczęta widziały fragment jego klatki piersiowej! I chociaż byłoby o wiele gorzej, gdyby był kobietą, to jednak jako mężczyzna również wolał, by nikt za bardzo nie przyglądał się jego wątłemu ciału. Jeszcze parę lat temu, gdy miał ładną sylwetkę zbudowaną w szkole, o wiele chętniej pozowałby do zdjęć. - Zostałem... Przekonany. Ty nie będziesz zmuszać mnie do pokazywania ciała, prawda? - Zagadnął odrobinę niegrzecznie, odrobinę sugestywnie, starając się odzyskać rezon.
Charlie z pewnością nie potrafił docenić sławy, jaką cieszył się Vakel. Nazwisko mężczyzny nie było mu znane zanim dotarł do Anglii, a do tego nawet nie brzmiało tak obco, bo do Durmstrangu uczęszczało wielu czarodziejów ze wschodnich terenów. Reakcje, z jakimi się spotykał, mówiły jednak same za siebie. Vakel był szychą.
- Dlaczego: powodzenia? - Dopytał ostrożnie. - Czego mam się spodziewać? Czego mi nie mówisz? - Nachylił się w stronę Electry, jakby mieli omawiać największe tajemnice Londynu. - Jeszcze go nie spotkałem, mam czas się przygotować! Pomóż mi trochę! - Poprosił, daleki był jednak od sarnich, błagalnych spojrzeń. Szybko z powrotem oparł się wygodniej na krześle. - Unikatowym doświadczeniem jest dla mnie przeprowadzka do Anglii. Bywałem tu tylko w wakacje, u wuja, jeśli akurat nie wysyłali nas do Francji, do innej rodziny. - Wyjaśnił swój punkt widzenia. - To niesamowite, jak dziwny jest ten kraj! Ludzie do siebie zagadują na ulicach jakby się znali, chociaż niektórzy mają taki akcent, że nic z tego nie rozumiem, czystość krwi jest tu chyba w ogóle zapomniana, wszystko jest... Inaczej. - Zastanowił się i po minie, jaką przyjął... Cóż, nie było trudno orzec, że nie jest zadowolony z takiego obrotu spraw.
Temat świeczek był nieco bezpieczniejszy niż rozmawianie na temat możliwych różnic w postrzeganiu praw krwi. Charlie westchnął.
- Mam naprawdę wiele pomysłów. - Zaczął, a postukawszy paznokciami w blat dla zebrania myśli, mógł mówić dalej. - Nie tylko penisy, chociaż te sprzedały się zaskakująco dobrze. Może muszelki, kwiatki, kotki, sówki, inne zwierzątka. Zapachowe, a do tego takie z... Efektami. - Machnął dłonią dla zobrazowania. Różowe iskierki posypały się z jego palców, lecz zamiast opaść na blat, wzbiły się ku górze i zamieniły w cukierkowe chmurki, które z kolei szybko się rozwiały. - Celuję w kobiety jako grupę odbiorcą. Co o tym myślisz?
- Nie zrobiłem tego dobrowolnie! - Zaparł się, gdy Electra wspomniała jego "reklamę", a i zawstydził się wyraźnie, bo chociaż nie uważał wywiadu za coś okropnego, to półnagie zdjęcie pozostawiało skazę na jego honorze! Wszystkie dziewczęta widziały fragment jego klatki piersiowej! I chociaż byłoby o wiele gorzej, gdyby był kobietą, to jednak jako mężczyzna również wolał, by nikt za bardzo nie przyglądał się jego wątłemu ciału. Jeszcze parę lat temu, gdy miał ładną sylwetkę zbudowaną w szkole, o wiele chętniej pozowałby do zdjęć. - Zostałem... Przekonany. Ty nie będziesz zmuszać mnie do pokazywania ciała, prawda? - Zagadnął odrobinę niegrzecznie, odrobinę sugestywnie, starając się odzyskać rezon.
Charlie z pewnością nie potrafił docenić sławy, jaką cieszył się Vakel. Nazwisko mężczyzny nie było mu znane zanim dotarł do Anglii, a do tego nawet nie brzmiało tak obco, bo do Durmstrangu uczęszczało wielu czarodziejów ze wschodnich terenów. Reakcje, z jakimi się spotykał, mówiły jednak same za siebie. Vakel był szychą.
- Dlaczego: powodzenia? - Dopytał ostrożnie. - Czego mam się spodziewać? Czego mi nie mówisz? - Nachylił się w stronę Electry, jakby mieli omawiać największe tajemnice Londynu. - Jeszcze go nie spotkałem, mam czas się przygotować! Pomóż mi trochę! - Poprosił, daleki był jednak od sarnich, błagalnych spojrzeń. Szybko z powrotem oparł się wygodniej na krześle. - Unikatowym doświadczeniem jest dla mnie przeprowadzka do Anglii. Bywałem tu tylko w wakacje, u wuja, jeśli akurat nie wysyłali nas do Francji, do innej rodziny. - Wyjaśnił swój punkt widzenia. - To niesamowite, jak dziwny jest ten kraj! Ludzie do siebie zagadują na ulicach jakby się znali, chociaż niektórzy mają taki akcent, że nic z tego nie rozumiem, czystość krwi jest tu chyba w ogóle zapomniana, wszystko jest... Inaczej. - Zastanowił się i po minie, jaką przyjął... Cóż, nie było trudno orzec, że nie jest zadowolony z takiego obrotu spraw.
Temat świeczek był nieco bezpieczniejszy niż rozmawianie na temat możliwych różnic w postrzeganiu praw krwi. Charlie westchnął.
- Mam naprawdę wiele pomysłów. - Zaczął, a postukawszy paznokciami w blat dla zebrania myśli, mógł mówić dalej. - Nie tylko penisy, chociaż te sprzedały się zaskakująco dobrze. Może muszelki, kwiatki, kotki, sówki, inne zwierzątka. Zapachowe, a do tego takie z... Efektami. - Machnął dłonią dla zobrazowania. Różowe iskierki posypały się z jego palców, lecz zamiast opaść na blat, wzbiły się ku górze i zamieniły w cukierkowe chmurki, które z kolei szybko się rozwiały. - Celuję w kobiety jako grupę odbiorcą. Co o tym myślisz?