Sztuka nakierowywania czyjejś uwagi na to, na czym chcemy daną jednostkę skupić, potrafiła być bardzo wysublimowana. Szczególnie, kiedy miało się z jednostką, która starała się być myślami tu i teraz - analizować, rozumieć, chłonąć to, co się dzieje. Te płynność zmienienia frontu nie miała w sobie niczego sztucznego. Krok w bok, zaraz mogli zatańczyć - oczy chętnie sunęły po dziełach, a jeszcze chętniej skupiały się na tych, które miały w sobie ciepło. Tak jak ciepłe były ściany ogrzewane ognikami lamp, które widniały na obrazie. Specyfika sztuki tego autora była jedną z tych chyba trudnych do podrobienia? Laurent zdawał sobie sprawę z tego, że istnieli zdolni ludzie, którzy potrafili przyjąć manierę czyjegoś pisma, tak i na pewno potrafili skopiować obraz, który widzieli. Jedna, druga, pięć nieudanych prób. Jak z tym przekierowywaniem czyichś myśli - pierwszy i drugi raz nie uda ci się to tak perfekcyjnie, ale już trzeci wyjdzie całkiem sprawnie. Perseus miał doświadczenie w kierowaniu ludźmi, przychodziło mu to naturalnie jak oddychanie. Tak i blondyn nie spostrzegł, że zadziała się tu mała manipulacja, żeby swawolę rozmów pociągnąć dalej i jednocześnie przekierować środek ciężkości, jaki mógł się znaleźć na ich plecach. Albo na plecach samego Laurenta. Czy empatia była wpisana w DNA Blacka? Taka, która sprawiała, że ciężko było mu oddychać, kiedy i druga strona nie oddychała?
- Czasem dobry wygląd wymaga paru poświęceń... - Laurent potrafił ubierać się w rzeczy co najmniej dziwne [jak na dzisiejsze standardy], ale niekoniecznie w tych rzeczach dziwnych pokazywał się widowni. Natomiast wygoda była dla niego rzeczą do kultywowania w domu, a nawet i tam niekoniecznie - najważniejsze było to, żeby się idealnie prezentować. Na szczęście jedno i drugie potrafiło iść ze sobą w parze - tak było w przypadku garniturów. Najbardziej klasyczne i modne przedstawiciele doczesnej mody, gdzie maniera czarodziei mieszała się z tą mugolską i doznawaliśmy pomieszania zmysłów od kulturowego szoku. To nie były proste czasy, ale na pewno prostsze dla czarodziei niż mugolów. Nienawiść międzyrasowa, brak akceptacji seksualnej, wymogi i wymagania, przecinana granica między biedą a bogatymi i stawianie ogólnodostępnych szkół. Tak, to był dziwny wiek. A ubrania, jakie nam tu rządziły, były ledwo kolorowym wyzwoleniem z okowów szarości tego wieku. Laurent widział tę kolorową modę mugoli jak i tę wyzywającą - czarodziejska strona szafy nadal bardziej do niego przemawiała, co nie znaczy, że tamta mu się nie podoba. - Byłem dość zajęty, więc jeszcze nie. - Miał być jeszcze bardziej zajęty, ale z tej perspektywy tego nie wiedział. Przejdzie Lammas, zrobi się trochę spokojniej - będzie czas na to, żeby zająć się sobą. O ile żadna tragedia się na samym Lammas nie wydarzy.
- Dziękuję za towarzystwo, Perseusu. Było mi bardzo miło cię tutaj spotkać - niestety czas mnie goni. - Skurczył się, chociaż i tak go przeciągnął, żeby móc chwilę pospacerować z mężczyzną po tym miejscu. Zobaczył przez to zdecydowanie więcej, niż pierwotnie zamierzał. Obdarzył ostatnim spojrzeniem obraz, przy którym się zatrzymali, nim odsunął się od Perseusa. - I przede wszystkim - o wiele milej było podziwiać te dzieła sztuki. - Szczególnie, że najpiękniejsze z dzieł spacerowało ze mną pod rękę.
Ta galeria stała się cieplejsza i przytulniejsza, kiedy dzieliło się ją we dwoje.
Jaka więc była, gdy byłeś w niej sam?